Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

BG3 to raczej taka anomalia, ponieważ niewiele jest gier "wybitnych" w swoich założeniach i rozpowszechnionych. Tylko pierwsza ~30-stka przebiła 400 tys.
Ale taki BG3 kosztował ponoć 100mln, a DA:tV już 250mln dolarów. Mnie ciekawi jak wyjdzie na przestrzeni miesiąca. Gorączka premierowa już opada, więc teraz tylko czekać :P 

Na razie DA ma peak podobny do 
Kingdom Come: Deliverance, Metaphor: ReFantazio, DARK SOULS II / III, więc to wynik dobrej niszy, niż jakiejś gry AAA "dla wszystkich".

 

Edit. Ooo, Dragon's Dogma 2 chyba temu najbliżej, tam było ~200tys i mając swoje problemy, ale bardziej techniczne +płatności za duperele. Oczywiście jako tytuł do porównania sprzedaży, a nie projektu. 

Edytowane przez musichunter1x
Opublikowano (edytowane)
1 godzinę temu, musichunter1x napisał(a):

Eh... Nie chodzi o to czy się da grać magiem, lecz o sensowność projektu gry nim. Jeśli możesz ignorować założenia poziomów to chyba nie świadczy dobrze o projekcie?

Nie wiem w jakim stopniu brakuje tej agresywności wrogów wobec towarzyszy. Wiem tyle, że recenzja, jak i tutejszy użytkownik wspominali, że przeciwnicy skupiają się na graczu, a towarzyszące postacie nie mają pasków życia, nie mogąc umrzeć.

Dobrze usłyszeć opinię kogoś, ktoś bardzie j zagażował się w grę. Skill up, jak i paru jego znajomych recenzentów, po 20 godzinach obniżyli poziom trudności do najłatwiejszego, ponieważ walki były dla nich po prostu żmudne i wtórne, ale przeważnie nie grali jako mag.

Skill Up ten sam co się pozytywnie wypowiadał na temat Suicide Squad? Wybrałeś sobie autorytet, gość ma masę kontrowersyjnych takeów i recenzji. Nie ignorujesz założenia poziomów, przeciwnik jest poza twoim zasięgiem, przez co walka z nim na niskim poziomie twojej postaci wygląda jak tłuczenie Abramsa poduszką, ale gra daje ci taką możliwość, i nie odcina cię od tego, plus to jest opcjonalna walka, i możesz iść tam kiedy chcesz. Dla mnie to plus.

Edytowane przez DITMD
Opublikowano (edytowane)
11 minut temu, DITMD napisał(a):

Skill Up ten sam co się pozytywnie wypowiadał na temat Suicide Squad? Wybrałeś sobie autorytet, 

On zawsze szuka pozytywów, dlatego EA dało mu kod myśląc, że będzie dla nich łagodny, gdy pokazy jeszcze mu odpowiadały... Poza tym jego kanał składa się ponoć z dwóch recenzentów lub coś źle zrozumiałem. 

Taka to pozytywność:
Pozytywniejszy film to preview, a "właściwy" to już review, czyli podobna historia co z Dragon Age. 
image.thumb.png.c9cd4217793604052f35575676dd3d27.png

Edytowane przez musichunter1x
Opublikowano (edytowane)
25 minut temu, slafec napisał(a):

na Epic Store i EA App (do kupienia na własność lub w abonamencie).

Epic jest strasznie niewygodny w użytkowaniu i bez fajnego systemu ocen, a gdyby nie abonament to nawet nie wiedziałbym że sklep EA dalej istnieje. Wątpię by było tam dodatkowe 20% graczy. Nie licząc abonamentu, gdzie część ludzi sprawdzi tytuł przy okazji lub chcąc zaoszczędzić pieniądze = mniejszy zarobek od "sztuki".

Przecież musieliby sprzedać 4-5 milionów sztuk, aby uzyskać samą sprzedaż na poziomie kosztów, a gdzie marże dla pośredników na steam, wydawcy itd.
Dragon Dogma 2 osiągnęło 3 milion sprzedaży do 28 maja, przy ponad 2x większym peaku na steam. Premiera była 21 marca, kosztując 100, a nie 250mln...

