Skocz do zawartości

NFZ / kolejki / patologia / zarobki / niewydolny system medycyny w PL


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
22 minuty temu, JeRRyF3D napisał(a):

Jak czytam takie rzeczy, to się scyzor otwiera.

W dOOpach im się poprzerwacało i tyle.

Czy ktoś jest serio zaskoczony jak to wygląda? Myślałem że to sprawa oczywista jak rejestrują czas pracy i zarabiają dzięki temu kokosy.

  • Odpowiedzi 409
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowane grafiki

Opublikowano (edytowane)

I tak z tym nic nie zrobia. kto daje i odbiera ten sie w piekle poniewiera Swego czau mozna bylo ich wyrzucić na 12tki jak Piguły ale bali.U mnie baba znowu zrobila waly na 5 tysięcy ludzi. Problemem jest lewe wykonywanie procedur medycznych a jeszcze większe takie które nie byly potrzebne. Problemem jest tez masowka,by nabic kase.Wyjstkowo duzo przez to zostanie zakażonych 

Edytowane przez janek25
Opublikowano
15 godzin temu, Fatality napisał(a):

Czy ktoś jest serio zaskoczony jak to wygląda? Myślałem że to sprawa oczywista jak rejestrują czas pracy i zarabiają dzięki temu kokosy.

Nie jestem zaskoczony tym co sie dzieje (wkurzony i zażenowany).
Jestem natomist zaskoczony (!) absurdem argumentacji.
Kart nie będą odbijać, bo to uwłaczające i oznaka braku zaufania (tak urwa! brak zaufania i dlatego odbijać karty!).
Przy takim śrubowaniu, będą odchodzić ze szpitali, które śrubują do szpitali, gdzie tego nie będzie. Serio?
To ma być ustawowo w każdej budzie nfz, wiec nie będzie lepszych i gorszych zasad nfz, tyko wszędzie tak samo.
To gdzie odejdzie? Albo zaakceptuje zasady świata (jak wielu w innych zawodach), albo się wypisuje i... pośredniak albo wyłącznie priv praktyka za kesz chcącego (nie z nfz!).

 

Opublikowano (edytowane)

Inną patologią jest wg. mnie premie za to, że wystawili mniej skierowań na badania, czyli ktoś dostanie odmowę na badania mimo że objawy wskazują, że powinien dostać. Niby to jest po to aby nie przeciążać systemu i nie wystawiać skierowań na prawo i lewo, ale jednak to jest patologiczne rozwiązanie mimo wszystko. Nie mam pomysłu na lepsze, ale nagradzanie za to, że nie dasz komuś skierowania to chore. 

Edytowane przez Fatality
Opublikowano
59 minut temu, JeRRyF3D napisał(a):

Nie jestem zaskoczony tym co sie dzieje (wkurzony i zażenowany).
Jestem natomist zaskoczony (!) absurdem argumentacji.
Kart nie będą odbijać, bo to uwłaczające i oznaka braku zaufania (tak urwa! brak zaufania i dlatego odbijać karty!).
Przy takim śrubowaniu, będą odchodzić ze szpitali, które śrubują do szpitali, gdzie tego nie będzie. Serio?
To ma być ustawowo w każdej budzie nfz, wiec nie będzie lepszych i gorszych zasad nfz, tyko wszędzie tak samo.
To gdzie odejdzie? Albo zaakceptuje zasady świata (jak wielu w innych zawodach), albo się wypisuje i... pośredniak albo wyłącznie priv praktyka za kesz chcącego (nie z nfz!).

 

A kto ma z tym zrobić porządek? Ta patologia od lewej do prawej, którą nazywamy rządem? :lol2: To może jeszcze z kościołem i górnictwem poproszę:lol2:

Opublikowano (edytowane)

Niby tak. Z drugiej strony komuna była nie do ruszenia, i wiele innych tematów.
Szkoda tylko, że ludzie są tak popierdoleni, że nie potrafią czerpać z dobrodziejstw demokracji i musza być ujami.
Żaden rząd nie robi niczego mądrego (choćby najmądrzejszego), jeżeli może to być źle odebrane (choć mądre) i dopiero plebs musi wleźć na barykady, kilku powiesić na latarni, kilku palnąć w łeb, żeby pokorę i rozsądek przywrócić.
 

