KamcioGF 197 Opublikowano 25 Sierpnia Opublikowano 25 Sierpnia Kończę nowego Bonda i takie solidne 7/10. Myślę, że gra mocno by skorzystała gdyby gameplay bardziej poszedł w stronę Max Payne lub chociaż Uncharted. Te zagadki i czasami szukanie jakiś przedmiotów jest jak dla mnie irytujące i niepotrzebnie gra hamuje w takich momentach. Tak samo gadżety to trochę mało wykorzystany potencjał. Fabuła i sceny akcji spoko. 1
Pavel87 953 Opublikowano 25 Sierpnia Opublikowano 25 Sierpnia @KamcioGF, ja też w końcu kończę nowego Bonda, ale już trochę na siłę. Ostatnie rozdziały trochę ratują, gdyż jest ciągła akcja i nie ma czasu na pierdoły. Gadżety delikatnie zmieniają możliwości w misjach, ale i tak praktycznie cały czas latam z tym samym. Szukanie przedmiotów typu karta wejściowa do drzwi to zaawansowane misje wywiadowcze, ale bez tego się chyba nie dało Moim zdaniem takie 6-6.5/10. Mocno liniowa, ale taka miała być. Mimo wszystko to nie poziom Uncharted.
galakty 5 467 Opublikowano 27 Sierpnia Opublikowano 27 Sierpnia Odkryłem nową gierkę która pasuje mi idealnie. Uwielbiam historyczne strategie, ale HOI4 zrobiło się tak skomplikowane i przerośnięte (jak to gry Paradoxu) że nie widzę sensu w graniu. Przeglądarkowe Call of War kiedyś było super, ale dziś wpadasz na mapę z gościem co płaci goldem za wszystko i rozjeżdża Cię w dwa dni. Tymczasem wyszło States of Power - ot uproszczone HOI4, ale mocno grywalne. Czekam na więcej scenariuszy (ludzie już robią) oraz mody. https://store.steampowered.com/app/3126500/States_of_Power/ 2
bbandi 641 Opublikowano 27 Sierpnia Opublikowano 27 Sierpnia COD Vanguard - ogrywam zawsze kampanie CODów w sieci nie gram, fajna klimatyczna po Black Opsach ostatnich których nawet nie ukończyłem bo były crapami ta jest ok
sideband 3 387 Opublikowano 27 Sierpnia Opublikowano 27 Sierpnia Zmienisz zdanie po czasie to chyba najgorszy COD z tych nowych licząc od 2019 do Black Ops 6 1
misieq 59 Opublikowano 29 Sierpnia Opublikowano 29 Sierpnia Cisnę dalej HZD. Dawno nie grałem w grę tak pełną kontrastów. Z jednej strony drewniane postacie, najgorsze dialogi jakie kiedykolwiek widziałem w grach czy filmach (to jest szok), tekturowy świat NPC który nie ma znamion żadnego prawie życia, byle jakie zadania poboczne, mała możliwość modyfikacji broni i zrypany system pancerzy. Z drugiej strony przepiękny świat szczególnie na OLED który bardzo zachęca do eksploracji i naprawdę sprawia mi przyjemność łażenie po mapie, zbieranie widokówek czy dominacja kotłów, o walce z maszynami nie wspomnę. Na tyle dużo się szwendam że trochę wolniej robię główna fabułę zamiast to skończyć i mieć z głowy.
Element Wojny 5 758 Opublikowano 30 Sierpnia Opublikowano 30 Sierpnia 21 godzin temu, misieq napisał(a): Z jednej strony drewniane postacie, najgorsze dialogi jakie kiedykolwiek widziałem w grach czy filmach (to jest szok), tekturowy świat NPC który nie ma znamion żadnego prawie życia, byle jakie zadania poboczne Z tym się jak najbardziej zgadzam. 2 razy podchodziłem, kilka razy usnąłem grając w to z padem w ręku, po jakimś czasie w ogóle nie pamiętałem nawet o czym jest fabuła główna, bo była tak "interesująca". Ciężko mi zrozumieć że ten tytuł odniósł sukces, gdzie takie Days Gone, które bije jakością HZD w wielu aspektach, poniosło tak sromotną porażkę.
