Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
41 minut temu, SuLac0 napisał(a):

 

co do kamerek - w wiekszosci przypadkow jak u kogos je widze, odpala sie u mnie "lampka", ze albo bedzie to "kierowca niedzielny" i kamerka to taki odpowiednik naklejanego kiedys liscia, albo drugi koniec skali - pan i wladca, wg ktorego przepisy dotyczyc maja tylko i wylacznie pozostalych uczesnikow ruchu, bo na pewno nie jego.

 

 

A ja akurat kamerkę chcę założyć. Ford cały porysowany dookoła bo jakiś wandal chodził i sobie rysował auta. Oczywiście policja go nie mogła znaleźć chociaż na ulicy masa kamer...

 

Saab ktoś walnął hakiem świeżo pomalowany zderzak... 

 

To się po prostu ekonomicznie opłaca.

Opublikowano
12 minut temu, trepek napisał(a):

@Gang

Sprawa jest skomplikowana bo kliniki in-vitro w Polsce nie mogą zniszczyć żadnego zdrowego zarodka więc w przypadku zamrożonych zarodków wyjścia są dwa - albo zarodek wykorzysta biologiczna matka albo zarodek zostanie przekazany innej parze (tutaj wymagana jest zgoda dwojga rodziców, no chyba, że któryś z nich umrze to tylko jednego). Polskie prawo nie przewiduje sytuacji co zrobić z zamrożonymi zarodkami gdy jedna strona chce a druga nie. Stąd poniekąd decyzja sądu w zamian decyzji ojca.

Kolejna rzecz - polskie prawo jest archaiczne w wielu miejscach stąd alimenty dla ojca bo on jest biologicznym ojcem.

Z trzeciej strony - brawa dla matki, która mimo rozstania się z partnerem dalej chciała przyjąć i urodzić dziecko :lovin: Jeden Polak więcej będzie :flaga:

Z tego co wiem (wiem mało ogólnie na ten temat, ale może ktoś potwierdzi albo zaprzeczy) - jest trzecia opcja. Zarodek pod pachę i do czech, tam można zniszczyć.

Opublikowano
1 minutę temu, larry.bigl napisał(a):

@trepekwszystko spoko tylko gdzie tu sprawiedliwość zmuszać faceta do płacenia alimentów skoro nie wyraził zgody sam? To jest niesprawiedliwe i żadna decyzja sądu o wydaniu zgody zastępczej nie powinna cedować na niego alimentów. No po prostu nie. 

A czym to się różni od tego, że facet zrobi dziecko, panna się mu odwidzi a później namawia kobietę na aborcję, która to kobieta się na to nie godzi?

Myśleć trzeba zanim się powoła nowe życie. To się nazywa ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Nie jesteś gotowy na bycie ojcem dzieci tej konkretnej kobiety to nie wkładasz w nią swojej fujary albo nie idziesz z nią do kliniki in-vitro! Cóż dziecko winne, że jest?

3 minuty temu, lesiu155 napisał(a):

Z tego co wiem (wiem mało ogólnie na ten temat, ale może ktoś potwierdzi albo zaprzeczy) - jest trzecia opcja. Zarodek pod pachę i do czech, tam można zniszczyć.

Yyy... jak? Klinika Ci go nie wyda.

Zarodki przechowywane są w ciekłym azocie, to nie wystarczy przyjść z lodówką turystyczną :E

Ale tak, w Czechach można niszczyć zarodki, które są przechowywane u nich.

Opublikowano
18 minut temu, trepek napisał(a):

Z trzeciej strony - brawa dla matki, która mimo rozstania się z partnerem dalej chciała przyjąć i urodzić dziecko

no zajebiście, tylko on będzie musiał za to bohaterstwo płacić teraz.

Opublikowano
10 minut temu, SuLac0 napisał(a):

@GordonLameman mysle, ze to kwestia podejscia KAS. taki kontroler woli isc do fryzjerki, ewentualnie sklepu warzywnego, niz "babrac" sie w warsztacie.

 

To raczej kwestia, że nie ma wystarczajaco dużo ludzi. :) 

 

Fryzjerka czy sklep warzywny to podobny kaliber co warsztat. Pamiętasz numer z żarówkami po godzinach i brakiem paragonu? ;) 

Opublikowano

  

Teraz, trepek napisał(a):

Nie chcesz dzieci - nie wkładasz w kobietę swojej fujary albo nie idziesz z nią do kliniki in-vitro.

no dobra, ale on się wycofał z tego invitro, tak? Czyli tak naprawdę nie włożył fujary, tylko fujara została włożona za niego, bez jego zgody.