Podobnie zresztą, jak z politką dalekosiężną / długoterminową.
Mam wrażenie, że w PL tak nie funkcjonuje od... zawsze.
Kadencja, 4 lata - to jest interwał planów, siania i zbierania.
Tym, co nas wyrucha za 20, 30 lat (choć wszyscy o tym wiedzą!) nikt sobie głowy nie zaprząta.

Edytowane przez JeRRyF3D
Opublikowano (edytowane)

U mnie baba 2 raz okradla nfz a nfz dalej podpisuje z nia kontrakt. No dobra nawet jak to przrzepisala na syna to ta zabawa wyglada ja wóz drzymaly 😂

Znaczy drugi raz,kradnie ciagle. Drugi raz to jest w sadzie :hihot:

Edytowane przez janek25
Opublikowano (edytowane)

Ja ciągle powtarzam! W złe miejsca patrzymy IMO!
Nie lekarz winien, że może zarobić!

Piętnować i nabijać na pal TYCH CO IM PŁACĄ!
Tych, którzy nie analizują zasadności i poprawności faktur (decydenci + księgowi!), wariackie godziny pracy i grafiki z doopy (kardowcy i pip'a!).
Jak w każdej NORMALNIE funkcjonującej firmiee z odowiedzialnością i rentownością (praca na własnej kasie).
Jak się przewala "nie swój szmal", to ma się wyjebane.

Gdyby w/w tego nie przyklepwali, nikt by nie przeginał i temat gasłby sam z siebie bez narastania patologii w tym temacie!

Edytowane przez JeRRyF3D
Opublikowano

Otóż to. Zakrzywiają logikę, matematykę i zdrowy rozsądek, a jakieś "odpowiedzialne" za ten burdel barany decyzyjne, to przyklepują.
Przecież można napisać, że w dobę przeracował 48h!
I jeżeli nie ma nikogo normalnego / decyzyjnego / akceptującego, kto to zweryfikuje, wykpi i odrzuci takie brednie do realizacji / zapłaty, to dziwić się później, ze są takie przypały.

Opublikowano (edytowane)

a niby co jest nie tak z warunkami pracy?

w kazdym gabinecie jest klima i kanapa,tv,mikrofala i sprzet grajacy ufundowana przez przezdstawicieli medycznych :hihot:

Za wyspanie i pogadanie o chorobach kasa leci 

Złota robota xD

Edytowane przez janek25
Opublikowano (edytowane)
1 godzinę temu, Kris194 napisał(a):

4 doby bez snu.

A kto mówi że bez snu? :E Dyżur jedno, a czy są w jego trakcie pacjenci lub przypadki wymagające interwencji to co innego.  Co już z resztą wyżej zostało napisane.

 

@JeRRyF3D Już pisałem jakie przepisy to umożliwiły i ktoś kto im to zatwierdza raczej nie zostanie ukarany bo będzie chroniony przez wadliwe prawo, które na to pozwoliło. Prócz takich wyraźnych przypadków gdzie widać wał i które owszem, powinno się rozstrzygnąć, będzie też masa mniejszych wałów, które już tak oczywiste nie będą, a dalej będą drenowały NFZ. 

Tu trzeba by cofnąć przepis o nadwykonaniach, ale tego nikt nie zrobi, bo efekt byłby taki sam jak zabranie 800+...

 

 

Edytowane przez LeBomB
Opublikowano

Porównanie systemów szpitalnych w Polsce i w Niemczech pod kątem przepisywania leków uspokajających (głównie benzodiazepin i tzw. leków Z, jak zolpidem) wykazuje ogromne różnice w kulturze medycznej, procedurach oraz nadzorze nad pacjentem. Choć oba kraje mierzą się z problemem uzależnień od leków, podejście do ich podawania w szpitalach jest skrajnie odmienne.