Edytowane przez musichunter1x
  • Like 1
Opublikowano (edytowane)
46 minut temu, musichunter1x napisał(a):

(...)
Ale taki BG3 kosztował ponoć 100mln, a DA:tV już 250mln dolarów. Mnie ciekawi
(...)


A dla mnie to jest kolejny temat na inszą rozmowę w inszym wątku. :)
Co to znaczy "kosztował"? Jaki był realny koszt i poprawna kalkulacja vs jakieś rozbuchane ego, rozpieprzanie kasy, catering z ośmiorniczkami za miliony, itd.
Zawsze mnie to intrygowało, jak dużo szmalu jest zawsze marnotrawione przez złe kalkulacje, przeszacowania, debilnie przerośnięty marketing, itd.
- bo zwykle właśnie są takie VS kosztowe produkcji, czyli kwota A produkcji A vs kwota B produkcji B, a to są kompletnie nieporównywalne liczby, póki nie znamy (a nie poznamy!) takich detali, typu "na co poszło ile". 

 


 

18 minut temu, musichunter1x napisał(a):

Przecież musieliby sprzedać 4-5 milionów sztuk, aby uzyskać samą sprzedaż na poziomie kosztów, 


Z tego, co piszą media, to Alan Wake 2 - taki hit - a jeszcze (ponoć) się nie "zwrócił".

 

Edytowane przez JeRRyF3D
  • Upvote 1
Opublikowano (edytowane)
9 minut temu, JeRRyF3D napisał(a):


A dla mnie to jest kolejny temat na inszą rozmowę w inszym wątku. :)
Co to znaczy "kosztował"? Jaki był realny koszt i poprawna kalkulacja vs jakieś rozbuchane ego, rozpieprzanie kasy, catering z ośmiorniczkami za miliony, itd.
Zawsze mnie to intrygowało, jak dużo szmalu jest zawsze marnotrawione przez złe kalkulacje, przeszacowania, debilnie przerośnięty marketing, itd.
- bo zwykle właśnie są takie VS kosztowe produkcji, czyli kwota A produkcji A vs kwota B produkcji B, a to są kompletnie nieporównywalne liczby, póki nie znamy (a nie poznamy!) takich detali, typu "na co poszło ile". 
 

Pewnie jest tak jak piszesz. Wrzucają wszystko w koszta. Pamiętaj też, że takie firmy jak Sweet Baby też trzeba opłacać i to też wliczają w koszt produkcji. A tutaj widać, że Sweet Baby wykonało usługi na dużą fakturę :E


Edit. Po lekkim researchu wydaje się że DA:V nie korzystało z usług Sweet Baby. Ciekawe. Może uznali, że sami zrobią to lepiej :P

Edytowane przez DeIntegro
Opublikowano (edytowane)
6 minut temu, JeRRyF3D napisał(a):


Co to znaczy "kosztował"? Jaki był realny koszt i poprawna kalkulacja vs jakieś rozbuchane ego, rozpieprzanie kasy, catering z ośmiorniczkami za miliony, itd.

A to nie tajemnica :E Jeśli projekt powstaje z innego powodu niż z pasji lub chęci dbania o swoją renomę i utrzymanie studia to wtedy doi się ile może. Kompetentny pracownik, wie że ma płacone od dobrej roboty i musi dbać o swoje imię, a niekompetentny chce się prześlizgnąć na benefitach dla wybrańców.
Ah, zapomniałem o najważniejszym, księgowości :witojcie2:

Edytowane przez musichunter1x
Opublikowano

Teraz koszty w branży są astronomiczne. Możemy tylko zakładać koszty takiej produkcji jak DA:V, bo realnych chyba nie poznamy. Pamiętacie Concorda od Sony, według pierwszych przecieków miał kosztować 180 milionów, według drugich, kosztował Sony 400 baniek, a to mimo wszystko była tylko prosta strzelanka.