DITMD 1 614 Opublikowano 30 Sierpnia Opublikowano 30 Sierpnia (edytowane) @misieqTo sobie zagraj w Veilguarda. Po tym sztuczne monologi z Horizona zaczną brzmieć znośnie Edytowane 30 Sierpnia przez DITMD
Sidr 289 Opublikowano 30 Sierpnia Opublikowano 30 Sierpnia (edytowane) Dla mnie Horizon, to jedna najlepszych i zarazem jedna najgorszych gier w które grałem. Uwielbiam post-apo wydaniu futurystycznym. Najlepsza, to zdecydowanie seria Mass Effect, ktora jest w wpesnym sensie poast-apo (niezliczone cykle) jak i w trakcie apo. No to nie to samo, ale vibe jest podobny. W obu jest esploracja i odkrywanie tajemnicy tego co wydarzylo się w dalekiej przeszłości. Wracając do Horizon. Najlepsza ze względu na ukazanie graficzne takiego uniwersum i ogolny zarys historii w grze, który uderza w punkt tego, co mi się najbardziej podoba. Na 42 oledowych calach wyglądała obłędnie. Z drugiej strony całkowite spieprzenie dialogów, postaci i detali historii w przez chore ideologicznie osoby odpowiedzialne za ten element gry. W Forbidden West była już taka kumulacja bzdur, że nawet nie dałem rady skończyć pomimo tego jak sobie tą gre cenie i dorbze pamietam, rok od zagrania. Historia opowiedziana w Horizon, to potworna, makabra apokaliptyczna. Całkowita zagłada wszelkiego życia na ziemi. Całe życie organiczne, w tym 8 miliardów ludzi zostaje przetworzonych i zredukowanych do biomasy stanowiącej budulec i paliwo maszyn. I zamiast to fajnie opowiedziec i przedstawic graczowi, to za utekstowienie gry zieły się osoby ktore zrobily z tego rasowo-płciowy manifest polityczny. Wkleje poniżej koimentarz z Reddita, ktory kiedys znalazłem i zapadł mi w pamięci. Taką historie przerobili na walke kobiet z patriarchatem. "Ciągle o tym myślę i szczerze mówiąc, uważam, że to jeden z najgorszych sposobów na koniec planety i ludzkości. Od wysłania CHARIOT do końca życia na Ziemi minęło w sumie około 16 miesięcy. W tym czasie prawie każdy mężczyzna, kobieta i dziecko, którzy mogli walczyć, zostali skierowani na linię frontu i kazano im trwać lub zginąć. Kiedy ich ostatnia linia załamała się, dowództwo dało swoim pracownikom możliwość: albo zaryzykować z zarazą, albo lekarz mógł ich uśmiercić. -- Wyobraź sobie, że jesteś jednym z ostatnich ocalałych. Każdy wysunięty obszar operacyjny upadł lub właśnie upada. Ludzie wokół ciebie giną, a gigantyczne roboty idą po ciebie. Nieważne, ilu zabijesz, kolejne zajmują ich miejsce. Nad polem bitwy góruje gigant, gigantyczne mechaniczne macki konstruują nowe roboty, by cię dopaść i pochłonąć twoje ciało jako paliwo. Biegniesz. Tak daleko i tak szybko, jak tylko nogi cię poniosą. Masz nadzieję znaleźć dziurę, której roboty nie zauważą, i może znaleźć sposób na przetrwanie, unikając zarazy. W oddali słychać krzyki trawionych ludzi. Natykasz się na tlące się ruiny dawnego miasta. Znajdujesz