jagular 671 Opublikowano 18 Maja 2025 Opublikowano 18 Maja 2025 Ok, więc wartość stack u Tarmaca SL8 i u Madone różni się o 2mm (porównanie 54/m). Czy teraz lepiej?
kanon7 800 Opublikowano 20 Maja 2025 Opublikowano 20 Maja 2025 (edytowane) Mój temat dotyczy roweru elektrycznego... ale można ktoś z Was ma odpowiedź na moje pytanie Mam rower elektryczny Fischer z wejściem do ładowania (2 zdjęcia dolne). Wszelkie ładowarki (często sygnowane firmą Bosch w mieście), publiczne mają dwa inne wyjścia od ładowania (2 górne zdjęcia). Kupię gdzieś przejściówkę, aby podłączyć rower Fischer pod publiczną ładowarkę? Jakiej nazwy, lub jak znaleźć taką przejściówkę? Edytowane 20 Maja 2025 przez kanon7
jagular 671 Opublikowano 21 Maja 2025 Opublikowano 21 Maja 2025 Mam przejechane ponad 100km na ebajku mtb (podstawowy Giant hardtail z silnikiem centralnym) no i eee nie wiem dlaczego się to nazywa w ogóle rowerami Nawet podstawowe 250W, bez jakichś modów na większą moc, czy zdjęcie ograniczenia prędkości, daje tak dużo dopalenia, że w zasadzie to jest bardziej słaby motocykl aktywowany kręceniem nóg, niż rower
Jaycob 2 728 Opublikowano 21 Maja 2025 Opublikowano 21 Maja 2025 Przyszły do mnie gumy ochronne na manetki z Alli: Oryginał: Spoiler Podróby: Spoiler Na zdjęciach widać szczeliny - podróbki nie zakrywają elementów w pełni. Brakuje również napisu Shimano, ale sam wzórek jest bardzo zbliżony. Całość kosztowała 6 zł z wysyłką do Polski. Ciekawe, jak będzie z trwałością. 1
lukadd 3 737 Opublikowano 21 Maja 2025 Opublikowano 21 Maja 2025 6 godzin temu, jagular napisał(a): Mam przejechane ponad 100km na ebajku mtb (podstawowy Giant hardtail z silnikiem centralnym) no i eee nie wiem dlaczego się to nazywa w ogóle rowerami Nawet podstawowe 250W, bez jakichś modów na większą moc, czy zdjęcie ograniczenia prędkości, daje tak dużo dopalenia, że w zasadzie to jest bardziej słaby motocykl aktywowany kręceniem nóg, niż rower MTB mają potężne silniki. 250W to moc ciągła regulowana przepisami, w peak te silniki robią do ~700W. Te najlepsze mają ~100Nm. Ta, to są bestie, szwagier ma takiego w fullym, normalnie nie używa wspomagania na maxa, tylko leciutko lub wcale na prostych, w zależności od warunków. Ale jakieś hardcory jak np. był w Alpach wjazd na górkę single trackiem na odcinku ~17km wjazd 1400metrów w górę. Odcinki podjazdów 15-20%, a nawet powyżej 20% tam się trafiały. Do czegoś takiego to jest świetna zabawka. Zresztą u nas w okolicy też są ładne single z mocnymi podjazdami. Bez wspomagania to trzeba być totalnym hardcorem aby podjechać, na elektryku można więcej pokonać, więcej podjechać i więcej zjazdów zrobić.
jagular 671 Opublikowano 22 Maja 2025 Opublikowano 22 Maja 2025 To absolutnie podstawowy model, ale daje radę. Warianty na wypasie mogłyby chyba konkurować ze słabszymi motocyklami.