Opublikowano (edytowane)
30 minut temu, DeIntegro napisał(a):

Edit. Po lekkim researchu wydaje się że DA:V nie korzystało z usług Sweet Baby. Ciekawe. Może uznali, że sami zrobią to lepiej :P

To jest swoją drogą beka - płacić jakiejś firmie za coś, co można z powodzeniem spieprzyć samemu. :E No, ale jak ktoś pracował w korpo, ten się w cyrku nie śmieje. Palenie kasy na takie "projekty" jest na porządku dziennym. 

Edytowane przez Vulc
Opublikowano (edytowane)
55 minut temu, JeRRyF3D napisał(a):


A dla mnie to jest kolejny temat na inszą rozmowę w inszym wątku. :)
Co to znaczy "kosztował"? Jaki był realny koszt i poprawna kalkulacja vs jakieś rozbuchane ego, rozpieprzanie kasy, catering z ośmiorniczkami za miliony, itd.
Zawsze mnie to intrygowało, jak dużo szmalu jest zawsze marnotrawione przez złe kalkulacje, przeszacowania, debilnie przerośnięty marketing, itd.
- bo zwykle właśnie są takie VS kosztowe produkcji, czyli kwota A produkcji A vs kwota B produkcji B, a to są kompletnie nieporównywalne liczby, póki nie znamy (a nie poznamy!) takich detali, typu "na co poszło ile". 

 


 


Z tego, co piszą media, to Alan Wake 2 - taki hit - a jeszcze (ponoć) się nie "zwrócił".

 

W kosztach produkcji, tak naprawdę liczy się tylko jedna pozycja - płace pracowników firmy. W zachodnich realiach, wystarczy, że przemnożysz 15 tys. $ brutto (czyli pełne obciążenie pracodawcy) x 12 miesięcy x wielkość  zespołu x ilość lat w produkcji.

Taki Baldurs Gate 3 kosztował krocie - przy 400-tu osobowym zespole i 6-ciu latach produkcji, było to 300-400 mln EUR.

Edytowane przez tgolik
Opublikowano
1 minutę temu, tgolik napisał(a):

W kosztach produkcji, tak naprawdę liczy się tylko jedna pozycja - płace pracowników firmy. W zachodnich realiach, wystarczy, że przemnożysz 15 tys. $ brutto (czyli pełne obciążenie pracodawcy) x 12 miesięcy x wielkość  zespołu x ilość lat w produkcji.

Taki Baldurs Gate 3 kosztował krocie - przy 400-tu osobowym zespole było to 300-400 mln EUR.

Serio? A zatrudnianie jakichś kapeli do audio? Kampania Reklamowa? Zlecanie innym podmiotom części prac nad poszczególnymi rzeczami w gierce? Takich przykładów można mnożyć w nieskończoność

Opublikowano (edytowane)

Kampania reklamowa, to często drugie tyle, co produkcja. Ale to już inny rodzaj kosztów. Zlecanie podmiotom zewnętrznym części prac jest równoznaczne z powiększeniem zespołu o kolejne osoby.

A kapela do audio, jeśli firma nie ma własnego muzyka to paręset tys. $. 

Edytowane przez tgolik
Opublikowano (edytowane)

A do Veilguarda ściągnęli samego Hansa Zimmera. Lubię jego muzykę, ale tutaj moim zdaniem się nie popisał, w DA dużo bardziej podobały mi się utwory Inon Zura (DA:O i DA2) i Trevora Morrisa (DA:I)

:E

q77a2fftmm5a1.thumb.jpg.63c3d89d975265313c56bb9681b4aa64.jpg

Edytowane przez tuhmunud
Opublikowano
39 minut temu, Ryszawy napisał(a):

Teraz koszty w branży są astronomiczne. Możemy tylko zakładać koszty takiej produkcji jak DA:V, bo realnych chyba nie poznamy. Pamiętacie Concorda od Sony, według pierwszych przecieków miał kosztować 180 milionów, według drugich, kosztował Sony 400 baniek, a to mimo wszystko była tylko prosta strzelanka.

