Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Woda wypłukuje smar, wosk z łańcucha, piasek, brud zbierają się wszędzie, także ja zawsze po deszczu robię mojemu rowerowi prysznic, shake'uje łańcuch, czyszczę cały napęd, i nakładam nowy wosk. Wczoraj też mnie złapał deszcz, nie zmokłem, bo schowałem się pod dachem przystanku, ale droga powrotna jakieś 5 km po mokrym asfalcie zrobiła swoje. 

Edytowane przez DITMD
  • Like 1
Opublikowano

Jak ktoś nie skopał konstrukcji ramy, to jest szansa, że jak postawi się do pionu na tylnym kole to wypłynie i support nie będzie zatopiony.

W dniu 20.07.2025 o 09:18, jagular napisał(a):

Dokładnie, dziwne miejsce. Nic tam w rowerze w tym punkcie nie uciska, tej rury nie ma jak "pęknąć przez naciągniecie" (4Nm ekspandera to za mało w końcu), nie ma też jak zrobić dźwigni widełkami tak, aby to się pojawiło z tyłu. Wszystko, poza tą rysą, jest w eleganckim stanie.

Ekspander chyba tak nisko nie schodzi ale może się mylę.
4Nm masz na śrubie, ile idzie N na boki to zagadka. Nie wiesz jaka tam jest dźwignia, a gwint to niezła przekładnia (np. prasa śrubowa). Tak czy inaczej, jeżeli skręcone zalecanym momentem, to nic nie powinno się dziać.

 

Jest jak zrobić widelcem.
Wieszak za przednie koło, cały ciężar roweru z wyposażeniem idzie przez widelec i rurę sterową. Siła będzie właśnie działać w stronę próby wyłamania do przodu. Tyle, że trzeba by się uwiesić na rowerze i nadal nie powinno do takiego uszkodzenia dojść.

Nierówne hamowanie będzie powodować szarpanie widelcem przód tył. Może dojść do zmęczenia materiału.

Jakiś śmieć, zadzior piłujący rurę.

 

Zaglądałeś do środka widelca czy od wewnętrznej też coś widać, czuć?

Opublikowano

To jest zbyt głęboko w widelcu żeby można było zajrzeć do środka. Ekspander ma jakieś 3cm długości (i bardzo upierdliwą budowę).

Rzeczywiście, słuszna uwaga: wieszając rower za przednie koło i obciążając rower, można by doprowadzić do powstania takiej "odwrotnej dźwigni".

Hipotetycznie, jeżeli już by miała zadziałać jakaś dźwignia, to myślę że krytycznymi miejscami pod względem sił ścinających (działających poprzecznie w stosunku do osi rury widelca) byłyby okolice dolnego i górnego łożyska, a także może by coś się pojawiło na łączeniu z mostkiem, gdzie powierzchnia kontaktu rury sterowej z wnętrzem mostka jest mała, a jednocześnie działa cały zestaw sił od samej kierownicy...

...no chyba że jest jakiś błąd konstrukcyjny. 

 

Popatrzylem na kilka fotek tej części widelca dostępnych w internatach i rzeczywiście, tak jak wskazał babayaga, ogólnie jest na nich jakaś pozioma kreska, więc może to jest moje OCD na punkcie integralności części z karbonu :) Zobaczymy co Trek odpowie. Praktycznie rzecz biorąc nie da się tego rozsądnie sprawdzić na 100% - ile warsztatów ma skaner ultradzwiękowy i przeszkoloną do jego użycia osobę? 

Opublikowano

No w gen 8 też to występuje. Przy obniżaniu kierownicy zwróciłem uwagę tylko na tą pionową linię, która idzie przez całą długość rury i też była lekko wyczuwalna pod palcem. Tylko na Twojej fotce @jagular to łączenie wygląda na lekko postrzępione, chyba że światło tak pada.

 

Opublikowano

Mam odpowiedź od Treka: nic niezwykłego, ot mam podrzucić rower do jednego z sklepów/warsztatów z nimi współpracujących na inspekcję i ewentualną akcję gwarancyjną, jeżeli będzie potrzebna. Jutro chyba zawiozę po pracy. 

Opublikowano

https://miejskireporter.pl/w-kasku-czy-bez-rzad-chce-aby-nieletni-rowerzysci-i-hulajnogisci-jezdzili-w-kaskach-sprzeciw-aktywistow-rowerowych/

 

Wiem, że temat nie do końca czarno-biały, ale naprawdę dziwi mnie ten rzekomy sprzeciw aktywistów rowerowych. Rozumiem koszty i fakt, że dla wielu ludzi ~100 zł to jest konkretna kwota, zwłaszcza jak ma się więcej niż jedno dziecko. Mimo wszystko, po ostatnim tragicznym, zakończonym śmiercią upadku 12-latka na hulajnodze elektrycznej, gdzie stwierdzono spore obrażenia głowy, taki przepis jest w pełni zrozumiały. Z mojego punktu widzenia każdy powinien nosić kask, niezależnie od wieku. 

Opublikowano

A ja mam inne, bardzo odmienne zdanie :P 

 

1. To jest kolejny zakaz/nakaz, czyli ustawodawca idzie, jak zawsze, po najkrótszej drodze oporu. Pyk kolejny zakazik dołożony do 628363 poprzednich zakazików/nakazików i można spokojnie pójść na wódkę do restauracji sejmowej, bo przecież wykonano to, czego społeczeństwo oczekuje.