Bono_UG 332 Opublikowano 24 Maja 2025 Opublikowano 24 Maja 2025 W dniu 21.05.2025 o 18:51, lukadd napisał(a): Ta, to są bestie, szwagier ma takiego w fullym, normalnie nie używa wspomagania na maxa, tylko leciutko lub wcale na prostych, w zależności od warunków. Ale jakieś hardcory jak np. był w Alpach wjazd na górkę single trackiem na odcinku ~17km wjazd 1400metrów w górę. Odcinki podjazdów 15-20%, a nawet powyżej 20% tam się trafiały. Do czegoś takiego to jest świetna zabawka. Na nic te wszystkie waty i momenty jeżeli nie potrafi się ich opanować. Kiedyś testując elektryka też byłem taki napalony, ooo teraz to podjadę, nie ma bata. Mhm, jak silnik dał pełną moc, przednie koło poszło w górę, to się podjazd skończył może po 2m Innym razem testując na mniej stromych podjazdach najlepiej mi się jechało gdzieś po środku wspomagania, tak żeby było czuć ale rower nie próbował uciekać. Teraz, kilka generacji sterowników dalej, pewnie jest zdecydowanie lepiej ale nadal wątpię czy maksymalne tryby mają sens, czy to dobre się zgrywa i czuć współgranie.
lukadd 3 737 Opublikowano 24 Maja 2025 Opublikowano 24 Maja 2025 @Bono_UG Tak jak rozmawiałem z szwagrem jak jeździ po tych mocnych podjazdach. To ogólnie tryby się dostosowuje i zmienia. On ma ten chyba najnowszy najmocniejszy silnik speca z 2024 roku, tam może własne profile robić i dostosowywać krzywe wspomagania. Ma czujnik mocy, wie ile sam wkłada w pedały, a ile mu silnik daje. Więc dostosowuję do trasy i formy. Ogólnie ostatnio przy okazji jak regulował przerzutkę, bo skrajne blaty mu trochę nie pasowały jak działają to pytałem się czy w ogóle używa największego blatu, a tam jest normalnie naleśnik I mówił, że jak najbardziej strome trudne podjazdy i używa. Ogólnie te topowe silniki bardzo naturalnie działają, tam są czujniki mocy, nacisku na pedały, krzywe można dostosować w zależności od wkładanej przez siebie mocy w pedały, także to wszystko współgra ze sobą + wiadomo, moc wspomagania trzeba pojeździć i wtedy się wie jak i na jaki odcinek jest optymalnie i jak to dopasować pod siebie.
Vulc 2 729 Opublikowano 29 Maja 2025 Autor Opublikowano 29 Maja 2025 Ostatni nabytek, rowerowe trio (szosa,MTB,gravel) skompletowane. Merida Silex 400. Znów czarny egzemplarz, ale wyboru za dużego nie było. Kilka zmian względem stocka - założony dłuższy mostek, sztyca wymieniona na karbonową. Toseek z Ali, jestem pozytywnie zaskoczony jakością. Dobrze wykończony kawałek węgla. Kupiłem głównie z ciekawości i z powodu zbyt krótkiej sztycy fabrycznej (350 mm vs 400 mm nowa). Sam rower w porządku, choć Merida ma dość dziwną rozmiarówkę. To jest L, a stack i reach większe niż w moim Canyonie XL. Jadą jeszcze karbonowe koła gravelowe również z Ali i na razie tyle. 2 1
DITMD 1 310 Opublikowano 29 Maja 2025 Opublikowano 29 Maja 2025 Varia nie będzie ci się ślizgać na tej sztycy?
Vulc 2 729 Opublikowano 30 Maja 2025 Autor Opublikowano 30 Maja 2025 Robi to, chciałem zobaczyć jak działa to fabryczne mocowanie. Mam na szczęście drugi zestaw - adapter i mocowanie do szyn siodełka, tak jak w szosie. Na dniach zainstaluję. 1
DITMD 1 310 Opublikowano 30 Maja 2025 Opublikowano 30 Maja 2025 Dzisiaj się tak fajnie jeździło, że wpadła druga seteczka w tym roku Najlepsza kostka po jakiej kiedykolwiek jeździłem, normalnie jakbym po asfalcie jechał 1