Jak przestaną zatrudniać z klucza inkluzywności, dawać decyzyjność odklejeńcom i przepalać miliony dolców na ideologiczną propagandę, to może się okazać, że wcale nie jest tak źle i gry będą na siebie zarabiać. Wystarczy robić dobre i dopracowane gry bez wbudowanej w system próby wychowywania gracza i uczenia go czy nawet przymuszania do tolerancji dziwactwa i dziwaków. Do tego sporo było wtop technicznych w ostatnich latach. No tak - kolejna faza testów kosztuje, więc lepiej niech kupujący premierowo robią za betatesterów :E. Niektóre studia i wydawcy sami sobie robią krzywdę. A potem płaczą jak parówy na toksycznych hejterów, co im zniszczyli sprzedaż;D.

Opublikowano
1 godzinę temu, DeIntegro napisał(a):

Po lekkim researchu wydaje się że DA:V nie korzystało z usług Sweet Baby. Ciekawe. Może uznali, że sami zrobią to lepiej :P

Bioware ma swój własny wewnętrzny zespół, zajmujący się takimi sprawami, SB nie jest im do niczego potrzebne.

 

39 minut temu, tuhmunud napisał(a):

A do Veilguarda ściągnęli samego Hansa Zimmera.

Hans tutaj ? Chyba muszę sprawdzić swoje ustawienia audio, bo to co do tej pory słyszałem jest totalnie do zapomnienia.

 

Opublikowano

@Element Wojny I jak widać po efektach pracy SB, to są prawie że konserwy przy nich:E. Nigdzie im się nie udało zainstalować takiego natężenia tęczowego raka jak szurom z bioware w DA4.

Opublikowano

Wiesz, będąc szczerym ja na żadne woke czy DEI jeszcze nie trafiłem, także się do tego nie odniosę. Po materiałach na YT byłem wręcz przekonany, że DEI będzie wyskakiwać spod każdego drzewa, a tak nie jest. Co innego z wszelkiej maści uproszczeniami, kiepskimi dialogami, brakiem jakichkolwiek wyborów czy NPC-kami kołkami/makietami - tutaj się zgadzam, to są realne problemy tej gry, przynajmniej na ten moment.

Opublikowano

No to jest najgorsze - że pomijając te treści, to gierka jest lipą samą w sobie. Ładną wydmuszką dla 12 letnich dziewczynek jak stwierdził rock na yt.

Opublikowano

No i historia zatacza koło. Największe obawy, jeszcze na Labie (brzmi jak odległa historia, nie?), dotyczyły właśnie tego, że wokeszajs będzie tej gry najmniejszym problemem. Co najwyżej, jednym z wielu. To się generalnie pewnie potwierdzi. Co niestety w ogólnym rozrachunku zmieni tyle co nic.

Opublikowano

Problemem jest chyba mentalnosc zespolu ktory nad ta gra pracowal, niestety gra jest zbyt dziecinna, brakuje jej klimatu dark fantasy. Co ma woke wspolnego z tym?, tyle ze ten trend jest bardzo lubiany i powszechny przez pogubione i niedojrzale dorosle dzieci. Wiec to nie woke jest problemem, to tylko jeden z sygnalow ktory nam pokazywal kto ta gre robi, i niestety z takim podejsciem do zycia nie mogli zrobic innej gry niz sweetasne "everything is awesome" fantasy. 

A wielka szkoda, bo technicznie jest naprawde na wysokim poziomie, wiec ta czesc ekipy zna sie na swojej robocie. Jak dla mnie mogli by technicznie tak zrobic nastepny ME, tylko zeby calkowicie zmienili ludzi od dialogow i kierunku artystycznego.

  • Like 1
  • Upvote 2
Opublikowano

Zastanawia mnie jaki cel przyświecał Bioware przy produkcji tej gry, na jakich odbiorców liczyli. Z waszych postów wynika, że gra bardzo przypomina Kingdom of amalura czy Kena, żadna z tych gier nie została wielkim hitem, więc tym bardziej  mnie dziwi efekt końcowy.