2. Tylko...jak to realnie jest z tymi zakazami/nakazami? Przestrzega się ich? :> 

Widać tu totalne oderwanie od rzeczywistości i ludzkich schematów zachowania.

Jak ma realnie takie prawo być egzekwowane? Policjanci, lotne brygady spec służb, oderwane od ostrzeliwania kolegów pod Biedronką, czy indystrybutorów, będą teraz biegać za dzieciakami na rowerach? Jak się dziecko nie zatrzyma to co, strzał w oponę? :P 

W jaki sposób wytłumaczyć opornemu kilkulatkowi, że musi mieć na głowie kask, jak jedzie na rowerze, nawet jak jest za gorąco, nawet jak kolega się śmieje? Dzieci nie zachowują się logicznie, dorośli zresztą też nie.

We współczesnym społeczeństwie jest coraz więcej zakazów i nakazów, które się pojawiają czasami po jednorazowych wypadkach.

Opublikowano

Ależ ja nie twierdzę, że to będzie działać, chodzi raczej o wyrabianie świadomości. Jasne, można to robić bez przepisów i ta odpowiedzialność spoczywa na opiekunach/rodzicach. Nie zmienia to faktu, że jeśli to jest uregulowane przepisami, może kilka osób więcej zastanowi się nad zapewnieniem dodatkowej ochrony. I nie, to nie jest kwestia pojedynczego wypadku śmiertelnego tylko zwiększającej się liczby wypadków z udziałem hulajnóg choćby. Nie widzę tutaj więc narzucania na siłę kolejnego przepisu, byleby sobie odznaczyć coś w statystykach (czemu sam jestem przeciwny). Nie widzę też żadnego problemu z tłumaczeniem kilkulatkowi, że to jest potrzebne. Przeciwnie, patrząc na dzieci znajomych, same chcą mieć fikuśne, kolorowe kaski we wzory.

Opublikowano

Rozumiem, ale ja nie widzę elementu edukacyjnego w zakazach i nakazach :) Zwłaszcza jeżeli to będzie dotyczyć przepisu martwego, bo to taki przepis będzie, nie?

Przepis zawsze jest narzuceniem jakiegoś modelu zachowania.

 

Element edukacyjny znajduję w kampaniach edukacyjnych. Przykładowo, coś melodramatycznego, z tytułem "Bądź dobrym rodzicem, nie pozwól swojemu dziecku spędzić reszty życia na wózku inwalidzkim". Może jakieś dofinansowania w stylu "do nowego roweru dla dziecka kask za darmo z darmowym dopasowaniem"?

 

Przykład hulajnóg jest dobrym przykładem: hulajnogi są obwarowane zestawem praw/nakazów/zakazów...i jak to z nimi jest?

 

W Cywilizacji Białego Człowieka mamy coraz więcej zasad/przepisów/nakazów i z jednej strony to jest dobre, bo to chroni nas przed np. naszą głupotą. Ale z drugiej strony to pielęgnuje arogancję i tę głupotę. Oraz metody na omijanie tego wszystkiego.

Opublikowano
1 godzinę temu, Vulc napisał(a):

Wiem, że temat nie do końca czarno-biały, ale naprawdę dziwi mnie ten rzekomy sprzeciw aktywistów rowerowych.

To może przeczytaj podlinkowany artykuł?

 

Główny zarzut, to obowiązek kasku nie eliminuje przyczyn wypadków, czyli nie uderza w sedno problemu.

Nie sprawi też, że nagle istniejące przepisy, zasady zaczną być egzekwowane. To jest tworzenie kolejnego martwego przepisu, zebranie odrobiny politycznego poklasku, bo w końcu zrobiono coś dla BEZPIECZEŃSTWA. Takie pozorowane działania polityków kompletnie nic nie kosztują, państwo nie wyda złamanego grosza na poprawę bezpieczeństwa ale może ogłosić sukces, pochwalić się działaniami.

 

Pomniejsze, to kwestia popularności i dostępności rowerów, hulajnóg, alternatywnych środków poruszania się niż samochód.

Bez wymogu kasku, możesz po prostu wypożyczyć te publicznie dostępne i jechać, podobnie pożyczyć od rodziny czy znajomych. Przy obowiązku kasku zaczynają się problemy, bo skąd ten kask wziąć? Zawsze mieć przy sobie w razie co? O ile przy skuterach jest odpowiednio duży schowek i jednorazowe czepki, przy rowerach, a tym bardziej hulajnogach nie ma gdzie tego kasku schować.

 

Kolejny aspekt psychologiczny podnoszony przez aktywistów, to obowiązek kasku sugeruje, że jazda rowerem, hulajnogą jest niebezpieczna, co będzie odstraszać ludzi od takiej formy transportu, a im chodzi o zachęcenie jak największej liczby do przesiadki na własne mięśnie.

 

 

Realne działania to by było solidne wzięcie się za odblokowane sprzęty, czy wręcz zakaz prowadzenia czegokolwiek z silnikiem dla małolatów (czyli podobnie jak w kwestii samochodów, skuterów, motocykli). Jak młodzi będą musieli pomachać nóżkami, to nagle przejdzie ochota na szybką jazdę, a jak mają tylko manetkę i w opór mocy, to każdy może polecieć setką.

