Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
42 minuty temu, oldfashioned napisał(a):

nie wiem jak tutaj mozna miec pretensje do rowerzysty

mozna miec obiektywnie oceniajac sytuacje.

 

rowerzysta nie mial pierwszenstwa bo nie bylo go wgl w poblizu przejazdu - auto bylo pierwsze. tak mozna ocenic na filmie z fb - nie ma innego kąta kamery wiec ciezko ocenic inaczej.

auto sie zatrzymalo przy znaku ustap pierwszenstwo - wiec postepowalo zgodnie z prawem

to ze ma dluuuuuugie auto ktore ustepujac pierwszenstwo zaslonilo przejazd rowerowy to nie jego wina - nie on planowal tą droge. z reszta nawet male autko by zastawialo czesc przejazdu rowerowego.

 

44 minuty temu, oldfashioned napisał(a):

Widac zreszta ze on uderzyl z wyprostowanej reki

kierowca to wie? kierowca widzi agresje i psychola, ktory probuje mu zrobic krzywde - tak mozna by powiedziec gdyby nie byl na prochach, ktore mu zaburzają rzeczywistosć

 

poza tym dlaczego agresje pieszych/rowerowych wobec samochodów nalezy tolerować? to nie wina auta ze tak jest zaprojektowana infrastruktura w tym miejscu.

 

 

Opublikowano
1 godzinę temu, some1 napisał(a):

Jakby kierowca zachował spokój to może by coś ugrał w tej sytuacji ze względu na brak jednoznacznego określenia pierwszeństwa na przejeździe.

W tym miejscu, które pokazujesz, aż nadto jest określone pierwszeństwo.

 

Masz znak A-7 przed skrzyżowaniem, czyli dotyczy całej drogi, a nie wyłącznie jezdni.

Masz koniec strefy ruchu, czyli włączasz się do ruchu, czyli ustępujesz wszystkim, a nie tylko tym na jezdni.

13 minut temu, Pan Mateoo napisał(a):

rowerzysta nie mial pierwszenstwa bo nie bylo go wgl w poblizu przejazdu - auto bylo pierwsze. tak mozna ocenic na filmie z fb - nie ma innego kąta kamery wiec ciezko ocenic inaczej.

Mylisz się. Rowerzysta był już blisko przejazdu, można na filmie sobie sprawdzić ile mija czasu od wjazdu samochodu do wjazdu rowerzysty. Jak rowerzysta pojawia się w kadrze (+/- na skraju przejazdu), to kierowca jest jeszcze w ruchu.
Miejsce pozwala na zauważenie rowerzysty z tego kierunku i gdyby kierowca poprawnie wyjeżdżał z bocznej drogi, to by tego rowerzystę przepuścił. A tak wjechał jak typowy baran bez rozejrzenia się.

Opublikowano (edytowane)
48 minut temu, Pan Mateoo napisał(a):

mozna miec obiektywnie oceniajac sytuacje.

To ocen ja obiektywnie
 

48 minut temu, Pan Mateoo napisał(a):

kierowca to wie? kierowca widzi agresje i psychola, ktory probuje mu zrobic krzywde

Uderza Ci cos w szybe, odwracasz sie widzisz typa - nie wiesz czy w Ciebie wjechal, czy uderzyl z reki, czy cokolwiek innego sie stalo. Uslyszales huk i teraz widzisz goscia ktory (Ciagle siedzac na rowerze) podchodzi do drzwi, wiec postanawiasz cofnac i go rozjechac. :pajac:



 

Edytowane przez oldfashioned
Opublikowano

nie postanowil go rozjechać tylko uzyl samochodu jako obrony bo to rowerzysta go zaatakowal i byl agresywny w stosunku do niego. to nie byl huk a akt agresji

te rozjechanie to pewnie efekt dragów bo normalnie powinien zareagowac przynajmniej ianczej.

 

nie mniej jednak rowerzysci sobie na za duzo pozwalaja w niektorych przypadkach - to samo w sumie piesi i autka

Opublikowano
31 minut temu, Bono_UG napisał(a):

Mylisz się. Rowerzysta był już blisko przejazdu

Nie był na przejeździe!