babayaga 167 Opublikowano 30 Maja 2025 Opublikowano 30 Maja 2025 (edytowane) Co to za kiera? Giantowska/Cadexowa? Czasem zazdroszczę takich płaskich tras i terenów. U mnie to nie ma szans by na dystansie 100km zrobić mniej niż 800m w górę. Chyba, że na dystansie 10km w pewnym miejscu jeździłbym w kółko. Zwykle na 100km wpada 1200-1300m przewyższeń. Ale w sumie nie narzekam, jest różnorodnie. Nieco bardziej płaskie tereny mam jak udam się na zachód od Jury. U mnie od 5 dni infekcja i bez roweru. Organizm jednak nie wytrzymał tego tragicznego maja. Lepiej jeździło mi się w marcu i kwietniu. To majowe powietrze jakieś nieprzyjemnie arktyczne, mimo niemałej temperatury na termometrze. edit: Ostatnia traska przed chorobą, starałem się by była jak najbardziej płaska xd. Komoot pokazał mniej niż 800m przewyższeń, jak widać wyszło jednak trochę więcej. No, ale na gravelu nie miałem szans utrzymać średniej 30km/h na takim dystansie. Ogólnie 1,5-2km/h szybciej jadę na szosie niż gravelu. Po kilku jazdach jestem zadowolony z Treka. Na przyszły sezon tylko nowe koła wjadą, bo standardowe Bontragery to kowadła, ponad 1700g wagi przy 35mm stożku. No i kierownice pasuje obniżyć coby pozycja bardziej agresywna była niż na szutrowcu. Edytowane 30 Maja 2025 przez babayaga 1
DITMD 1 310 Opublikowano 30 Maja 2025 Opublikowano 30 Maja 2025 (edytowane) To jest to co dostałem z rowerem, Giant Contact SLR Aero. Maj nas nie rozpieszczał, pogoda była do dupy, miejmy nadzieję, że ten czerwiec będzie o wiele lepszy. Mazowsze i Warszawa ogólnie są płaskie, ale jest parę takich podjazdów, gdzie trzeba się napocić, okolice Góry Kalwarii, Czerska, tam są trasy z nachyleniem około 8%, dla wyjadaczy to nic, ale dla kogoś takiego jak ja, to niezły daje wycisk. Zawsze jak tamtędy jadę, to widzę ludzi prowadzących swoje rowery pod górę Ja to nawet nie zawracam sobie głowy średnią, i tak nie zrobię 30 km/h jak jadę przez miasto, musiałbym gnać przed siebie nie patrząc się na nic, nikogo, żadne światła, tory, pasy, itp. Usunąłem ją z Wahoo żeby mnie nie wkurzała Edytowane 30 Maja 2025 przez DITMD 1
Jaycob 2 728 Opublikowano 30 Maja 2025 Opublikowano 30 Maja 2025 Jaki model tego Wahoo? Daje radę, jesteś zadowolony? Mój Garmin 520 Plus padł i rozglądam się za czymś w podobnej klasie.
DITMD 1 310 Opublikowano 30 Maja 2025 Opublikowano 30 Maja 2025 (edytowane) 8 minut temu, Jaycob napisał(a): Jaki model tego Wahoo? Daje radę, jesteś zadowolony? Mój Garmin 520 Plus padł i rozglądam się za czymś w podobnej klasie. To jest Wahoo Element Bolt V2. Oczywiście, jestem bardzo zadowolony, ma wszystko, czego potrzebuję, nie sprawia żadnych problemów. Aczkolwiek jedna rzecz mi się nie podoba, nie można w nim kreować swoich własnych treningów, można to obejść, ale za dużo jest z tym zabawy jak dla mnie. Niedawno miała premierę wersja numer 3, ale szczerze mówiąc, nie zrobiła na mnie pozytywnego wrażenia. Usunęli przyciski, a Bolt został potraktowany po macoszemu, chyba najlepszą opcją byłby Roam 3, bo Ace to za duża i ciężka cegła. Edytowane 30 Maja 2025 przez DITMD 1
Vulc 2 729 Opublikowano 31 Maja 2025 Autor Opublikowano 31 Maja 2025 Bolt V2 jest teraz za niecałe 900 zł na Amazonie, jakby ktoś chciał. Sam myślałem nad zmianą, ale przywykłem do ekosystemu Garmina. Maj faktycznie problematyczny, u mnie padało na tyle regularnie, że kilka dni musiałem spędzić ponownie na trenażerze. Oby w czerwcu było lepiej.
babayaga 167 Opublikowano 2 Czerwca 2025 Opublikowano 2 Czerwca 2025 Pierwsze jazdy po chorobie na spokojnie. Choć ciężko trzymać strefę 2 na podjazdach +15%. Czerwiec na ten moment może i mokry, ale przynajmniej ciepły.