Kaski dla dzieciaków nie wyeliminują dorosłych nap... po drogach i chodnikach na odblokowanych wynalazkach.

 

Kaski nie dolewają oleju do głów (niektóre badania sugerują wręcz odwrotne działanie), ludzie nie przestaną szaleć, nie zaczną się rozglądać, nie zaczną szanować innych. A tutaj leży sedno przyczyn wypadków.

 

Opublikowano
9 minut temu, Bono_UG napisał(a):

To może przeczytaj podlinkowany artykuł?

 

Może nie sugeruj, że tego nie zrobiłem, jeśli już to wklejam? 

 

Nie eliminuje, ale równocześnie szkodzi tyle co nic. Nie interesuje mnie strona polityczna, ale ewentualne zyski, bo sorry - kampanie społeczne typu "noście kaski", jeśli nic więcej za tym nie stoi, zmieniają jeszcze mniej.

 

Wypożyczalnie z reguły mają kaski, przynajmniej te które odwiedzałem. Pozostaje kwestia higieny w przypadku kasku, tutaj wątpliwości są zrozumiałe.

 

Mimo zdaniem to już mocno naciągane argumenty. Wszyscy wiemy przed czym może chronić kask i po coś się go stosuje. Jak ktoś szuka drugiego dnia, to już nie mój problem.

 

Nie dolewają, dzięki za dawkę wiedzy oczywistej. Mogą jednak łagodzić skutki takiej jazdy, która zdarza się coraz częściej. 

 

 

 

Opublikowano

Jak dla mnie to powinni totalnie zakazać wypożyczania hulajnóg elektrycznych na ulicach miast. Bo potem ten syf wala się wszędzie i blokuje ruch, stwarza zagrożenie leżąc na drogach i poboczach, a jeżdżą tym kompletnie przypadkowi ludzie.

Opublikowano

Już przeszedłem jeden nakaz jazdy w kasu, motorowerem. Jak zrobiłem kartę motorowerową to wyszedł przepis nakazujący jadę w kasku. Rodzice kategorycznie zabronili mi bez kasku jeździć chociaż chcialem bo wszyscy jeździli bez. Jeszcze dobre kilka lat tak było, nawet policja miała to w d. 

 

Teraz to nie do pomyślenia żeby bez kasku czymkolwiek spalinowym jechać (wiadomo miejsca daleko od szosy rządzą się swoimi zasadami). Podobnie było na początku z quadami. 

 

Jasne, kampanie społeczne są ważne ale jak efekt ma być jak najszybciej to inaczej jak nakazem się nie da. 

 

Dla mnie wszyscy na rowerze powinni jeździć w kasku. 

Opublikowano
3 minuty temu, Vulc napisał(a):

Nie eliminuje, ale równocześnie szkodzi tyle co nic.

Mogę się rozpisać i o szkodliwości kasków:

- większa masa na głowie, to większe przeciążenia na karku

- większa średnica głowy, to większe siły skrętne podczas upadku

- aspekt psychologiczny, włączanie się "god mode"

4 minuty temu, Vulc napisał(a):

Nie interesuje mnie strona polityczna, ale ewentualne zyski

Ale tutaj zarówno pobudki jak i zysk są w zasadzie czysto polityczne.

Będzie ciut mniej rozbitych głów, ale wypadki jak się zdarzają tak samo będą się zdarzać, w tym śmiertelne.

6 minut temu, Vulc napisał(a):

Wypożyczalnie z reguły mają kaski, przynajmniej te które odwiedzałem. Pozostaje kwestia higieny w przypadku kasku, tutaj wątpliwości są zrozumiałe.

Jeżeli dobrze pamiętam, to mieszkasz w okolicach Wrocławia, więc i w samym mieście bywasz. No to chyba masz świadomość istnienia rowerów miejskich/publicznych, tak samo masy hulajnóg elektrycznych.

10 minut temu, Vulc napisał(a):

Mimo zdaniem to już mocno naciągane argumenty. Wszyscy wiemy przed czym może chronić kask i po coś się go stosuje. Jak ktoś szuka drugiego dnia, to już nie mój problem.

 

Nie dolewają, dzięki za dawkę wiedzy oczywistej. Mogą jednak łagodzić skutki takiej jazdy, która zdarza się coraz częściej.

My świadomie zakładający tak. Szara masa ma wiedzę z reklam, czy takich politycznych szopek, gdzie kask == bezpieczeństwo.

Wystarczy popatrzeć ilu ludzi ma źle dobrane, źle założone kaski.

 

I co z tego, że złagodzą jak problemu debili na kółkach nie wyeliminują?
Za chwilę będziesz optować za nakazem kasków dla pieszych, jak wypadki z hulajnogami się zwiększą i odpukać jakieś dziecko zostanie potrącone i zginie przez rozbitą głowę?

 

Chcesz realnego działania i ochrony dzieci, to wprowadźmy zakaz elektryków, niech będzie do tych 16 lat.

Od razu wyeliminujesz jakieś 90% przyczyn wypadków śmiertelnych, czyli zbyt szybką jazdę odblokowanymi hulajnogami.