 

Na dobrą sprawę to powinno podpadać pod jakiś paragraf, przecież to pogwałcenie praw tego faceta.

Opublikowano
1 minutę temu, trepek napisał(a):

Nie chcesz dzieci - nie wkładasz w kobietę swojej fujary albo nie idziesz z nią do kliniki in-vitro.

No, tylko tutaj rozstanie nastąpiło później. Moim skromnym zdaniem to był moment, kiedy nastąpił brak zgody na powołanei nowego życia. :) 

Teraz, huudyy napisał(a):

  

no dobra, ale on się wycofał z tego invitro, tak? Czyli tak naprawdę nie włożył fujary, tylko fujara została włożona za niego, bez jego zgody.

 

Na dobrą sprawę to powinno podpadać pod jakiś paragraf, przecież to pogwałcenie praw tego faceta.

Chyba problemem jest, że po rozstaniu nie odezwał się do kliniki. A kobieta tak :) 

Opublikowano
3 minuty temu, GordonLameman napisał(a):

Chyba problemem jest, że po rozstaniu nie odezwał się do kliniki. A kobieta tak :) 

problemem jest to, że klinika POWINNA spytać faceta o zgodę OSOBIŚCIE przy implantacji, a tego nie zrobili - baba dała im papier z podrobionym podpisem faceta. 

 

Tak to jest jak się omija procedury.

  • Upvote 1
Opublikowano
1 minutę temu, larry.bigl napisał(a):

Trepek Ty tak serio? :E in vitro a włożenie fujary to jednak dwie bardzo różne rzeczy :E 

Tak, ja tak na serio. Tu i tu powstaje życie. Tu i tu świadomie dokonujesz pewnych rzeczy.

 

2 minuty temu, huudyy napisał(a):

no dobra, ale on się wycofał z tego invitro, tak?

Co znaczy wycofał? Zawrócił się sprzed wejscia do pokoju gdzie oddaje się materiał genetyczny?

5 minut temu, GordonLameman napisał(a):

Moim skromnym zdaniem to był moment, kiedy nastąpił brak zgody na powołanei nowego życia.

Życie już jest powołane, w 5 dniu rozwoju, zamrożone.

3 minuty temu, huudyy napisał(a):

baba dała im papier z podrobionym podpisem faceta. 

W zalinkowanym materiale są opisane dwie sytuacje.

Pierwsza z podrobionym podpisem, druga ze zgodą wydaną przez sąd.

Opublikowano (edytowane)
10 minut temu, trepek napisał(a):

Tu i tu powstaje życie.

Chyba dalej nie będę wchodził w tą rozmowę, bo widzę, że nie dotrę.

 

  

10 minut temu, trepek napisał(a):

Co znaczy wycofał? Zawrócił się sprzed wejscia do pokoju gdzie oddaje się materiał genetyczny?

Gdy byli razem, zdecydowali się skorzystać z usług kliniki in vitro. Poprosili o pobranie materiału genetycznego i zamrożenie zarodka. Później się rozstali, a po pewnym czasie mężczyzna dowiedział się o ciąży byłej partnerki. Okazało się, że transfer zarodka zrealizowano bez jego zgody, a podpis na dokumencie został prawdopodobnie podrobiony.

(...)

Zdaniem prawniczki działanie placówki jest trudne do zrozumienia, bo powinna zadbać o to, by stawiły się w niej obie strony i podpisały zgodę. Tymczasem mężczyzna o niczym nie wiedział. Inna prawniczka, mec. Karolina Seidel z Kancelarii Adwokackiej, wskazuje na możliwość zaniedbania ze strony kliniki in vitro. Jej zdaniem klinika "może odpowiadać z kodeksu cywilnego i zapłacić odszkodowanie za nienależyte wykonanie zobowiązania, jakim było legalne przeprowadzenie procedury".

https://www.onet.pl/styl-zycia/onetkobieta/byla-partnerka-zmusila-go-do-ojcostwa-polak-chce-pozwac-klinike-in-vitro/6qvplp9,2b83378a

 

Nie zgodził się na transfer, tu nie ma co się spierać - klinika spierdoliła sprawę i powinna być pociągnięta do roszczeń, a baba do odpowiedzialności prawnej ZA SFAŁSZOWANIE PODPISU.

Hitem by było, jakby baba poszła za to siedzieć, a facet zgłosił o ukrócenie jej praw rodziecielskich :E 

 

 

 

Załóżmy, że starasz się z kobietą o kredyt - bank daje zielone światło, musisz tylko się podpisać pod papierami. Nagle rozstajesz się z babą z jakiegoś powodu, a miesiące później dowiadujesz się, że masz kredyt do spłaty - uważasz, że to by było sprawiedliwe, jakbyś musiał płacić?