przytulne miejsce pod zawaloną apteką w piwnicy. Jest tam dobra osłona i ledwo możesz przecisnąć się przez gruzy. Siedzisz tam z maleńkim karabinem w dłoni, tuląc go, jakby był twoją ostatnią ukochaną osobą. Wciąż słychać krzyki konających. Problem w tym, że stają się coraz głośniejsze, a nie cichsze. Powietrze jest gęste i gryzące z powodu rosnącego poziomu CO2, a ty starasz się nie wydawać żadnego dźwięku, ale trudno ci oddychać i tłumisz kaszel. Słychać mechaniczne brzęki i stuki kroków setek tysięcy zabójczych robotów. Wyglądasz przez okno, a na horyzoncie, pod Tytanem HORUSA na niebie, dosłownie fala śmierci trawi okolicę. Olbrzymie drzewa, które żyły tysiące lat, są rozbierane w ciągu kilku sekund i spożywane na jedzenie. Są już blisko. Słyszałeś, jak kilku cię mija. Straż przednia. Wiesz, że wkrótce cię znajdą, ale masz ogromną nadzieję, że nie. Patrzysz na karabin, który mocno przyciskasz do ciała. Myślisz, że przynajmniej nie dasz im satysfakcji, ścigając cię jak psa. Twoje dłonie drżą, gdy opierasz brodę na lufie pistoletu. Ta rzecz miała przebić pancerz Faro, zastanawiasz się, co zostanie z twojej głowy, gdy drżącą ręką naciskasz na spust. Za późno. W ułamku sekundy gruz, który do niedawna stanowił dach twojej kryjówki, został rozerwany, a ty skąpany w czerwonym świetle. Spoglądasz w górę i widzisz, że otacza cię Plaga Faro, a wszyscy patrzą na ciebie, wygłodniali. Szybko sięgasz po spust, by zakończyć tę przerażającą egzystencję na własnych warunkach, ale jest już za późno. Czujesz, jak kolce nanitów przebijają twój brzuch. Dziwne, nic nie czujesz. Myślałeś, że będzie bolało, ale musisz być jednym z tych szczęściarzy, którym nanity najpierw zaczęły trawić twój kręgosłup. Spoglądasz w dół i widzisz dziurę w brzuchu, i prawie masz ochotę się roześmiać. To zabawne, bo prawdopodobnie zmieściłabyś przez nią rękę, gdybyś nadal miał kontrolę nad kończynami. Potem świat znika, a ty stajesz się paliwem dla tych potworów, które kontynuują swoją szaleńczą ekspansję na planecie." Edytowane 30 Sierpnia przez Sidr
j4z 2 025 Opublikowano 31 Sierpnia Opublikowano 31 Sierpnia Nowa Plaga śmierdzi penisem. Dzisiaj odpalam Fatal Claw. 1
krzysiek_1990 115 Opublikowano 31 Sierpnia Opublikowano 31 Sierpnia MJUT, nowe misje petarda legendarne szipki też kozak w tej wersji
ghostdog 1 186 Opublikowano 31 Sierpnia Opublikowano 31 Sierpnia Rise of the Ronin. Graficznie to wczesne PS4. Na razie jest średnio, muszę się zaznajomić z systemem walki. Zawsze miałem problemy z parowaniem, preferuję turlanie się. Myślałem, że to takie łatwiejsze "soulsy".
CavieZ 119 Opublikowano 31 Sierpnia Opublikowano 31 Sierpnia Obecnie ogrywam Star Wars Company Zero i bardzo dobra gra.. Ale za 2 tygodnie kupuje na konsole Silent Hill i Endless Legend 2. 11 godzin temu, ODIN85 napisał(a): Przeciaż tam tylko les są A co w tym złego?