Jak dzieciakom zostaną kółka wielkości tych od rolek, i machanie nogą, to nagle atrakcyjność jazdy zniknie, nie będzie problemu szarżowania bo nie ma czym rozpędzić. W konsekwencji wypadków też prawnie nie będzie tak jak jeszcze kilka lat temu.

 

No ale kask, to święty grall bezpieczeństwa, w końcu zmniejszy śmiertelność wypadków o może 20%, więc po co sięgać po lepsze środki?

  • Confused 2
Opublikowano (edytowane)
10 godzin temu, Bono_UG napisał(a):

Mogę się rozpisać i o szkodliwości kasków:

- większa masa na głowie, to większe przeciążenia na karku

- większa średnica głowy, to większe siły skrętne podczas upadku

- aspekt psychologiczny, włączanie się "god mode"

 

Ale tutaj zarówno pobudki jak i zysk są w zasadzie czysto polityczne.

Będzie ciut mniej rozbitych głów, ale wypadki jak się zdarzają tak samo będą się zdarzać, w tym śmiertelne.

Jeżeli dobrze pamiętam, to mieszkasz w okolicach Wrocławia, więc i w samym mieście bywasz. No to chyba masz świadomość istnienia rowerów miejskich/publicznych, tak samo masy hulajnóg elektrycznych.

My świadomie zakładający tak. Szara masa ma wiedzę z reklam, czy takich politycznych szopek, gdzie kask == bezpieczeństwo.

Wystarczy popatrzeć ilu ludzi ma źle dobrane, źle założone kaski.

 

I co z tego, że złagodzą jak problemu debili na kółkach nie wyeliminują?
Za chwilę będziesz optować za nakazem kasków dla pieszych, jak wypadki z hulajnogami się zwiększą i odpukać jakieś dziecko zostanie potrącone i zginie przez rozbitą głowę?

 

Chcesz realnego działania i ochrony dzieci, to wprowadźmy zakaz elektryków, niech będzie do tych 16 lat.

Od razu wyeliminujesz jakieś 90% przyczyn wypadków śmiertelnych, czyli zbyt szybką jazdę odblokowanymi hulajnogami.

Jak dzieciakom zostaną kółka wielkości tych od rolek, i machanie nogą, to nagle atrakcyjność jazdy zniknie, nie będzie problemu szarżowania bo nie ma czym rozpędzić. W konsekwencji wypadków też prawnie nie będzie tak jak jeszcze kilka lat temu.

 

No ale kask, to święty grall bezpieczeństwa, w końcu zmniejszy śmiertelność wypadków o może 20%, więc po co sięgać po lepsze środki?

Bez przesady, to już trochę takie dorabianie ideologii. Nie słyszałem nikogo, kto by się skarżył na zbyt ciężki kask, a rozmawiamy w kontekście ludzi, którzy raczej nie jeżdżą po kilka H na raz. Co do średnicy głowy, żaden z nas nie jest ekspertem, ale jest myślę zgodność co do tego, że przy uderzeniu głową w ziemię, lepiej go mieć niż nie mieć.

 

Mam odmienne zdanie, pobudki są jakie są, ale zysk może być właśnie w postaci mniejszej ilości rozbitych głów. Tak, bywam we Wrocławiu regularnie, bo tam pracuję. Regularnie widuję ludzi w kaskach na miejskich rowerach, więc są to ich prywatne kaski. Podobnie z hulajnogami. Więc jakaś świadomość jest i nie widzę problemu, żeby ją nadal pogłębiać. Zwłaszcza że nikt raczej specjalnie mocno nie będzie tego kontrolował, ale informacja pójdzie w świat.

 

Serio? Jeśli złagodzą, to nadal lepiej niż brak jakiegokolwiek efektu, co tutaj jest trudnego do zrozumienia? Nie, nie będę optować, darujmy sobie takie skrajności, bo to do niczego nie prowadzi. Rozmawiamy tutaj o zwykłym kasku, który jest obowiązkowy w wielu europejskich krajach, a Ty podajesz jakieś niepoważne przykłady.

 

Możemy wprowadzić. Możemy, wyobraź sobie, zrobić obie rzeczy. Ale rozmawialiśmy o kaskach, więc ten protekcjonalny ton jest zbędny. Jasno wyraziłem się co miałem na myśli i jakie mam zdanie, nie potrzebna jest tutaj szermierka słowna.

Edytowane przez Vulc
  • Upvote 2
Opublikowano (edytowane)

Trochę mało danych podałeś. Gdzie najczęściej planujesz jeździć? Asfaltowe trasy, może leśne ścieżki i szutry? Przy trudniejszym terenie warto wziąć pod uwagę szersze opony. Chcesz jeździć czysto rekreacyjnie czy może chciałbyś czasem mocniej depnąć?

Z tego, co napisałeś, wygląda na to, że interesuje Cię rower trekkingowy - zazwyczaj ma pełne wyposażenie: bagażnik, błotniki, oświetlenie.

Moim zdaniem idealny "na wycieczki". Lub crossowy, dużo lżejszy, szybszy i zwinniejszy, ale zazwyczaj bez żadnych dodatków. 

