Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
11 minut temu, galakty napisał(a):

Ale i tak uważam że mniej niebezpieczni niż 70 latek bez badań od 30 lat. 

no niestety realia są takie, że im młodszy kierowca tym większa szansa na wypadek. Zwyżki dla młodych kierowców nie wzięły się z nikąd (aczkolwiek sam też boję się dziadów nazarejskich co auto palą raz w roku)

12 minut temu, galakty napisał(a):

Tylko trochę to zabawne, bo przecież dążą żeby aut było mniej i ludzie przesiadali się do zbiorkomu... 

to jest zrzucanie odpowiedzialności na ludzi - po co mamy reaktywować nieopłacalne linie, lepiej dać większej grupie możliwość korzystania z auta.

Opublikowano (edytowane)

Z drugiej strony ja wiem czy nie chcą młodzi robić prawka...u młodego w klasie w zeszłym roku prawie wszyscy podeszli (nie wszyscy zdali do dziś), prawie bo niektórzy 18 lat w tym roku skończyli i też robili/robią.

10 minut temu, huudyy napisał(a):

no niestety realia są takie, że im młodszy kierowca tym większa szansa na wypadek. Zwyżki dla młodych kierowców nie wzięły się z nikąd (aczkolwiek sam też boję się dziadów nazarejskich co auto palą raz w roku)

Z młodymi jest ten problem, że nie dadzą sobie nic powiedzieć gdy chcesz doradzić gdy prowadzą (że jadą za szybko, że za późno hamują etc), myślą że już posiedli wszelkie umiejętności i jeżdżą lepiej niż starsi. Później taki wszechwiedzący młody bierze zglebionego C5 i parkuje na 15cm krawężniku, a później zdziwiony że urwał nakładkę progową :E 

Edytowane przez Krzysiak
  • Upvote 1
Opublikowano (edytowane)
10 minut temu, Krzysiak napisał(a):

Z drugiej strony ja wiem czy nie chcą młodzi robić prawka...u młodego w klasie w zeszłym roku prawie wszyscy podeszli (nie wszyscy zdali do dziś), prawie bo niektórzy 18 lat w tym roku skończyli i też robili/robią.

to chyba jest z kolei zależne od miejsca zamieszkania - kuzynka maturzystka która mieszka na wsi, opowiadała, że u niej w klasie wszyscy już na prawko zapisani. Z kolei córka znajomych w mieście mówi, że tylko chłopaki (i to nie wszyscy) robią prawko i parę dziewczyn. Różne style życia, różne potrzeby.

Edytowane przez huudyy
Opublikowano

W BIG5 to w sumie auto niezbyt potrzebne młodej osobie, a na pewno nie na czas studiów bo oni i tak pociągami jeżdżą do domu. Tylko prawko przyda się później zapewne. 

 

Faceci też inaczej, ja się wychowałem na Szybkich i wściekłych i Need for speed, gumach Turbo i zabawkach... Posiadanie prawa jazdy to nawet nie była dyskusja, tylko pytanie kiedy jazdy zacząć. Dojeżdżać do laski pod miastem też jakoś trzeba było, brak autobusów/pociągów. Dzisiaj jakbym się urodził w dużym mieście to sam nie wiem ;) 

  • Like 1
Opublikowano (edytowane)

@huudyytu małe miasteczko ~13k mieszkańców, większość w klasie to chłopaki z okolicznych wiosek (chłopaki bo w klasie zero dziewczyn).

 

 

Także może jest jak piszesz.

 

@markoteż kilku takich znam, niedaleko szukając mój były sąsiad...ojciec zmusił to poszedł na prawko, później dostał nawet auto które stało ze 2 lata przed blokiem, po czym je sprzedali.

Edytowane przez Krzysiak
  • Upvote 1
Opublikowano
1 godzinę temu, galakty napisał(a):

W BIG5 to w sumie auto niezbyt potrzebne młodej osobie, a na pewno nie na czas studiów bo oni i tak pociągami jeżdżą do domu. Tylko prawko przyda się później zapewne. 

tylko jakims cudem na studiach wszyscy ci z odrobine bogatszych domow przyjezdzali autami na uczelnie ;)

 

na trasie akademik-uczelnia (jesli to dalej niz 2km) da sie zyc zbiorkomem ale poza tym to gorszy komfort zycia nawet w miastach, wcale sie nie dziwie ze wszyscy chca jezdzic autami nawet jak miasta staraja sie na potege promowac korki i komunikacje miejska

Opublikowano (edytowane)
Godzinę temu, marko napisał(a):

On tylko przybija pieczątki. Sam napisał, że nie gwarantuje sprawności auta :E

Akurat w tamtej dyskusji mi chodziło o to, że w PL pieczątka to żaden wyznacznik w tego typu sporach :E 

 

Bo co z tego że ja teraz daję negatywa, jak auto zaraz ma pozytywa na innej stacji ;) 

 

Nadal też normą jest podbijanie bez pojazdów...wyganiam klienta tylko z dowodem a za kilka/kilkanaście minut w cepiku pozytyw ;) 

 

 

Żeby to się zmieniło musi wymrzeć pokolenie diagnostów emerytów, którym nie zależy na uprawnieniach. Mój zmiennik ma przykładowo 74 lata...i ma sporo więcej przeglądów na dniówkach niż ja, nie wnikam czemu :rotfl2:

Edytowane przez Krzysiak
  • Upvote 1
Opublikowano

@Krzysiak

Wystarczyłby obowiązek zrobienia i przesłania 5 zdjęć przy każdym przeglądzie. Do CEPIK-u. Przy okazji byłaby to baza w której mozna by sprawdzić historię pojazdu (i wyglądu). 