Szkoda mi tej serii, zdaję sobie sprawę, że czasami trzeba zmieniać utarte schematy i rozwijać grę do przodu, ale objętego kierunku w tym przypadku nie rozumiem. Miałem duże zastrzeżenia co do DA2 i DAI, ale zawsze potrafiłem odnaleźć w tych grach coś, co przykuwało moja uwagę na dłużej. Może człowiek ma za duże wymagania??

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Aż z ciekawości odpaliłem sobie Andromedę, bo nigdy nie udało mi się jej skończyć. Już po paru godzinach widać dlaczego Andromeda nie dorasta do pięt poprzednim ME: - wide as an ocean, deep as a puddle - tysiąc "systemów" i punktów które możesz zbierać, a, żadne z nich nie jest głębokie lub znaczące. Zbieraj surowce, punkty viability planety, punkty andromeda viability, punkty research, punkty development. Punkty badań - osobno drogi mlecznej, heleus, remant. Pieniądze - osobno kredyty, fundusze misji, minerały, bio meteriały, tech materiały. Każdy wykorzystywany żeby zbadać "coś" dające +5% do jakiegoś statu, a każde z badań oczywiście dostępne ze "stacji badawczej" znajdującej się gdzie indziej. Nudne, irytujące, niewnoszące nic. - dialogi są często mocno krindżowe, gdzie każda postać ma tę samą osobowość i wszystkie uprawiają ten debilny "banter" znany z sitcomów, który dodatkowo jest sztuczny i po prostu słabo napisany - słaby world building, który zabija imersję. Przelecieliśmy 2 miliony lat świetlnych do Andromedy i na pierwszej planecie z brzegu spotykamy kosmitów, którzy wyglądają identycznie jak Collectorzy z ME2, oraz zupełnie przypadkiem reprezentują identyczny poziom rozwoju technologicznego co my. Są również ruiny starożytnej cywilizacji, które są w 100% odpowiednikiem ruin Protean z oryginalnej trylogii, które nota bene wystarczy "aktywować" przyłożeniem dłoni do konsoli - wszystkie rasy kosmitów są identyczne, czyli wyglądają jak ludzie z głową o dziwnym kształcie, troszeczkę innymi nogami (wydłużone kości goleni i śródstopia) oraz mniejszą ilością palców u dłoni - ogólny vibe że galaktyka nie jest brutalna i niebezpieczna, tylko pełna nadziei i nowych początków, a my wszyscy złapmy się za ręce i zatańczmy w kółeczku   Brak kreatywności, leniwe pisanie, podążanie za trendami i "inkluzywna galaktyka" - przez to wszystko Andromeda nie miała startu do poprzednich części. Gdyby te wszystkie aspekty były dobre, to pierdoły w postaci problemów technicznych czy nietrafionego pomysłu z otwartymi lokacjami nie miałyby żadnego znaczenia.
    • Może w stosunku do tego co dostajesz bez modów - czysta vanilla od twórców. Ale z powyższymi modami + dlss i PT tak jak sam porównywałem to wygląda lepiej niz DLAA + PT na defie. Oczywiście mowa o CP 2077.
    • Wyższy da większy budżet na analizę/myślenie, zazwyczaj da lepsze efekty (chyba że zadanie trywialne to może się zdarzyć że przepali tokeny bez sensu).   Medium będzie zauważalnie słabszy w większych zadaniach. Max może być nawet przesadą (znacznie zwiększa zużycie) ale jak masz taki zapas limitu to czemu nie, ew. ustaw xhigh i zapomnij.    
    • Warto czasem sobie spojrzeć na czysty render+DLAA aby zobaczyć jak gra może faktycznie wyglądać.  Tak jak sam w sumie jestem zadowolony z tego jak działa DLSS to nadal sporo tracimy w detalach w niektórych grach gdy go używamy w porównaniu do natywnego renderu. Szkoda że mocy brak i nie zanosi się aby się to zmieniło w najbliższym czasie. Nawet z Rubinem. 
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...
{literal} {/literal}