Mam ten sam wzrost i dla mnie dobrze sprawdzają się rowery w rozmiarze L. Np. Kross Trans 7.0 to niezły wybór.
Najlepiej zajrzeć do salonu rowerowego i tam przymierzyć rozmiar - każdy producent może mieć nieco inną geometrię.
Ewentualnie sprawdź dokładną specyfikację ramy i geometrię na stronie producenta, żeby upewnić się, że dobrze pasuje.

Edytowane przez Jaycob
  • Like 1
Opublikowano

Jak wyżej, taki rower plenerowo/wycieczkowy to najczęściej cross/trekking. Jest amortyzacja, jest szersza opona, dobra na asfalcie i w lżejszym terenie. Są dodatkowe akcesoria lub punkty montażowe. Najważniejsze, żeby się przymierzyć do niego, jeśli nigdy nie miałeś roweru. Przymierzyć i chwilę pojeździć.

  • Like 1
Opublikowano
12 godzin temu, Vulc napisał(a):

Bez przesady, to już trochę takie dorabianie ideologii. Nie słyszałem nikogo, kto by się skarżył na zbyt ciężki kask, a rozmawiamy w kontekście ludzi, którzy raczej nie jeżdżą po kilka H na raz. Co do średnicy głowy, żaden z nas nie jest ekspertem, ale jest myślę zgodność co do tego, że przy uderzeniu głową w ziemię, lepiej go mieć niż nie mieć.

To nie jest dorabianie ideologii, a czysta fizyka nad którą siedzą sztaby inżynierów.
Wystarczy prześledzić trochę dokładniej historię rozwoju kasków rowerowych jakie były początkowe konstrukcje jak się zmieniały, co obecnie mamy. Dlaczego jednak stara się minimalizować wagę, dlaczego powierzchnia jest gładka, dlaczego pojawił się MIPS itd.

Np. kiedyś były dostępne kaski pokryte tkaniną, przy czystym upadku pewnie działały tak samo jak obecne, tyle że maiły zerowy poślizg o powierzchnie uderzenia, więc powodowały powstawanie bardzo dużych sił skrętnych. Obecnie takie konstrukcje są zabronione, jest wręcz nakaz tworzenie powierzchni poślizgowej.
Większa średnica to też większa szansa, że się  o coś zahaczy. Nie raz przydzwoniłem kaskiem o jakąś niską wiatę rowerową czy turystyczną, gdzie bez kasku pewnie bym się zmieścił lub w porę wyczuł na włosach i odruchowo skurczył. Może to się wydawać śmieszne ale potrzeba czasu, żeby przyzwyczaić się do "większej" głowy i brać większy margines błędu.

 

Odnośnie masy, to szczerze nie pamiętam początków, za to lepiej zapamiętałem przesiadkę na cięższy kask po kilku latach jazdy. Więcej o około 100-150g ale mięśnie karku zdecydowanie to odczuwały. Podobnie jak się zamocuje latarkę lub kamerkę, wyraźnie czuć, że głowa ma większą bezwładność. Miałem też okazję doświadczyć jak mocno może zostać obciążony kark przy upadku, gdzie głową nie uderzyłem, bo ją utrzymałem (rozważałem czy nie iść na prześwietlenie na tyle mocno zabolało i jakiś czas się utrzymywał ból).

Ludzie mogą nie narzekać, bo mogą sobie nie uświadamiać, że pewne rzeczy wynikają z tej dodatkowej masy. Mogą ogólnie, że nie jest tak wygodnie jak bez, bez wyszczególniania dlaczego. Czas jazdy oczywiście też tutaj gra rolę i jak ktoś pojeździ godzinę, to może tak karku nie zmęczyć jak przy 5-6h.

 

Lepiej mieć ale trzeba mieć świadomość, że jego skuteczność jest ograniczona, że tylko w tym ograniczonym zakresie potencjalnie zmniejsza obrażenia, że nie chroni przed wypadkiem. A niestety jeżeli jest jakakolwiek dyskusja publiczna o kaskach i obowiązku, to główną myślą jest kask == bezpieczeństwo, co jest bzdurą i między innymi to organizacje rowerowe wytykają.

Ja tutaj generalnie się nie kłócę czy kask pomaga czy nie, tylko o przymus korzystania. Jestem przeciwnikiem obowiązku, a optuję za porządną edukacją, przedstawieniem zalet i wad kasków, a nie bezrefleksyjnym "kask musi być, a jak nie masz to mózg ci uszami wypłynie". Po prostu strach jest bardzo złym doradcą, wyłącza zdrowy rozsądek.

13 godzin temu, Vulc napisał(a):

Mam odmienne zdanie, pobudki są jakie są, ale zysk może być właśnie w postaci mniejszej ilości rozbitych głów. Tak, bywam we Wrocławiu regularnie, bo tam pracuję. Regularnie widuję ludzi w kaskach na miejskich rowerach, więc są to ich prywatne kaski. Podobnie z hulajnogami. Więc jakaś świadomość jest i nie widzę problemu, żeby ją nadal pogłębiać. Zwłaszcza że nikt raczej specjalnie mocno nie będzie tego kontrolował, ale informacja pójdzie w świat.

 

[...]

 

Rozmawiamy tutaj o zwykłym kasku, który jest obowiązkowy w wielu europejskich krajach, a Ty podajesz jakieś niepoważne przykłady.