 

 

Edytowane przez huudyy
Opublikowano
2 minuty temu, huudyy napisał(a):

Załóżmy, że starasz się z kobietą o kredyt - bank daje zielone światło, musisz tylko się podpisać pod papierami. Nagle rozstajesz się z babą z jakiegoś powodu, a miesiące później dowiadujesz się, że masz kredyt do spłaty - uważasz, że to by było sprawiedliwe, jakbyś musiał płacić?

Przy procedurze in-vitro wygląda to zupełnie inaczej. Może dlatego, że sami po tym jesteśmy z żoną więc mam doświadczenie z drugiej strony. Już Ci tłumaczę jak to jest analogicznie do Twojego przykładu.

 

5 minut temu, huudyy napisał(a):

Załóżmy, że starasz się z kobietą o kredyt - bank daje zielone światło

Starasz się z kobietą o dziecko. Chodzisz z nią x czasu do różnych klinik, badają Cię od góry do dołu i klinika stwierdza, że jest sens przeprowadzenia in-vitro.

6 minut temu, huudyy napisał(a):

musisz tylko się podpisać pod papierami.

Żeby procedura mogła być rozpoczęta musisz się podpisać. Wiele stron, dziesiątki podpisów, pierdyliardy parafek, formalności, lekarze/przedstawiciele kliniki. No ale podpisujesz się, machina ruszyła (analogicznie dostajesz kredyt).

 

9 minut temu, huudyy napisał(a):

a miesiące później dowiadujesz się, że masz kredyt do spłaty

Analogicznie, machina in-vitro ruszyła (po bankowemu - dostałeś kredyt, są Twoje podpisy) ale stwierdziłeś, że to nie dla Ciebie i odchodzisz. Babka wybrała mieszkanie (tutaj podrobiła podpis przy odbieraniu kluczy albo sąd za Ciebie wydał zgodę by mogła odebrać klucze), zamieszkała w nim.

 

Jeszcze ode mnie jedno słowo: po podpisaniu umowy in-vitro wg. obecnego prawa masz tylko dwa wyjścia z zarodkami (i jest to zapisane w umowie wraz z odpowiedzialnościami prawno-karnymi) - kobieta przyjmuje zdrowe zarodki, które są albo (druga opcja) jakąś część oddaje do tzw. "wczesnej adopcji" dla innej pary (no ale to jest cała procedura i stos dokumentów, które trzeba przejść we dwójkę...). Polskie prawo zabrania utylizacji zarodków bądź ich handlowania. Jest jeszcze możliwość aby co roku odnawiać umowę mrożenia zarodków ale to jest odwlekanie w czasie jednej z dwóch dopuszczalnych możliwości. Więc, no.... sorry batory, chłop się pod tym podpisał (i ja też się pod takim dokumentem podpisałem przystępując do programu in-vitro).

Podrabianie podpisów przez kobietę jest etycznie niemoralne (tego nie popieram) i teoretycznie niedozwolone ale nie ma na to kar (który sąd skaże ciężarną?). 

Można się o to burzyć, można kręcić nosem, można przeklinać ale podpis pod dokumentem o in-vitro jest, który obliguje podpisującego do wykonania z zarodkami czynności A lub B. I ten podpis składa się zanim zacznie się całe in-vitro. Trzeba mieć to na uwadze.

 

Opublikowano

Trepek. Ja nawet rozumiem Twoje emocjonalne podejście do sprawy, ale nie rób ku*wy z logiki. Facet zgody nie wyraził, czyli finalnego podpisu nie złożył. Zrobił to za niego sąd, a teraz każą mu płacić. Nic tylko spakować graty i wypieprzyć na drugi koniec swiata. 

  • Upvote 5
Opublikowano (edytowane)
Godzinę temu, trepek napisał(a):

Yyy... jak? Klinika Ci go nie wyda.

Zarodki przechowywane są w ciekłym azocie, to nie wystarczy przyjść z lodówką turystyczną :E

Ale tak, w Czechach można niszczyć zarodki, które są przechowywane u nich.

Całkiem niedawno na jednej z grupek na fb było pytanie o coś takiego i w komentarzach wyczytałem, że jest taka możliwość. Jak? Nie mam pojęcia.