misieq 59 Opublikowano 1 Września Opublikowano 1 Września W dniu 27.08.2026 o 12:26, galakty napisał(a): Odkryłem nową gierkę która pasuje mi idealnie. Uwielbiam historyczne strategie, ale HOI4 zrobiło się tak skomplikowane i przerośnięte (jak to gry Paradoxu) że nie widzę sensu w graniu. Przeglądarkowe Call of War kiedyś było super, ale dziś wpadasz na mapę z gościem co płaci goldem za wszystko i rozjeżdża Cię w dwa dni. Tymczasem wyszło States of Power - ot uproszczone HOI4, ale mocno grywalne. Czekam na więcej scenariuszy (ludzie już robią) oraz mody. https://store.steampowered.com/app/3126500/States_of_Power/ można tam grać Polską?
j4z 2 025 Opublikowano 1 Września Opublikowano 1 Września Musisz sobie wygooglować, bo galakty jest na urlopie. (prawdziwym, nie w Bieszczadach)
voltq 1 498 Opublikowano 2 Września Opublikowano 2 Września Ogrywam kupkę wstydu , dooma na konsoli i sinking city na PC w oczekiwaniu na dawnwalkera
Element Wojny 5 758 Opublikowano 2 Września Opublikowano 2 Września (edytowane) Co jest z tobą nie tak, Zemurio? - recenzja Trails Beyond The Horizon. Są takie gry, po których ukończeniu nie chce się od razu włączać kolejnej. Po prostu wyłączasz ekran, siedzisz chwilę w ciszy i próbujesz poukładać sobie w głowie wszystko, czego właśnie doświadczyłeś. Horizon zostawiło mnie dokładnie w takim stanie. Z serią The Legend of Heroes: Trails jestem związany od lat. Przeszedłem wszystkie gry chronologicznie, widziałem jej lepsze i słabsze momenty, ale też takie odsłony, które po napisach końcowych zostawiały emocje porównywalne z finałem świetnego filmu czy ulubionego serialu. Po Crossbell Falcom długo nie potrafił wrócić na ten poziom. Daybreak było dobre, ale Daybreak 2 stanowiło dla mnie ogromne rozczarowanie. Horizon pokazuje jednak, że twórcy wyciągnęli z tego właściwe wnioski. I zagrali na odpowiednich emocjach. Już po pierwszej godzinie czułem, że fabularnie dzieje się tu więcej niż przez kilkadziesiąt godzin w poprzedniej części. Historia prowadzona jest trzema ścieżkami: Vana (Daybreak), Reana (Cold Steel) i Kevina (Sky). Każda zabiera nas w inne miejsce, skupia się na innych bohaterach i ma własny cel, ale ostatecznie - jak to w Trailsach - wszystkie zaczynają prowadzić do jednej wielkiej kulminacji. Największą siłą Horizona jest sposób, w jaki zmienia znany schemat serii. Wcześniej zawsze pojawiał się wielki wróg, tajemnicza organizacja, pradawne zagrożenie, spisek wielkich tego świata czy kult psychopatów. Tutaj te elementy nadal są obecne, ale tym razem nawet najwięksi gracze Zemurii nie rozumieją, co się dzieje. Nie kontrolują sytuacji - sami próbują odnaleźć się w obliczu zagrożenia, jakiego ten świat jeszcze nie znał. To prowadzi do bardzo nietypowych momentów: wymuszonej współpracy, niewygodnych sojuszy i rosnącego poczucia, że tym razem stawka jest wyższa niż kiedykolwiek wcześniej. Pojawiają się liderzy, którzy do tej pory zawsze byli w cieniu. Ujawniają się Święci, którzy do tej pory byli tylko legendą. Gra konsekwentnie buduje napięcie, odkrywa kolejne tajemnice i łączy wydarzenia z różnych części serii, często nadając znanym już motywom zupełnie nowy kontekst. Finał jest ogromnie filmowy, momentami szokujący i bezlitosny emocjonalnie. Szczerze mówiąc, wyrwał mnie z butów. To swoiste Trailsowe Infinity War - kulminacja