Od tyłu.

Równie wiele jeśli nie więcej nie ma takiego obowiązku, więc może zamiast gdybać, to zweryfikować czy wprowadzenie takich obowiązków (imo miejscami niespójnych) cokolwiek zmieniło.

Przy założeniu, że i tak nikt tego nie będzie kontrolował, to wprost dowodzi, że to martwe prawo pod publikę, metodą gaszenia pożarów, a nie realna, systematyczna próba rozwiązania problemu bezpieczeństwa. Nie potrzebujemy zbędnego prawa, gry pozorów, potrzebujemy realnych działań poprawiających bezpieczeństwo i o to się organizacje czepiają.

Od puszczania w świat jest edukacja, a nie martwe prawo, które przyzwyczaja do jego ignorowania. Poza tym, jeżeli tak jak piszesz ludzie sami zakładają i jest ich coraz więcej, to po grzyba wprowadzać coś siłowo?

 

Przykład sprzed kilku dni, grupa małolatów na elektrycznych hulajnogach, zwalniam przed przejściem, żeby przepuścić pieszych, a ci walą z lewej, z prawej po chodniku, kompletnie bez ładu i składu, bez odrobiny refleksji co robią i gdzie są, byle zap... Dobrze, że piesi się rozejrzeli, bo byłoby łubudu.

No ale mieli kaski, więc było bezpiecznie :thumbup:

 

Ja też widuję na tych miejskich, tyle że to może promil, którzy korzystają regularnie jako środek transportu. Większość jest bez, bo to przygodne wypożyczenia.

13 godzin temu, Vulc napisał(a):

Serio? Jeśli złagodzą, to nadal lepiej niż brak jakiegokolwiek efektu, co tutaj jest trudnego do zrozumienia? Nie, nie będę optować, darujmy sobie takie skrajności, bo to do niczego nie prowadzi.

Ale jakie skrajności?
Przecież obrażenia głowy w wypadkach z pieszymi też prowadzą do poważnych konsekwencji czy zgonów. Dlaczego nie chcesz chronić pieszych? W czym oni gorsi, że nie zasługują na obowiązek kasków?

 

Skoro dla pieszych to skrajność, to dlaczego dla rowerów i hulajnóg już nie? W obu przypadkach dochodzi do podobnych obrażeń, może z innych powodów (np. uderzenie o szybę samochodu) ale skutki te same.

Ciekawe zagadnienie psychospołeczne, gdzie jest stawiana granica absurdu w obowiązku kasków, a gdzie jest mocna presja żeby wprowadzać. Lecę szyderą i ironią, bo dla mnie to zahacza o hipokryzję, że na jednych jest presja ochrony, a innych ignorujemy, choć obie grupy są podobnie narażone. Nie rozumiem tej granicy, co sprawia, że piesi są zaliczani do grupy bezpiecznego poruszania się, a rowerzyści już nie - wygląda na "tak się utarło", a nie realne spojrzenie na zagadnienie i problemy.

 

Tu już bez podtekstów i drwin, możesz przedstawić ten punkt widzenia, dlaczego tak stawiasz granicę, skąd poczucie, że jazda na rowerze, hulajnodze jest bardziej niebezpieczna niż poruszanie się pieszo?

 

Opublikowano

Kiedyś na przejściu babka przepuściła mojego znajomego, a potem ruszyła i uderzyła we mnie. Przeleciałem przez jej maskę i uderzyłem głową w betonowy śmietnik. Kask popękał, głowa mnie bolała, ale oprócz tego nic mi się nie stało. Gdybym nie miał kasku na głowie, pewnie bym tego posta nie pisał.

Od tamtej pory zawsze jeżdżę w kasku. Mój waży 265 g i po 4–5 godzinach jazdy w ogóle go nie czuję. Po jeździe, oprócz oczywistego zmęczenia, nie mam żadnych otarć, nic mnie nie boli, zsiadam z roweru, jakbym na nim w ogóle nie jeździł.

 

Niecałe 3500 km i łańcuch do wymiany

1000003274.jpg

 

Opublikowano (edytowane)
12 minut temu, Karro napisał(a):

SuV i wygladała ci na ""Panią Derektorową""?

Można tak powiedzieć, ale nie pamiętam, czy to był SUV, czy jakieś kombi.

11 minut temu, Jaycob napisał(a):

Szybko coś się zużył, co to za łańcuch? Shimano? 

Też mi się wydaje, że za szybko się zużył, ale może za bardzo siłowo jeżdżę. Tak, to Shimano konkretnie CN-M8100, zamówiłem CN-M9100 i 8100, który pierwszy dojdzie, ten założę, a drugi wyląduje w szafce i będzie czekał na swoją kolej :cool:

Edytowane przez DITMD

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Ten twój kącik edukacyjny jest jakiś mocno uproszczony i ignorancki.    Zarówno akcyza, jak i opłata paliwowa, które razem z VAT stanowią ~połowę kosztów paliwa wzrosły względem 2022 roku.  Akcyza wzrosła wcześniej, ale była chwilo obniżona Tarcza antyfinlacyjną i od 2023 roku pozostaje na tym samym poziomie (podwyższył ją PiS, zanim zaczniesz znowu ujadać po russku).  Opłata paliwowa względem 2022 roku wzrosła o ok 25-30%.   Do tego w 2022 roku istniał w ramach tarczy antyinflancyjnej obniżony VAT z 23 do 8%.  Gdybyśmy zatem do cen z 2022 doliczyli VAT 23% to cena powinna wynieść 7,56 zł/l.  A względem tej ceny mamy spadek aktualnych cen już o 24%.   Ale nie to jest clou twojej ignorancji.     Średnio licząc ropa brent potaniała o 1,19 zł na litrze (średnia 2022 vs grudzień 2025, liczone po ówczesnych kursach USD). Obliczenia tu:   A cena na stacji spadła - jak sam zauważyłeś o..... 1,2 zł. I to bez uwzględnienia niższego w roku 2022 VATU. Bo gdyby i to uwzględnić to.... już wiesz jak Obajtek okradał Polaków w 2022   Czyli już wiesz, że pokazałeś tylko swoją ignorancję i niewiedzę o tym jak się kształtuje cena paliwa    
    • Chery Tiggo:   Anonimowy uczestnik orSndtpoes0ich3c1t44g07 c0047cmcm1ughhdh79f6ucmi1.zu8oi05t00  · Cześć, macie czasem tak ze parkujecie Tigacza, wysiadacie, auto sie zamyka i nagle zaczyna trąbić bardzo głośno z nikąd? Ktoś może wie czym to jest spowodowane? Jakaś zmiana w ustawieniach do zrobienia ?   Małgorzata Wiśniewska A zostawiasz wtedy dzieci w aucie albo psy? Czasem też reaguje na fotelik-tak pisali niektórzy. "Wykrywanie dziecka w aucie" w ustawieniach do wyłączenia ale każdorazowo niestety   Szymon Ponikiewski Małgorzata Wiśniewska Mi się włacza to nawet bez dzieci. Fotelików nie mam. Cały samochód pusty. Też kilka razy zaczął sam trąbic. Pomaga jedynie zamknięcie auta z kluczyka.   Małgorzata Wiśniewska Szymon Ponikiewski o kurczę, mam nadzieję że z czasem aktualizacje kolejne pomogą, bo choć auto fajne to parę rzeczy denerwuje...   Aleksander Hauba mi się zdarza   Anonimowy uczestnik 153 Też mi sie z 2 razy zdążyło. Inteligenty kluczyk do dupy dziala u mnie wiec wyłączyłem to. Mam nadzieję ze na serwisie mi to zresetuje   Anonimowy uczestnik 972 Mam podobnie, problemy z trąbieniem rosną wraz z przebiegiem. Na początku auto trąbiło powiedzmy 2 na 10 razy, gdy nie zamknąłem rolety. Teraz zdarza się to znacznie częściej i nie ma związku wyłącznie z szyberdachem. Wykrywanie dziecka mam wyłączone. Szukałem jakiegoś wzorca zachowania auta, ale jestem pewien, że to losowe. Samo trąbienie też jest różne: raz trąbi ostrzegawczo, a raz dosłownie wyje. Mówię o sytuacjach, w których nikogo nie ma w samochodzie. Oby aktualizacja pojawiła się jak najszybciej, bo coraz bardziej mnie to irytuje. Generalnie zachowanie inteligentnego kluczyka to jakaś masakra.   Szymon Ponikiewski Anonimowy uczestnik 972 Dokładnie. Zamykaj samochód z kluczyka, zauważyłem że wtedy nie trąbi. Po prostu odchodzę, on sam sie zamyka i dodatkowo klikam zamknięcie z kluczyka.   Kecaj Bi Kecaj Bi Mam to samo niestety.   Dawid Malinowski Ja mialem kilka razy ten problem i skończyło się wyłączeniem inteligentnego kluczyka. Obejście problemu, ale jak mi zaczął trąbić na parkingu wieczorem to uznałem że przebrała się miarka.   Anonimowy uczestnik 443 Mam to samo. Na 100% nie jest to wina rolety bo jeżdżę z zamkniętą. Mam fotelik na tylnej kanapie i podejrzewam, że to wina systemu wykrywania dziecka w samochodzie. Narazie testuje jazdę z każdorazowym wyłączaniem tej opcji i od kiedy tak zacząłem jeździć to nie zdarzyło się żeby trąbił.   Szymon Ponikiewski Nie, ja nie mam fotelików, psów itp, roleta zamknięta i trąbi.   Anonimowy uczestnik 151 Hej, z faktu że nigdy nie byłem pewny czy auto sie zamkneło, wyłączyłem bezkluczykowe zamykanie i otwieranie. Czyli zamykam i otwieram pilotem. Problem z trąbieniem od razu znikł. Coś jest jest z systemem za to odpowiedzialnym. Wymagana jakaś aktualizacja.   