 

A bandyci jak katystopej (i ze 25% innych) uważają - zgodnie z prawem - że rowerzysta ma pierwszeństwo gdy wjedzie (kawałkiem koła). Wtedy katystopej w 0,001s zdąży zareagować. To ten sam przepis co kiedyś, gdy pieszy musiał wystawiać nogę (więc kierowca dodawał gazu by nie wszedł obiema).

 

59 minut temu, Pan Mateoo napisał(a):

rowerzysta nie mial pierwszenstwa bo nie bylo go wgl w poblizu przejazdu - auto bylo pierwsze

A gdzie zachowanie szczególnej ostrożności? Bandyta nie zachował szczególnej ani przed pasami ani przed przejazdem (stąd zderzenie). W 99,99% przypadków wina kierowców jest oczywista, kwestią jest tylko wina rowerzysty (jego też obowiązuje szczególna). Tym najbardziej wkurzają mnie kierowcy, że się pakują na chama, nie tylko na przejazd, ale też z bramy. Wg katystopeja pewnie powinienem co 20-50 metrów schodzić z roweru. W dodatku jeszcze naklejają reklamy i zostawiają otwarte bramy więc przez reklamę nic nie widać.

 

BTW. Ciekawostka od bandytów: "4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni" (realnie 10 cm od matki z wózkiem na chodniku - legalnie oraz 20-30 cm od roweru - nielegalnie ale w 100% bezkarnie, na takie usiłowania morderstwa policja przymyka oko w 100%).

Opublikowano (edytowane)
13 minut temu, oldfashioned napisał(a):

No i jednak mialem racje %-)

Kierowca naćpany ciul i jakaś gadka o obronie to niezła bajka, no ale nie czarujmy się, rowerzysta też się nie popisał. Można zrozumieć rzucenie przekleństwem, nawet klepnięcie w karoserię (nie, nie pochwalam) na wyładowanie się ale on aż wyrywał z łapami do kierowcy, to nie jest normalne.

Agresja rodzi agresję i widać jak szybko potrafi eskalować i jaki jest finał.

Edytowane przez Bono_UG
Opublikowano (edytowane)
1 godzinę temu, Bono_UG napisał(a):

W tym miejscu, które pokazujesz, aż nadto jest określone pierwszeństwo.

 

Masz znak A-7 przed skrzyżowaniem, czyli dotyczy całej drogi, a nie wyłącznie jezdni.

W tym sęk że nie jest. Znak A-7 w obrębie skrzyżowania, z definicji, dotyczy najbliższej jezdni. A droga dla rowerów czy przejazd jezdnią nie jest. 

Niektórzy podciągają przejazd pod sytuację z krzyżowaniem się kierunków ruchu, ale w internecie nie znajdziesz jednoznacznej odpowiedzi która interpretacja jest poprawna. 

 

Nawet w linkowanym wyżej komunikacie policji nie masz nic o wymuszeniu pierwszeństwa. "Kiedy wjechał na oznakowaną i wyznaczoną drogę dla rowerów, nie zachował szczególnej ostrożności czym zmusił znajdującego się tam cyklistę do gwałtownego hamowania i zmiany jego toru jazdy by uniknąć zderzenia. " Standardowe niezachowanie szczególnej ostrożności. Tylko jest to mocno uznaniowe i w spornych sytuacjach (nie tutaj) to samo można powiedzieć o rowerzyście, który zbliża się do przejazdu nawet nie zwalniając.

 

30 minut temu, oldfashioned napisał(a):

Obejrzyj raz jeszcze filmik, zobacz jak on podjezdza z boku do drzwi pasazera.

Widać że podjeżdża pod klamkę i chce otworzyć drzwi.

Może kierowca ćpun uznał, że to konkurencja chce mu ukraść z auta prochy czy co tam wiózł na fotelu pasażera :E

Edytowane przez some1
Opublikowano
Godzinę temu, oldfashioned napisał(a):

Wyrwal z lapami? 
Obejrzyj raz jeszcze filmik, zobacz jak on podjezdza z boku do drzwi pasazera. Nie rzuca roweru, nie skacze z lapami, podjezdza po prostu na rowerze. 
Jasne, agersja rodzi agresje, ale tam glowna agresja to bylo to pacniecie w szybe z tylu. 

Nie, główna agresja to właśnie to podjechanie, w ten sposób eskalował konflikt. Jeżeli zabierał się z klamkę, to masz to skakanie z łapami.