wielu lat budowania świata, postaci i konfliktów, po której trudno nie zastanawiać się, co dalej. Jedno jest pewne: po tym, co wydarzyło się w Horizon, nic nie będzie już takie samo. Szczególnie mocny jest trzeci akt związany z Agnes i Vanem. To czysta Trailsowa poezja: emocjonalna, bolesna, pełna znaczeń i scen, które nabierają jeszcze większej mocy po poznaniu finału. Bardzo dobrze działa również muzyka, idealnie podkreślająca najważniejsze momenty historii. Grim Garten, czyli poprawiona wersja Marchen Garten z Daybreak 2, wreszcie ma sens. Widać inspiracje najlepszymi rozwiązaniami z Reverie, a całość jest znacznie przyjemniejsza i lepiej przemyślana niż wcześniej. Nie wszystko jest idealne - zadania poboczne wypadają słabiej niż zazwyczaj, nie zapadają w pamięć. Widać jednak, że Falcom świadomie postawił tym razem na główną historię: wielowątkową, ambitną i mocno osadzoną w wydarzeniach z wszystkich poprzednich sag. W tej grze wyraźnie widać jeszcze jedno: powoli wyłaniający się z cienia wielki finał całego uniwersum Trails. Twórcy otwarcie mówią, że seria zmierza już w stronę ostatecznego zakończenia, które - według obecnych planów - ma nastąpić około 2031–32 roku. Trails Beyond The Horizon przypomniał mi, za co pokochałem tą serię. I zrobił to z klasą. 9/10. Edytowane 2 Września przez Element Wojny
copyname 124 Opublikowano 2 Września Opublikowano 2 Września W dniu 31.08.2026 o 23:37, CavieZ napisał(a): Obecnie ogrywam Star Wars Company Zero i bardzo dobra gra.. Ale za 2 tygodnie kupuje na konsole Silent Hill i Endless Legend 2. A co w tym złego? potwierdzam. Wsiąkłem w Company Zero. Klimat SW w tego typu grze mi podpasował. Jeszcze nie wiem ile sobie dawkować, żeby nie znudziło się
Stona 33 Opublikowano 3 Września Opublikowano 3 Września Forza Horizon 6 - wiedziałem, że mnie wciągnie, dlatego nie kupowałem. To mi ktoś kupił i teraz gram jak głupi. Wiadomo, "fabuła" to jakiś nieśmieszny żart, ale sama mapka ładna, autka fajnie jeżdżą i z HDR to wszystko wygląda pięknie. Mocno boli marne wykorzystanie japońskiego klimatu (jedno, raczej słabe radio) i tyle. Nawet muzyczka w menu jest rodem z AI. Mimo wszystko spróbuję zrobić na 100%, bo fajnie się ściga. Iron Harvest - kurcze, z jedne strony fajny łarhamer z ciekawym klimatem, z drugie, czegoś tej grze brakuje. Pewnie spróbuję przejść. Banner Saga - chciałem sobie od nowa przejść jedynkę i dwójkę zanim zagram w trójkę. No i się odbiłem od jedynki. Nie wiem, kiedyś to była dla mnie top gierka, a dziś chyba bardziej irytuje fakt, że muszę dokonywać w ciemno wyborów, które mogą srogo kosztować (to gra, czy symulator życia?). War Thunder, Drop Duchy - standardowo, codziennie niezmiennie
Pentium D 2 045 Opublikowano 3 Września Opublikowano 3 Września Akurat chwila była na właczenie kompa po 18 dniach to sobie WoWs odpaliłem po paru miesiącach. Pierwsza bitka zlamiona, ale chyba musiałem się rozchodzić bo dwie kolejne już ładnie siadły. 1
Czubatka Boża 187 Opublikowano 5 Września Opublikowano 5 Września Obecnie gram w Cyberpunk 2077 z dodatkiem Widmo Wolności. Stworzyłem sobie ładną kobitkę i ruszyłem do akcji.
Keller 887 Opublikowano 6 Września Opublikowano 6 Września Lekka gierka Moon Mystery za 4zł złapałem na bazarze, Fajnie się strzela. POLSKA.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się