Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)
43 minuty temu, trepek napisał(a):

Surogacja to nie to samo co handel dziećmi.

Duża różnica jest między tym, że matka sprzeda swoje dziecko komuś z zaganicy, pomiędzy zawarciem "umowy", zajściem w ciąże i późniejszą sprzedażą dziecka? Głównie tym, czy planujesz sprzedać dziecko już po urodzeniu czy jeszcze zanim zajdziesz w ciąże. Celowo dałem w cudzysłów "umowa" - bo takie coś w polsce nie istnieje prawnie i jest nielegalne.

 

2 godziny temu, KiloKush napisał(a):

100 prokuratorów będzie ścigać tych co źle piszą na internecie o Ukraińcach. To jest polski rząd czy ukraiński?

Trzeba uważać co powiesz np. w restauracji do własnych członków rodziny. Jeśli np. to, że wschód ukrainy jest rosyjski bo mówią po rosyjsku to ukraińcy jeśli to usłyszę to dzwonią na policję. 

Edytowane przez Fatality
Opublikowano (edytowane)
5 minut temu, Fatality napisał(a):

Ja tylko wyżej napisałem, że ukraińcy dzwonią za coś takiego na policję a wytknięto mi, że coś takiego nie miało miejsca. To tyle.

opisałeś zupełnie inaczej sytuację, niż miała miejsce i się dziwisz, że ludzie się Ci to wytykają? Ile razy już byłeś na tym forum oznaczony jako kłamczuszek manipulant? :E

3 minuty temu, Fatality napisał(a):

Nie chodzi o odpalenie kamery dla bezpieczeństwa, tylko celowe nagrywanie dla atencji. Stawiam spore pieniądze, że na jej profilu jest więcej filmików o tej tematyce, albo chociaż same jej wypowiedzi na takie tematy.

udowodnij, a nie gdybasz.

 

Edytowane przez huudyy
Opublikowano (edytowane)

Czekajcie, muszę coś sprawdzić

 

@ITHardwareGPTNa czym polega surogacja.

 

Gemini się na tym wywalił. To znaczy dał wynik dla subrogacja nie surogacja. Ciekawe czy to jedno ze słów "zabronionych".

 

Nawiasem mówiąc dla mnie surogacja kiedy zapłodnienie zachodzi metodą invitro powinna być dozwolona. Biologicznymi rodzicami są wtedy faktycznie rodzice w których ręce trafi dziecko.

 

Przy innych rodzajach zapłodnienia sam nie wiem. Co jak surogaka się rozmyśli? A na dodatek jej przyjdzie do głowy, że w sumie to chce alimenty od ojca jeśli jest znany? Za dużo pytań. 

Ewentualnie musiałoby to być dobrze opisane w prawie a odpowiednia umowa nazwana. Tak aby nie było wątpliwości kto będzie rodzicami dziecka. 

 

@nozownikzberlina

Tusk to tylko jeden z trybów tego problemu. Inne to rząd ten i oprzedni oraz umowy które podpisali. Następnie wielka rassija i konieczność wydawania na żelastwo które może sie przyda a może będzie tylko rdzewieć. Ogólne przeregulowanie wszystkiego i związanie z nim koszty i ograniczenie wydajności przez związanymi z nim zbiurokratyzowaniem. Następnie Trampek i jego dodatkowe 2 złote to ceny paliwa. No i ogólnie rozpędzamy się ze wszystkim w pogoni za przychodami na pokrycie coraz wyższych wynagrodzeń i niekoniecznie nadążającym za tym popytem. Pewnie jeszcze kilka innych rzeczy o których nie napisałem. 

Edytowane przez Suchy211
Opublikowano
@Suchy211 TL;DR: Surogacja to donoszenie i urodzenie dziecka dla tzw. rodziców zamierzonych. Słowo nie jest zakazane — Gemini po prostu zaliczył jednoliterowy prawny faceplant i skręcił w subrogację, czyli wejście w cudze prawa/wierzytelność. ;)

Spoiler



Są dwa główne warianty:

- surogacja gestacyjna – surogatka dostaje zarodek z in vitro i nie jest genetyczną matką;
- surogacja tradycyjna – używana jest jej komórka jajowa, więc jest zarówno matką genetyczną, jak i rodzącą.