 

 

Papierek na stacji diagnostycznej w Polsce zupłnie nic nie znaczy - ot, stawił się na badanie.

Prawnie nie ma żadnego znaczenia. Może w niektórych umowach AC.

 

Ale jak spowodujesz wypadek - bez znaczenia. Liczy się sprawność pojazdu z chwili zdarzenia. 

 

I to należałoby zmienić, bo mamy takie samo :kupa: od lat.

Opublikowano (edytowane)
7 minut temu, GordonLameman napisał(a):

@Krzysiak

Wystarczyłby obowiązek zrobienia i przesłania 5 zdjęć przy każdym przeglądzie. Do CEPIK-u. Przy okazji byłaby to baza w której mozna by sprawdzić historię pojazdu (i wyglądu). 

Wprowadzają to przynajmniej odkąd pracuję w branży...za miesiąc będzie 6 lat. Z jakiś dziwnych powodów dużo się o tym mówi, a nikomu tak naprawdę nie zależy żeby to uszczelnić.

 

Tak samo jak największym złem jest, że diagnosta to "urzędnik państwowy" pracujący dla prywaciarza i wypłacany przez prywaciarza. Dokąd stacje będę w rękach prywatnych, właściciele tych stacji nie będą ponosić żadnych konsekwencji, dotąd patologia będzie. Dobrze wykonujący swą pracę diagnosta jest złym diagnostą nie tylko dla klienta, bo daje negatywy...ale i pracodawcy bo odstrasza klientów.

Edytowane przez Krzysiak
  • Upvote 2
Opublikowano

Wystarczyłoby gdyby sprawdzali stan na przeglądzie, nazwa niby sugeruje że powinni, ale nie bardzo w praktyce to wychodzi. Z jednej strony rozumiem bo za 100 zł to im się nie chciało. 

 

Ale jak widzę na parkingu auta gdzie nie ma nadkola, znaczy jest ale przeżarte na wylot od rdzy to jakim cudem to przeszło przegląd? Taka dziura się nie robi w miesiąc. Dziura jak pięść. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • To co widać na filmie powyżej czyli wkładanie do środka butelek bez kaucji co powoduje zablokowanie automatu to norma. U mnie tak samo to wygląda. 
    • W dwójce masz auto praktycznie od samego początku.
    • Wali już ponad 24h. Zaspy po kolana albo i większe
    • No tak bo jak ktoś będzie chciał coś kombinować z torami to to zrobi na dworcu gdzie pełno ludzi a nie w polu gdzie nie ma nikogo...
    • To nic nie znaczy, bo to nie o rozwiązania chodzi, a niską chińską jakość, jakość części silnika/skrzyni wynika: - odpowiedni skład metalu/stopu - odpowiednie hartowanie często kilku etapowe - utwardzanie, często azotowanie na odpowiednią głębokość - powtarzalność wymiarów/tolerancje - powłoki ceramiczne liczone w mikronach    Silniki są dosyć skomplikowane i jednak generują dużo mocy, działają w nich różne siły w tym skręcające. Nawet jeśli większość będzie "solidna" to jest wiele newralgicznych miejsc, na których europejskie marki zęby zjadły przez dekady, starając się uzyskać stosunek jakość/cena i wpadki były właśnie materiałowe.  Kiedyś pracowałem w ASO Japońskim, gdzie niektóre modele skuterów 125 były produkowane w chinach, silniki i napęd były zaprojektowane w Japonii, miały kontrole jakości "Japońską" były dobre i wytrzymałe, to lakier odpadał płatami po kilku latach, opony też nadawały się na śmieci. Osobiście miałem taki skuter kupiony nowy z salonu za pół ceny, bo nikt wtedy tego nie kupował, zrobiłem nim 60 000 km. ale co z tego jak musiałem cały lakierować i założyć europejskie opony.    Przez lata prowadziłem własny warsztat motocyklowy, zasadniczo chińczyków nie robiliśmy, ale zawsze jednak jak nie kolega, sąsiad, czy pobliska pizzeria, to coś chińskiego mi wcisnęli do naprawy. Skuter, motocykl, quad czy mikrocar, nigdzie tam nie widziałem jakości w materiałach silnikowych czy mechanicznych. Naprawiałem jedno, za chwilę wysiadało następne i tak w kółko, te chińskie cuda techniki zawsze kończyły gdzieś po ścianą czy w krzakach, i to dosłownie po kilku latach i małym przebiegu. Mój brat ma warsztat samochodowy, te same doświadczenia. Nie spotkałem nikogo kto potwierdza że widział chińską jakość, czy to w maszynach, ciągnikach, mini koparkach.    O ile w chińskich elektrykach jest zdecydowanie lepiej, startowali w tym samym czasie co reszta świata, oraz prostota silnika elektrycznego, to też mam obawy. Dodatkowo do tanich elektryków wkładają tanie baterie LFP, bardzo wrażliwe na niskie i ujemne temperatury, jakiekolwiek błędy z ogrzewaniem/sterowaniem ładowania tych baterii zimą w naszym klimacie, będzie skutkować ogromną degradacją.    Dodam że chińskie fabryki samochodów też korzystają z podwykonawców, pewnie tych samych co produkują tanie zamienniki do samochodów europejskich/Japońskich. Ich trwałość jest powszechnie znana. "Zamontuj chińczyka dwa lata powinno wytrzymać"     
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...