jagular 671 Opublikowano 2 Czerwca 2025 Opublikowano 2 Czerwca 2025 Taaa, ja w sobotę byłem pierwszy raz na szosówce od ok 7 tygodni, do tego z chorobą. 150W=170bpm!!! Niczym jakiś dziadek (chociaż nie wiem czy dziadki mają takie tętno ).
babayaga 167 Opublikowano 2 Czerwca 2025 Opublikowano 2 Czerwca 2025 To ja właśnie teraz zauważyłem, że po dzisiejszej jeździe zanotowało mi 189 tętno, czyli max jakikolwiek miałem. Wcześniej 187 ale to rok temu, zwykle ostatnio nie mogłem 183 przekroczyć. Nie był to raczej jakiś błędny peak, bo chwilę to trwało, a pomiar mam garmina z klaty. Tylko że totalnie nie czułem wtedy żebym miał aż tak wysokie tętno, dopiero w statsach po jeździe zobaczyłem. Atakowałem wtedy krótki segment, ale czułem że była jeszcze rezerwa. Widziałem jedynie przy spokojniejszej jeździe, że mam tętno większe niż zwykle, ale to pewnie przez to że jestem po chorobie.
Vulc 2 729 Opublikowano 7 Czerwca 2025 Autor Opublikowano 7 Czerwca 2025 (edytowane) Gravel Adventure 2025 za mną. Startowałem na dystansie 66 km/1200 metrów przewyższenia. Long story short - najtrudniejszy, najbardziej hardcorowy wyścig w jakim brałem udział. Pogoda nie zapowiadała się źle, ale praktycznie każdy serwis pisał o przelotnych opadach. Okej, po to kupiłeś gravela gościu, prawda? Nie ma wymiękania, wrzucamy rower do bagażnika, partnerkę na przednie siedzenie (OPNS - Oficjalny Przypinacz Numerów Startowych) i w drogę. Co złego może się stać? Wyścig startował na Polanie Jakuszyckiej w Górach Izerskich, miejscu o specyficznym mikroklimacie. I zdecydowanie dał on o sobie znać. Zaczęło się jednak niewinnie, lekka mżawka, trochę wiatru (jak to na przełęczy), ale po starcie przestało padać, w lesie wiatr też już nie dawał się we znaki. Grunt wilgotny, ale nie mokry, trochę kałuż do ominięcia. Chciałoby się powiedzieć, idealna pogada na ściganie. Co złego może się stać? Na zjeździe w kierunku Polany, gdzie przebiegała trasa, spada mi łańcuch. Moja wina zapewne, nie skorygowałem położenia prowadnicy półbiegiem i na bardzo wyboistym fragmencie zeskoczył. Zatrzymanie, 30 sekund mocowania, łapy całe w smarze. Jedziemy dalej. Trasa piękna, podjazdy już mniej. Jak to w Izerach, stosunkowo długie i sztywne. Asfalt w stronę Stogu Izerskiego dał się we znaki, na Garminie zakres 7-10% bez końca. Jedziemy w grupie we trzech i sapiemy sobie w kierownicę, wyprzedzają nas pierwsi zawodnicy z UCI Gran Fondo, które na dystans 120 km wystartowało godzinę wcześniej. Przykry widok, ale przynajmniej krótki. Dla nich oczywiście, nie dla nas, my pokornie gapimy się w asfalt. Koniec podjazdu, Garmin pokazuje 35 kilometr. Zaczyna delikatnie padać, ale hej - najtrudniejsze za nami. Teraz zjazd, później trochę płaskiego i hopki, ponownie podjazd już raz pokonywany i meta na Polanie. Co złego może się stać? Złe stało się 2 km później. Przynajmniej tyle pamiętam, bo pozostała część trasy to walka o przetrwanie. Deszcz zaczyna padać coraz mocniej, temperatura spada momentalnie, deszcz przechodzi w rzęsistą ulewę. Po kolejnych 2 kilometrach nie mam już suchej części ubioru na sobie, a rower zaczyna pokrywać się błotem. Okej, jestem dobrze ubrany, nie ściągnąłem na szczęście bluzy. Jedziemy. Tutaj warto zaznaczyć, że ja generalnie w deszczu nie jeżdżę. Nie jestem więc do tego przyzwyczajony, przygotowany, stąd po kolejnych kilku kilometrach zaczynam odczuwać skutki