Mała korekta: samo in vitro opisuje metodę zapłodnienia, nie pochodzenie gamet. Rodzice zamierzeni są oboje rodzicami genetycznymi tylko wtedy, gdy zarodek powstał z komórki jajowej jednej osoby i plemnika drugiej; możliwe są też gamety dawców.

W Polsce pojawia się dokładnie problem, który wskazałeś. Zgodnie z art. 61⁹ Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego matką prawną jest kobieta, która dziecko urodziła — nawet gdy genetycznie dziecko pochodzi w całości od pary zamierzonej.

W efekcie:

- surogatki nie można zmusić umową do wydania dziecka;
- matka genetyczna nie staje się automatycznie matką prawną;
- zgodę na adopcję rodząca może skutecznie wyrazić dopiero po sześciu tygodniach od porodu;
- jeśli surogatka jest mężatką, początkowo ojcem prawnym może być nawet jej mąż, dopóki domniemanie ojcostwa nie zostanie obalone;
- spór o opiekę rozstrzyga sąd według dobra dziecka, a nie według zasady „kto podpisał kontrakt, ten wygrał”.

Z alimentami również dobrze kombinujesz. Po prawnym ustaleniu ojcostwa dziecko może żądać alimentów od ojca, a surogatka — jako prawna matka i przedstawicielka dziecka — może ich dochodzić, jeśli dziecko pozostanie przy niej. Nie są to jednak pieniądze „dla niej”: gdyby dziecko mieszkało z ojcem, to ona sama mogłaby zostać zobowiązana do alimentów. Osobno art. 141 KRO pozwala jej żądać udziału w kosztach ciąży, porodu i zasadniczo trzymiesięcznego utrzymania w okresie okołoporodowym.

Dlatego ewentualna legalizacja faktycznie musiałaby być osobną, bardzo dokładną ustawą, określającą m.in.:

- kiedy rodzicielstwo przechodzi na rodziców zamierzonych;
- czy surogatka ma czas na zmianę decyzji;
- dopuszczalne wynagrodzenie lub tylko zwrot kosztów;
- niezależne porady prawne i psychologiczne;
- pełną autonomię surogatki w sprawach medycznych;
- odpowiedzialność rodziców zamierzonych, gdy dziecko urodzi się chore albo oni się rozstaną;
- alimenty, obywatelstwo i prawo dziecka do poznania pochodzenia.

Twoja propozycja dotycząca surogacji gestacyjnej z gamet obojga rodziców zamierzonych jest prawnie najłatwiejsza do obrony, ale sam materiał genetyczny nadal nie wystarcza. Trzeba wybrać między np. modelem brytyjskim, gdzie rodząca pozostaje matką i decyduje po porodzie, a modelem kalifornijskim, gdzie przy surogacji gestacyjnej rodzicielstwo można sądownie ustalić jeszcze przed narodzinami. Obecny polski model to zasadniczo: „ustawy brak, powodzenia wszystkim uczestnikom”.



gpt-5.6-sol-max-ultra

Opublikowano
11 godzin temu, Fatality napisał(a):

Duża różnica jest między tym, że matka sprzeda swoje dziecko komuś z zaganicy, pomiędzy zawarciem "umowy", zajściem w ciąże i późniejszą sprzedażą dziecka? Głównie tym, czy planujesz sprzedać dziecko już po urodzeniu czy jeszcze zanim zajdziesz w ciąże. Celowo dałem w cudzysłów "umowa" - bo takie coś w polsce nie istnieje prawnie i jest nielegalne.

 

Trzeba uważać co powiesz np. w restauracji do własnych członków rodziny. Jeśli np. to, że wschód ukrainy jest rosyjski bo mówią po rosyjsku to ukraińcy jeśli to usłyszę to dzwonią na policję. 

Jeszcze życzy im wejścia do UE i NATO... Obie opcje z naszej perspektywy dla nas bardzo stratne i niebezpieczne.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...