Bezpośrednie porównanie systemów: Polska vs Niemcy

Cecha / ObszarSzpitale w PolsceSzpitale w Niemczech

Kryteria podawania lekuCzęsto rutynowe i objawowe (na bezsenność, lęk, zgłoszenie pacjenta).Ściśle wskazane klinicznie (krótkotrwałe stany ostre, anestezja).

Główny cel stosowaniaZapewnienie spokoju na oddziale, wyciszenie pacjenta na noc.Opanowanie ostrego zagrożenia zdrowia, unikanie otumanienia.

Standardy dla seniorówBenzodiazepiny są wciąż powszechne (np. Relanium, Estazolam).Rygorystyczny zakaz ich rutynowego stosowania u osób starszych.

Ciągłość po wypisieCzęsto przepisywane na receptę przy wypisie (ryzyko uzależnienia).Rzadkość; pacjent jest przekazywany do opieki domowej bez tych leków.

Nadzór nad receptamiElektroniczny, ale wciąż rozproszony między lekarzami.Bardzo restrykcyjny system kontroli recept (tzw. BtM-Rezept).

Kluczowe różnice w praktyce i kulturze medycznej

1. Podejście do pacjentów starszych (Geriatria i Interna)

W Niemczech: Obowiązują restrykcyjne wytyczne, m.in. znana w całej Europie Priscus-Liste (lista leków potencjalnie niebezpiecznych dla seniorów). Benzodiazepiny wywołują u starszych pacjentów zaburzenia równowagi, upadki i majaczenie (delirium). Niemieccy lekarze wolą podać nowoczesne neuroleptyki (w małych dawkach) lub melatoninę, aby nie otumaniać chorego. [1]

W Polsce: Wiedza o ryzyku geriatrycznym jest znana lekarzom, ale w praktyce oddziałów ogólnych (chirurgia, interna) podanie Relanium czy Poliwitamina + Sedam u pobudzonego seniora wciąż bywa odruchem pierwszego wyboru.

2. Organizacja pracy personelu medycznego

W Polsce: Skrajne braki kadrowe (mało pielęgniarek na nocnym dyżurze) zmuszają personel do szukania najszybszych rozwiązań. Podanie „tabletki na sen” pozwala zabezpieczyć oddział, na którym jedna pielęgniarka opiekuje się kilkudziesięcioma pacjentami.

W Niemczech: Wyższe normy zatrudnienia pielęgniarek pozwalają na wdrożenie procedur niefarmakologicznych (rozmowa, zmiana pozycji, wietrzenie sali, napary ziołowe) przed sięgnięciem po silną chemię.

3. System kontroli recept po opuszczeniu szpitala

W Niemczech: Wiele silnych leków uspokajających podlega pod ustawę o środkach odurzających (Betäubungsmittelgesetz). Ich wypisanie wiąże się z rygorystyczną biurokracją na specjalnych, potrójnych drukach (BtM-Rezept). Co ciekawe, w Niemczech niemal 50% przepisanych benzodiazepin pacjenci muszą kupować w 100% z własnej kieszeni (recepty prywatne/OOP), co stanowi barierę ekonomiczną i psychologiczną. [1]

W Polsce: Mimo wprowadzenia systemu e-recept, pacjent wychodzący ze szpitala z zaleceniem przyjmowania np. Nasenu, bez problemu uzyskuje kolejne opakowania od lekarza rodzinnego (POZ), który często kontynuuje terapię bez weryfikacji psychiatrycznej. [1]

4. Świadomość społeczna pacjentów

W Niemczech: Pacjenci mają dużą świadomość ryzyka uzależnienia. Często sami odmawiają przyjmowania silnych leków psychotropowych, obawiając się utraty kontroli lub skutków ubocznych.

W Polsce: Poziom akceptacji dla „tabletek na uspokojenie” jest w społeczeństwie bardzo wysoki. Pacjenci w szpitalach wręcz domagają się leków nasennych, traktując je jako standardowy element komfortu pobytu w placówce. [1]

Babcia ma spać i mnie przeszkadzać:hihot:

Opublikowano (edytowane)
35 minut temu, LeBomB napisał(a):

 

@JeRRyF3D Już pisałem jakie przepisy to umożliwiły i ktoś kto im to zatwierdza raczej nie zostanie ukarany bo będzie chroniony przez wadliwe prawo, które na to pozwoliło. Prócz takich wyraźnych przypadków gdzie widać wał i które owszem, powinno się rozstrzygnąć, będzie też masa mniejszych wałów, które już tak oczywiste nie będą, a dalej będą drenowały NFZ. 