Edytowane przez lesiu155
Opublikowano (edytowane)
30 minut temu, trepek napisał(a):

Jest jeszcze możliwość aby co roku odnawiać umowę mrożenia zarodków ale to jest odwlekanie w czasie jednej z dwóch dopuszczalnych możliwości. Więc, no.... sorry batory, chłop się pod tym podpisał (i ja też się pod takim dokumentem podpisałem przystępując do programu in-vitro).

no jest odwlekaniem, ALE TO NIE JEST NIELEGALNE w przeciwieństwie do podrabiania czyjegoś podpisu @GordonLameman możesz potwierdzić? google podpowiada art. 271kk, ale nie wiem czy to pasuje.

  

30 minut temu, trepek napisał(a):

Można się o to burzyć, można kręcić nosem, można przeklinać ale podpis pod dokumentem o in-vitro jest, który obliguje podpisującego do wykonania z zarodkami czynności A lub B. I ten podpis składa się zanim zacznie się całe in-vitro. Trzeba mieć to na uwadze.

On się zgodził na A, zrobili B. Podpisał pod ODDANIEM materiału genetycznego do przechowania, a nie do implantacji.

Zgadzasz się na jedno, zrobili drugie - jeśli dla Ciebie to nie problem, to mam dla Ciebie jeden weksel do podpisania. :E 

30 minut temu, trepek napisał(a):

który sąd skaże ciężarną

KAŻDY. Każdy sąd powinien móc skazać każdego człowieka, któremu udowodni się popełnienie przestępstwa - a to czy ktoś jest biały, czarny, czy ma benka między nogami czy zarodka w brzuchu nie powinno mieć ABSOLUTNIE NIC WSPÓLNEGO.

 

Cuckoldstan, nieludzkie państwo.

 

 

 

Edytowane przez huudyy
Opublikowano
34 minuty temu, trepek napisał(a):

 

Podrabianie podpisów przez kobietę jest etycznie niemoralne (tego nie popieram) i teoretycznie niedozwolone ale nie ma na to kar (który sąd skaże ciężarną?). 

Można się o to burzyć, można kręcić nosem, można przeklinać ale podpis pod dokumentem o in-vitro jest, który obliguje podpisującego do wykonania z zarodkami czynności A lub B. I ten podpis składa się zanim zacznie się całe in-vitro. Trzeba mieć to na uwadze.

 

A to nieprawda. Śmiało dostanie karę za to :)

2 minuty temu, dannykay napisał(a):

Chciałbym jeszcze wiedzieć, czy sprawę o alimenty rozpatrywał facet czy kobieta :) 

Faceci rzadko orzekają w rodzinnych, bo babranie się w tych gównianych sprawach jest dla nich zazwyczaj karą :E 

Opublikowano
21 minut temu, lesiu155 napisał(a):

Całkiem niedawno na jednej z grupek na fb było pytanie o coś takiego i w komentarzach wyczytałem, że jest taka możliwość. Jak? Nie mam pojęcia.

Wolę nie wiedzieć ;-)

 

@all

Ziomki, opisałem Wam pod czym się człowiek podpisuje zanim zacznie się cała procedura in-vitro. Jak już są zarodki to możliwości są dwie - A i B. Te możliwości wynikają wprost z dokumentu, pod którym się podpisało przed rozpoczęciem procedury.

Ale jak napisał kolega @lesiu155 jest jeszcze 3 opcja.

Nie mniej - ciekawy przypadek i będę czekał na werdykt sądu.

3 minuty temu, GordonLameman napisał(a):

A to nieprawda. Śmiało dostanie karę za to

Jak duża kara jest przewidywana?

Opublikowano
Teraz, trepek napisał(a):

Albo kilka miesięcy alimentów...

 

A przez te 5 lat dziecko pod opieką ojca?

Może być pogotowie opiekuńcze :) 

 

Kiedyś robiłem (daaaawno temu) sprawę matki, która dźgnęła ojca prosto w serce. Niby przypadkowo, ale już wczesniej wyrzucała go z domu (mieszkał w piwnicy przez jakiś czas przed zdarzeniem) i jak był pijany sprokurowała awanturę, a potem wygodnie nożem prosto w serce. Dziecko miało wtedy rok. 

 

On nie miał już żadnej rodziny - najbliższa rodzinie to była chyba moja osoba - jako sąsiada, bo jego rodzice się mną opiekowali jak byłem dzieciakiem. On był wtedy już dorosły.

 

I udało nam się ogarnąć działanie w imieniu poszkodowanej małoletniej - to ona była oskarżycielem posiłkowym wobec matki. Matka dostała 9 lat odsiadki za to. Ale zanim wyrok zapadł zdążyła sobie zrobić dwójkę dzieci, bo nei chciała iść do więzienia.