38 minut temu, some1 napisał(a):

W tym sęk że nie jest. Znak A-7 w obrębie skrzyżowania, z definicji, dotyczy najbliższej jezdni. A droga dla rowerów czy przejazd jezdnią nie jest. 

Niektórzy podciągają przejazd pod sytuację z krzyżowaniem się kierunków ruchu, ale w internecie nie znajdziesz jednoznacznej odpowiedzi która interpretacja jest poprawna. 

 

Nawet w linkowanym wyżej komunikacie policji nie masz nic o wymuszeniu pierwszeństwa. "Kiedy wjechał na oznakowaną i wyznaczoną drogę dla rowerów, nie zachował szczególnej ostrożności czym zmusił znajdującego się tam cyklistę do gwałtownego hamowania i zmiany jego toru jazdy by uniknąć zderzenia. " Standardowe niezachowanie szczególnej ostrożności. Tylko jest to mocno uznaniowe i w spornych sytuacjach (nie tutaj) to samo można powiedzieć o rowerzyście, który zbliża się do przejazdu nawet nie zwalniając.

Ale ten znak nie jest w obrębie skrzyżowania, tylko przed nim. W obrębie skrzyżowania byłby, jakby postawili między przejazdem, a jezdnią, na skraju jezdni, a nie jeszcze przed przejściem. Niuans ale istotny.
Tutaj masz przykład, kiedy A-7 będzie dotyczyć jezdni, gdzie jest postawiony za przejściem i przejazdem: https://maps.app.goo.gl/R6FLQNDEVCAb1Lbf7

Warto pamiętać, że skrzyżowanie to nie styk jezdni, tylko szerszy obszar, który obejmuje też przejścia dla pieszych, przejazdy rowerowe, torowiska tramwajowe itp.

Tak czy inaczej masz jeszcze wyjazd ze strefy ruchu.

 

Jeżeli przepisy szczegółowe nie określają pierwszeństwa, to trzeba sięgać po ogólne i wtedy przejazd rowerowy będzie w obrębie krzyżowania się kierunków ruchu. Pamiętaj, że nie ma obecnie żadnego przepisu, który zmuszałby do ustępowania pierwszeństwa przy zbliżaniu się do przejazdu. Nie może być sytuacji, w której prawo nie określa pierwszeństwa, a tutaj nic innego niż te ogólne o "prawej wolnej" nie zostaje.

 

Nie wiem czy to cytat policji, czy kogoś komentującego ale jeżeli jest mowa o wjeździe na drogą dla rowerów (nie przejeździe dla rowerów), o przecinaniu drogi dla rowerów, to tutaj nie ma niejasności - pierwszeństwo ma rowerzysta poruszający się tą drogą. Masz to wprost zapisane w artykule 27. ustęp 3.

Cytat

3. Kierujący pojazdem, przejeżdżając przez drogę dla pieszych i rowerów lub drogę dla rowerów, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa kierującemu rowerem, hulajnogą elektryczną lub urządzeniem transportu osobistego oraz osobie poruszającej się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch.

Opublikowano

Cytat jest ze strony policji, z artykułu napisanego przez policjanta.

 

Co do pierwszeństwa, tak jak wspomniałem jeden internetowy mądrala powie tak, drugi inaczej. Możliwe, że w razie czego Twoja argumentacja będzie nawet skuteczna, bo przepisy zostawiają pole do interpretacji i policjanci oraz sądy orzekają różnie.

2 godziny temu, Bono_UG napisał(a):

Niuans ale istotny.

Gdyby był istotny, to znaczyłoby, że rowerzysta musiałby obserwować umieszczenie znaków na drogach poprzecznych, bo w zależności tego gdzie stoi A-7, miałby dzięki niemu zapewnione pierwszeństwo na przejeździe albo nie. Jak również pierwszeństwo na przejeździe dla rowerów zmieniałoby się w zależności od tego czy DDR biegnie w ciągu drogi z pierwszeństwem czy drogi podporządkowanej. Czego rowerzysta może nawet nie wiedzieć, bo nie zawsze te znaki są widoczne z DDR.