Paweł Bednarski Ja też miałem taką przypadłość że auto jak odchodziłem to zaczęło trąbić ale zauważyłem że jak Zostawiam telefon albo jakąś torbę lub plecak albo otwarty właz szyberdachu to tak się dzieje bez tego jest wszystko okej   /nawet właściciele ponad dwudziestokilkuletnich królowych lawet z HF nie mają takich przygód/   ******************* BYD Seal U DM-i Polska   Karolina Szewczyk  · Obserwuj ornSdpestohi0u ghc1 2 18tc1t0c53la784831051:729279n7t0iuzsyo  · Cześć czy zdarzyła Wam się sytuacja, że podczas jazdy zaczęła migać Wam kontrolka check z dopiskiem „ sprawdź układ silnika”? Mi 2 raz w przeciągu tygodnia. Jutro wybieram się na serwis żeby podpięli go pod komputer. Mam przejechane 17500km. Wersja boost   Tomasz Strugacz Najbardziej zasłużony współautor Temat już na tapecie na grupie, nie jesteś pierwszy.   Piotrek Broniak U mnie w niedziele też się to zdarzyło dwa razy - raz po odpuszczniu gazu, drugi raz przy przyspieszaniu. Kontrolka migała jakieś 5 sekund i zgasła.   Karolina Szewczyk Autor Piotrek Broniak pierwszy raz było kilka sek, dziś około 3min   Jacek Borotko U mnie ras przy 500 kilometrow w tej chwili mamy 2,5tys i narazie spokój   Stanley Kuhn Jak jest zimno i wilgotno podobno czasami wypada w nich zapłon, pewnie nad którąś swieca skondensowała woda i wypadaja zapłony. Rozgrzej go porzadnie i pewnie minie, albo do wymiany cewka,badz swieca.   Pawel Jagielowicz Też tak miałem przedwczoraj, przebieg 500km więc prawie nówka. Pomrugalo kilka sekund i zgasło.   Kasia Kosecka - Botwicz Potwierdzam przy tzw. Depnięciu miałam już dwukrotnie sytuację migania checka. Dajcie znać co serwis na to? Wiem, że jeśli się zgasi auto to błędy się resetują i warto udać się do serwisu na gorąco bez gaszenia auta po wystąpieniu błędu… ale to tylko info z grupy.   Darek Smorąg Obiecujący współautor 15 tysi i zero takich sytuacji u mnie występuje tylko tłuczące zawieszenie w lutym mam przegląd będę to zgłaszał   Grzegorz Jaworski Cześć. Miałem taką sytuację dwa razy. Pierwszy raz po tankowaniu przy minus 10 stC. Za każdym razem problem znikał sam. Co więcej jak podepniesz pojazd przez ODB błędu nie widać. Byłem w serwisie i po samoczynnym ustapieniu problemu serwis nic w historii nie był w stanie znaleźć. Powiedzieli ze z ich poziomu w autoryzowanym serwisie nic nie widać może coś BYD w Chinach by zobaczył... Generalnie check eng pomarańczowy kwalifikuje pojazd do lawety i serwisu. W praktyce jeśli silnik pracuje miarowo i niema jakiś większych drgań to jeździć obserwować... Za drugim razem u mnie zniknęło przy przywróceniu systemu do ustawień fabrycznych... Ale to może przypadek...   Marcel Trzyb Grzegorz Jaworskinie ma innego check engine niż pomarańczowy. A migający zawsze oznacza wypadanie zapłonu. Ilość mignięć oznacza na którym cylindrze. Pozdro   Karolina Szewczyk Autor Marcel Trzyb a ile jest cylindrów? Bo mi raz mignęło 3 razy, a raz 25   Grzegorz Jaworski Karolina Szewczyk trafiła Ci się zatem wersja z V26   Łukasz Polański Marcel Trzyb ilość sygnałów check engine to który cylinder wypadanie zapłonów daje stały sygnał odczytywalny przez obd, tu przychodzi mi do głowy jakiś czujnik np gazów w zbiorniku ale mimo wszystko dobrze rozbawiasz ludzi   Marcel Trzyb Karolina Szewczykbyła przerwa pomiędzy mignieciami na 100%   Karolina Szewczyk Autor Marcel Trzyb migało non stop   ***************  
    • Mi przez te mrozy w styczniu zeszło że 100 kilo więcej pelletu  Kupowałem w czerwcu po 1000zl tona.  Przeglądu pieca nie robiłem ani razu od 8 lat ;p  (Ale czyszcze go regularnie)   PS. Na wiosnę muszę sobie uszczelki w oknach wymienić bo już wieje. 
    • Dlatego wlasnie ciesze sie ze mamy na forum kolesia ktory potrafi wszystko tak szybko i zrozumiale wytlumaczyc.   Powaznie mowiac, to widac, ze to osoba albo odklejona albo oplacana. Jesli to polak to powinnien odpowiadac, bo przez takie osobniki doszlo wlasnie do targowicy i zniknelismy z mapy i gdyby nie IWW to by nas po prostu nie bylo jako panstwo. Byli bysmy teraz mala mniejszoscia narodowa z ograniczonymi prawami, a moze i by nas juz prawie nie bylo. By nas sukcesywnie wywozili i eliminowali gdzies na syberii. Albo czekala by nas egzystencja jak kurdow czy romow. Za sluchanie Chopena czy czytanie Mickiewicza czakala by nas sroga kara. Mowa polska byla by pewnie zakazana i karana. I wszystko przez wlasnie takie XXX. Niestety w kazdym narodzie sa mordercy, PDFy, sprzedajne ku.... wylaniajacy sie z otchlani jak nikt nie patrzy i niszczacy zycie normalnych dobrych ludzi.  
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...