Tu trzeba by cofnąć przepis o nadwykonaniach, ale tego nikt nie zrobi, bo efekt byłby taki sam jak zabranie 800+...

Czyli wyłącznie nasze bicie piany i masturbacja suchym kijem.
Nic ponad to. W świetle prawa się tego nie ogarnie. 
Albo, w końcu, w wielu branżach się przeleje i ludzie wlezą na barykady (jak przed laty - choć wątpię - czasy się zmieniły)
i powieszą kilku takich, co to nic nie mogą, albo "się nie da", albo tak bedziemy się przyglądali, jak nas dymają nasi wybrańcy.

Edytowane przez JeRRyF3D
Opublikowano

Jeszcze przez tą masówke mnie to denerwuje ze ludzie ze szpitala chrzy wychodzą.Unikać jak tylko mozna

 

Twoja intuicja jest bardzo trafna. To, o czym piszesz – czyli masowe wykonywanie zabiegów (pogoń za zyskiem) połączone z nieuwagą personelu wynikającą z przemęczenia – to jedne z najważniejszych przyczyn problemu.

System finansowania szpitali bezpośrednio napędza mechanizmy, które sprzyjają zakażeniom:

Pogoń za procedurami (Zysk dla szpitala)

Wycena z NFZ: Polskie szpitale publiczne i prywatne zarabiają na wykonywaniu konkretnych procedur medycznych (np. operacji, zabiegów). Im więcej pacjentów „przerobią” na oddziale, tym większy kontrakt otrzymają.

Presja na czas: Skracanie czasu pobytu pacjenta na łóżku do minimum sprawia, że rotacja chorych jest ogromna. Personel sprzątający ma mniej czasu na dokładną dezynfekcję sal pomiędzy pacjentami.

Przemęczenie i skrajna nieuwaga

Medyczni „rekordziści”: Najnowsze kontrole Najwyższej Izby Kontroli (NIK) i oficjalne komunikaty rządowe obnażają zatrważającą prawdę: z powodu braków kadrowych lekarze na kontraktach potrafią pracować bez przerwy przez 24, 48, a w skrajnych przypadkach nawet 96 godzin.

Brak koncentracji: Lekarz lub pielęgniarka po kilkudziesięciu godzinach pracy na nogach cierpią na skrajne wyczerpanie. W takim stanie drastycznie rośnie ryzyko popełnienia prostych błędów technicznych – np. przypadkowego dotknięcia jałowej igły czy niedokładnego umycia rąk przed podejściem do pacjenta.

Paradoks finansowy

Zakażenie generuje koszty: Choć szpitale gonią za zyskami z procedur, to zakażenie pacjenta generuje gigantyczne straty. Przedłuża ono pobyt chorego (za co NFZ już dodatkowo odpowiednio nie płaci) oraz zmusza placówkę do stosowania bardzo drogich antybiotyków ostatniej szansy.

Na septykę juz wszyscy kladą lache :hihot:

Opublikowano (edytowane)

Dramat to jest ja jak na tych ludzi patrze.Nie dałbym im nic zrobic

To są jacyś technicy wprowadzający na oślep procedury medyczne

 

 

a o tym słyszeliście?

 

 

Przegląd od AI

 

Zarówno historyczne strajki lekarzy w Izraelu, jak i doniesienia o ofiarach wśród personelu medycznego, dotyczą dwóch odrębnych zagadnień.