zimna. Deszcza zalewa mi okulary, praktycznie nic nie widać, po ściągnięciu dostaję błotem po twarzy, wycieram więc okulary i zakładam ponownie. Następny segment to równina, gdzie deszcz zacina coraz mocniej, pojawia się też mocny wiatr. Mijam kolejne ofiary trasy i pogody - gościa grzebiącego coś przy jarzmie siodełka, gościa zmieniającego oponę na odwróconym rowerze. Myślę, że przynajmniej mój rower spisuje się jak na razie bez zarzutu. Kilka minut później zaczyna się blokować przedni hamulec. Na początku tarcza głośno trze o zaciski, po przejechaniu kilkuset metrów czuję już mocny opór w przednim kole. Nie uśmiecha mi się stawanie w ostrym deszczu po środku niczego, ale nie ma wyjścia. Próbuję jeszcze kilka razy zacisnąć hamulec i puścić - poszło! Tarcza nadal trze, ale już znacznie mniej. W pełni akceptowalne. Następne 20 km to niekończąca się walka z deszczem, zimnem, błotem i turystami z psami na zdecydowanie zbyt długiej smyczy. Ledwie widzę przez okulary, zaczyna siadać przednia przerzutka. Z trudem jestem w stanie wrzucić łańcuch na duży blat. Małe podjazdy to w zasadzie jazda przez strumienie wody, rowery zapadają się w błocie. Raz ratuję się szybkim wypięciem i podparciem. Noga będzie boleć przez kilka dni. Ostatnie 5 kilometrów dłuży się niesamowicie. Podjazd który pokonałem na początku wyścigu ze średnią 13 km/h, jadę jakieś 8-9 km. Jak to się mówi w kolarskim żargonie, zaczyna odcinać prąd. Wyprzedzam jakiegoś dziadka, który widocznie wystartował na tym samym dystansie. Pyta się ile jeszcze. Mówię mu, że 3 kilometry. Pyta się czy 3 km podjazdu. Mówię, że do mety. Oby Garmin nie kłamał. W końcu docieram do miejsca gdzie spadł mi łańcuch, ale tym razem odbicie w prawo i kilkaset metrów do mety. Udało się. Podchodzi jakaś babeczka, zawiesza coś na szyję. Ja myślę już tylko o żarciu i jakimś ciepłym miejscu, żeby opanować drżenie ciała. Za mną linię mety przekracza zawodnik z dystansu 120 km - uśmiech na twarzy, krótki rękawek. Staje z boku i zaczyna robić sobie selfiki telefonem. Pora się stąd zabierać, zjem w domu. Edytowane 7 Czerwca 2025 przez Vulc 3 4
Bono_UG 332 Opublikowano 8 Czerwca 2025 Opublikowano 8 Czerwca 2025 "I co ja robię tu (u-u, co Ty tutaj robisz)" Dojechałeś, przetrwałeś, będziesz miał to w pamięci Gdyby pogoda była dobra, to za kilka lat byś pewnie zapomniał, ot kolejny wyścig. Pierwszy w życiu wyścig (bardzo lokalne XC) też miałem na mokro. Przeszła burza, start był jeszcze w deszczu. Na trzecim kółku zjazdy były już rozdyźdane i na jednym poleciałem (na szczęście niegroźnie). Hamulec z tyłu tak się zjechał, że pod koniec praktycznie nie łapał (v-ki). Jedyny plus, że po lesie, więc wiatr nie grał roli. Zdublowali mnie na 3 okrążeniu (a może już na 2?), czy drugi raz już nie pamiętam ale jak zaczynałem kolejne, to z tyłu słyszałem finisz. 8 godzin temu, Vulc napisał(a): Ja myślę już tylko o żarciu i jakimś ciepłym miejscu, żeby opanować drżenie ciała. Za mną linię mety przekracza zawodnik z dystansu 120 km - uśmiech na twarzy, krótki rękawek. Prosty wniosek, za wolno jechałeś, za mało watów szło i się nie rozgrzałeś U mnie na mecie z ludzi dosłownie parowało. Mi na pewno nie było zimno ale też zmęczenie nie było jakieś bardzo duże, w końcu według notatek to było tylko 17km (pełny dystans to 21-24km, nie pamiętam dokładnie). 1
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się