 

Wszystkie dzieci trafiły na adopcję. 

  • Like 1
  • Confused 1
  • Sad 1
Opublikowano (edytowane)

I tylko dzieci w tym wszystkim szkoda z powodu skrajnej głupoty dawcy życia - bo matką tego nazwać nie można. Z drugiej strony przynajmniej mają szanse na normalne życie bo mieć taki wzór to nic dobrego nie byłoby z tych dzieciaków. Skąd się taki parszywy element bierze to ja nie mam pojęcia...

Edytowane przez lesiu155
  • Upvote 2

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   1 użytkownik


  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • https://ithardware.pl/aktualnosci/resident_evil_requiem_komercyjny_sukces_fabularny_dodatek-49299.html  
    • @ibizpl niech tak dalej Tusk robi, a zobaczą kolejną kadencję jak świnia niebo...     Pytanie tylko jest takie: czy Tuskowi i generalnie całej formacji w ogóle zależy na władzy? Oni, przynajmniej tam na samej górze mają tyle pieniędzy i układów, że mogą do końca życia nie pracować więc po co się męczyć. Za to pisokonfowcy, a szczególnie młodzi z konfy to marzą o posadkach i kasie z fuch państwowych. Jeszcze się nie nachapali     Jak bym miał dzisiaj stawiać hajs u buka to bym postawił, że KO nie utrzyma władzy.
    • Po prostu każdy ma tendencję do schematu: - wybierasz to co lubisz z tego co uważasz za swoje mocne strony - te rzeczy uznajesz za najwazniejsze - używasz tego do uznania, że jesteś lepszy   Ja przez podstawówkę myślałem, że jestem lepszy od syna mechanika, bo on miał złe oceny i w ogóle to był głupi, bo mówił "zakietuję" i nie znał podstaw ortografii i gramatyki. A ja tymczasem miałem piąteczki i matkę wykształconą humanistycznie i w tym zresztą pracującą, co znaczyło tyle, że wyniosłem z domu to przekonanie, że jestem intelektualną elitą, a nie jak jakiś plebs co mówi "zebój buty" i nie ma dobrych ocen.     Do tego  społeczne wymysły typu "jesteś bogaty = jesteś lepszy" widać mocno wszędzie. Nawet tu na forum.  Do tego debile myślący, że status związku określa wartość człowieka wedle reguły - rodzina i dzieci - człowiek wspaniały, wybitny - żona - człowiek z elit - dziewczyna - normik - samotny - uuu.. przegryw, a pewnie incel, bo każdy pijak to złod... ee. nie ten tekst, sorry   Do tego masa ludzi nie ma pojęcia o tym jak jest głupia. Nie ma pojęcia nawet czym jest głupota. Najwięcej idiotów myśli, że są mądrzejsi od innych. Faktycznie mądrego rozpoznasz po tym, że ma świadomość swoich słabych stron, rozumie zawiłości głupoty i potrafi rozpoznać durne założenia jako durne.    Albo np. wygląd.   To można zrozumieć do pewnego stopnia jak spojrzeć na ewolucję, choć to bardziej płeć piękna. Gdy facet uważa, że najważniejsze jest to jak się ubiera, czy modnie, czy elegancko, czy jest w związku - to coś jest mocno nie tak z głową moim zdaniem. Może się wychował z siostrami i myśli tak jak ewolucja podpowiada siostrom na zasadzie naśladowania norm społecznych.    Każdy ma swój system wartości. Np. ja znam człowieka, który jest socjopatą, a który opiera swoją wartość na tym, że nie musi pożyczać, bo to najgorsza plama na honorze. Nie to, że kogoś oszukał czy okradł. To nie. To ZARADNOŚĆ, rozumisz pan. Ale prośba o pożyczkę to uuuu....od razu releguje pożyczającego na dno społeczeństwa.   Podałbym kilka przykładów krytyki na przykładzie błędów w myśleniu swoim i na podstawie swoich wad, ale niestety to forum jest pełne troli, którzy potem by mi nie dali spokoju.    No dobra. Jedno. Kiedyś myślałem, że każdy słuchacz disco-polo to idiota i tępak, bo jak tak można. Nie rozumiałem, że sam jestem tępy nie rozumiejąc, że czyjś mózg po prostu może nie miał szans się muzycznie rozwinąć. To trochę jak się czuć lepszym od kogoś wychowanego w dżungli i nie umiejącego mówić, a może ten ktoś lepiej sobie poradzi w przypadku apokalipsy bo będzie miał mądrość pozwalającą upolować mniej radioaktywnego zająca.  
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...