Strajki lekarzy a ogólna śmiertelność
Analizy historycznych strajków lekarzy w Izraelu (m.in. w latach 1973, 1983 i 2000) wskazują na paradoksalny spadek ogólnej śmiertelności w kraju o 30% do 50% w okresie trwania protestów. Wynika to z faktu, że szpitale wstrzymywały wtedy planowane zabiegi, co oszczędzało pacjentom powikłań pooperacyjnych, jednocześnie zapewniając pełną obsadę na oddziałach ratunkowych

 

 

 

Sami lekarz sie z tego smieją:hihot:

 

Edytowane przez janek25

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Tylko z powodu słabej dostępności, to z regularną ceną nie miało nic wspólnego i nie jest żadnym wyznacznikiem w tej sytuacji. 
    • powiem wam że te antywirusy i cleanery to jest jakaś kaszana    https://github.com/KPRCB/XboxGameBarExample   to już w ogóle totalnie jakaś głupota, bo to mój kod c++ x D      logi z eseta to też jest kaszana   żadnych prawdziwych wirusów nie znalazł   Potrzebujemy jakiegoś poważniejszego toola!
    • Zgadzam się... Większość ludzi tak robi ze strachu ale to nie oznacza, że bandyci mogą robić co chcą! Wiem, że Polska to kraj z kartonu, ale nie wiedziałem, że dodatkowo dziki zachód...  A lata 90te dawno już się skończyły... Ja też w takiej sytuacji najpewniej nawet bym nie zwrócił uwagi w sklepie widząc (prawdopodobnie podpitych) kolesi tego pokroju. Natomiast reakcja dziewczyny jak i to co było potem było normalne...   To mi się przypomina ta sprawa ze Szwecji gdzie młody imigrant pozaeuropejskiego pochodzenia zabił Polaka z powodu zwróconej uwagi...
    • Buda fajna, ale o co be z tą wersją (rozmiarem?)  grafy, bo się nie znam? 
    • No ja byłem na pogrzebie, nie raz. W mieście na największym cmentarzu mam kaplicę, gdzie zwykle są nabożeństwa, na kolejnym tak samo. Nie wiem, co się dzieje w przypadku, gdy nabożeństwo jest w rodzinnej parafii zmarłego, ale nie kojarzę praktycznie żadnego kościoła bez parkingu czy placu przed wejściem, poza takimi w ścisłym, zabytkowym centrum, ale zdaje się, że nawet na teren ciasnego starego miasta karawany wyjątkowo mogą wjeżdżać tak samo jak karetki, policja czy zaopatrzenie.   Tutaj sytuacja mimo wszystko jest IMHO specyficzna. O ile dobrze widzę, nie ma bezpośredniego przejścia z kościoła na parking, jeśli już, to przez budynek klasztoru/szkoły (?). Inna opcja to właśnie niesienie trumny wzdłuż Czerniakowskiej do skrzyżowania i potem Nowosielecką do wejścia na parking.   Tak, na wsiach jeszcze jakiś czas temu nosiło się albo i nadal przenosi trumnę z konduktem na cmentarz, jeśli jest blisko kościoła. Ale szczerze mówiąc - jakoś tego w centrum miasta nie widzę.  To nie jest boczna osiedlowa uliczka. I jednocześnie nie jest to pogrzeb z celebrą itp.  Wszystko to nawet jeśli trzeba się zgodzić, że widok trumny to nie jest też nic gorszącego. Ale IMHO wystarczy, że wyniosą ją na przystanek...    No właśnie, skoro już muszą, to albo tam powinien być dopuszczony wjazd obok przystanku (a faktycznie nie ma - wszędzie słupki) albo nie powinno tam być pogrzebów. A jeśli mimo wszystko są...  to na karawan przymknąłbym oko.    Ja wiem, że raz na milion jakieś dziecko będzie akurat biegło do przedszkola - ale to są skrajne przypadki, generalnie nic nikomu nie ma prawa się stać jeśli karawan na pięć minut wjedzie ostrożnie i bardzo powoli na chodnik. A podejrzewam jeszcze, że i pogrzeby nie odbywają się tam masowo?   OK, jasne, dura lex... no ale komentarz mam do tego chyba taki jak większość: Konfitura kiedyś w końcu wyłapie ostry wp...l i, jak tłumaczył klasyk: nie będę popierał, ale zrozumiem. A wcale nie jestem fanem kościelnych jasełek.
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...