 

A skrzyżowania z łamanym pierwszeństwem to już w ogóle byłby kosmos :E

 

 

 

 

3 godziny temu, Bono_UG napisał(a):

Nie może być sytuacji, w której prawo nie określa pierwszeństwa

Oczywiście, że może. Cztery samochody dojeżdżają jednocześnie do skrzyżowania równorzędnego ze wszystkich stron. Kto ma pierwszeństwo?

Opublikowano

Prawo jazdy mają ludzie którzy w ogóle nie powinni wsiadać za kierownicę.  Taki mamy system szkolenia który niczego nie uczy. Prawidłowa reakcja chłopaka to postukanie się w głowę z tekstem "tu się p.....ij" w kierunku kierowcy autobusu i spokojne kontynuowanie manewru czy czekanie.

Opublikowano
12 godzin temu, some1 napisał(a):

Gdyby był istotny, to znaczyłoby, że rowerzysta musiałby obserwować umieszczenie znaków na drogach poprzecznych, bo w zależności tego gdzie stoi A-7

Po to ten znak, jak i stopu maja zupełnie inny kształt, żeby móc rozpoznać także od tyłu.

Tak samo kierowcy powinni obserwować co mają z boku, bo przy wyjazdach z osiedli nie ma znaków o pierwszeństwie.

Przejedź się do pierwszego wyjazdu z osiedla. Od skrzyżowania nie ma żadnego znaku, że jedziesz drogą z pierwszeństwem, czyli prawa wolna? No nie, bo to wyjazd ze strefy zamieszkania.

https://maps.app.goo.gl/pSYcRXSBWnWa8WXw6

 

Gdyby nie był istotny, to by nie było takiego wyraźnego rozróżnienia w definicji znaku.

12 godzin temu, some1 napisał(a):

Oczywiście, że może. Cztery samochody dojeżdżają jednocześnie do skrzyżowania równorzędnego ze wszystkich stron. Kto ma pierwszeństwo?

Tutaj nie ma nieokreślonego, nie masz prawej wolnej to nie jedziesz ;) 

18 minut temu, Grolshek napisał(a):

Prawidłowa reakcja chłopaka to postukanie się w głowę z tekstem "tu się p.....ij" w kierunku kierowcy autobusu i spokojne kontynuowanie manewru czy czekanie.

Pewnych rzeczy nabywa się z wiekiem i doświadczeniem, a nawet to nie gwarantuje, że tej presji się nie poddasz.

Tutaj masz młodego, niedoświadczonego kierowcę, który się poddał presji. Tylko jakim trzeba być dzbanem z tego autobusu, że jeżdżąc zawodowo, mając lata doświadczenia spycha się osobówkę na tory.

Opublikowano (edytowane)

Czyli staranował kawał ogrodzenia (czy tam innego obmurowania), przy okazji uderzając w dziecko na rowerze. Jednak pismacy na onecie niespecjalnie postarali się opisać sytuację.

Edytowane przez Kyle
Opublikowano (edytowane)
2 godziny temu, oldfashioned napisał(a):

Chodnika, bo przeciez dziecko bylo na chodniku. Patrzc po tym ile plota scieli to mysle ze predkosc tez mieli 'odpowiednia'

No wiadomo, że aby "dojechać" do tego obmurowania/płota/cokolwiek tam było, to musiał przejechać przez chodnik ... na którym akurat było to dziecko. Generalnie nieźle tam było zasuwane i ogólna masakra. To nie wygląda normalnie (na jakieś subtelne rozkojarzenie czy coś podobnego).

 

Tym czasem na Onecie jak przeczytałem wzmiankę, to brzmiało to jakby tylko na chodniczek sobie niewinnie lekko za bardzo zawinął, na którym potrącił dzieciaka.

26 minut temu, oldfashioned napisał(a):

Nikogo pewnie nie zaskoczy że kierowcy miał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów, nie?

... no to grubo.

Jak ktoś zostaje złapany na jeździe na zakazie prowadzenia pojazdów, to kary powinny być drakońskie, a nie takie pierdu-pierdu jakie teraz mamy. Co to w ogóle jest? Ja w ogóle nie rozumiem, jak system może dopuszczać takie przypadki, jak złapanie kogoś z wielokrotnym zakazem prowadzenia pojazdów (czytało się na temat takich przypadków) - przecież to jest kabaret.

Edytowane przez Kyle

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...