Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ostatnio skończyłem kolejne podejście BG3 - tym razem zaklinaczem. Zdziwiło mnie że nadal odkrywałem jakieś nowe rzeczy.

 

Onimusha - ostatni boss pokonany. Niesamowicie dobra gierka. Świetny projekt systemu walki i balans bossów. Jedyna wada to sztuczne przeciągnięcie tą otwartą lokacją (Kioto) i pobocznymi aktywnościami.

 

Gravity Rush - Jestem w połowie. Gierka leciwa i niskobudżetowa, ale bardzo przyjemnie się lata. Jestem ciekaw jak będzie z 2. Niestety nie mogłem jej znaleźć w sensownym wydaniu pudełkowym, więc na razie mam przygotowaną cyfrę bo była w promce. Może kiedyś wypuszczą jakiś remaster tak jak do jedynki...

 

Fire Emblem: Fortune's Weave - moje główne danie na które czekałem od dłuższego czasu. W ostatni weekend grałem ponad 20h i nie mogłem się oderwać. Nadal nie mogę, ale niestety mało czasu :( Mocno rozwinęli formułę znaną z 3H i Engage. Jest sporo nowości. Na pierwszą ścieżkę wybrałem Dietricha.

  • Like 2
Opublikowano
3 godziny temu, Isharoth napisał(a):

Gravity Rush - Jestem w połowie. Gierka leciwa i niskobudżetowa, ale bardzo przyjemnie się lata. Jestem ciekaw jak będzie z 2. Niestety nie mogłem jej znaleźć w sensownym wydaniu pudełkowym, więc na razie mam przygotowaną cyfrę bo była w promce. Może kiedyś wypuszczą jakiś remaster tak jak do jedynki...

 

Ja akurat zacząłem od dwójki. :E Czytałem, że jest lepsza od jedynki, więc stwierdziłem, że zacznę od niej. Bardzo mi się podobała, szczególnie mechaniki ze zmianą grawitacji, samo latanie i eksploracja świata. Taka trochę nietypowa, ale całkiem fajnie zrobiona gierka z ładnym anime art-stylem. :) 

  • Like 2
Opublikowano

Dziwna gierka: Axis Unseen. 

 

https://store.steampowered.com/app/1807810/The_Axis_Unseen/

 

Naprawdę dziwna gierka solo producenta. Lecisz z łukiem jak w Skyrimie, ale musisz głównie się skradać.

Zbierasz na mapach dopiero ulepszenia by móc pokonać mocniejszych wrogów. Ale średnio te rzeczy są zaznaczone więc ciągle skradasz.


No i gra metalowa muzyczka do tego, autor tym się chwali.

 

Im mocniej się rozwiniesz, masz różne typy strzał jak ogniste czy wodne, to możesz przeciwników mocniej ubić. Jak nie, to uciekasz, ale też nie masz takiej staminy by zawsze się udało.

Klimatyczne lokacje, ale niektórzy wrogowie drewniani. Tak czy siak koncept ciekawy i gierka na ok 20h.

Opublikowano

Kupiłem na GOG  i robię podejście 3 .. do CyberPunk2077  i jak na razie na PC gra się i wygląda to świetnie . Może w końcu skończę tą  grę  .

 

Odkopałem też Wieśka 3 dziki gon edycje kompletną z racji ze jutro free update do remastera  ...także będzie też grane na dniach  :P 

Opublikowano

Kolejny indyczek - Salt and Sacrifice. Twórcy skręcili w stronę monster huntera, gra się dobrze, ale nie jest to zmiana w pełni na plus. Oby w przypadku trzeciej częsci wrócili na właściwe tory.

Opublikowano

Skończyłem czarnego pajonka. Wcześniej przeszedłem na PS4, teraz na PS5. M.Morales na plus za grafikę i dość krótką akcję, wyczyszczenie mapy to jakieś 15h. Historia banalna, chyba najbardziej "woke" z 3 części o przygodach pająka. Ogólnie bawiłem się dobrze. Teraz czas na Ninja Gaiden Ragebound.

Opublikowano

Ninja Gaiden Ragebound skończone. Jednak nie mam siły na takie gierki. Początek był obiecujący i jakoś szło, tak gdzieś w połowie musiałem bawić się ustawieniami ułatwiającymi rozgrywkę. Walki z niektórymi bossami były dla mnie nie do przejścia, zmniejszałem obrażenia bossa nawet do 25%. Chyba człowiek jest za stary na takie gry, trzeba mieć zręczność małpy.

  • Haha 1
Opublikowano
2 godziny temu, ghostdog napisał(a):

trzeba mieć zręczność małpy.

To o mnie. :red: :E 

Castlevania Belmont's Curse - demo

W żadną Castlevanię nie grałem poza tą w 3D, więc ciężko mi powiedzieć czy to dobra część. Demo ukończyłem i ogólnie mi się spodobało. Przez art style przypomina mi trochę PoP: The Lost Crown, ale mam wrażenie, że nie jest tak płynna jak Książę. Może to tylko kwestia początku, bo przecież nie miałem jeszcze odblokowanych żadnych zdolności poza linką.

Ogólnie wrażenia pozytywne, ale bez jakiegoś większego ciśnienia. Raczej nie kupię na premierę.

Opublikowano (edytowane)

Właśnie skończyłem Onimushę z 2026 i zastanawiam się czy z nowymi grami jest aż tak źle, że ludzie jarają się tak źle złożoną grą z fajnym systemem walki... Jest to przyzwoita gra, baa świetna jak na dzisiejsze czasy, ale ma tyle błędów w założeniach, że widać odejście weteranów z Capcom.

W temacie gry może napiszę coś dłuższego, ale podzielę się pierwszymi wrażeniami po zakończeniu... Zrobiłem poboczne bagno, pomijając tamtejsze dialogi, bo kompletnie nic nie wnosiły lub były przeciągniętym wstępem do zadania "pozamiataj moje podwórko z potworów" lub oklepanymi motywami komediowymi np.
Przepędź strasznego człowieka bez twarzy, ale okazuje się być generycznym potworem, ale jest twist, bo w cutscence przechodzi człowiek bez twarzy... Te podsumowania fioletowej panusi to najgorsze, pisarskie gówno nieszanujące czasu gracza. Scoobe Doo jest głębsze i powinni po prostu zrobić to łatwe do pominięcia, zdawkowe oraz ograniczone w ilości, dając zwykłe areny z potworami jak w DMC, a nie dawać historyjki jako pretekst do realizacji zadania. Wiedźmin chociaż miał tablicę ogłoszeń, a zadania powinny automatycznie kończyć się, bez biegania do zleceniodawcy, aby pominąć błahą scenę.

 

Z pozytywów.... System walki ma potencjał, a zespolenie go z animacjami jest znakomite, ale niestety projekty starć, lokacji i brak agresywności wrogów kompletnie olewa pozycjonowanie, czasem dając jakiś pretekst aby gdzieś przemieścić się, ale tylko w kilku starciach lub dla beczki i płomiennego tornada. Niektórzy bossowie są ciekawsi niż zwykła gąbka na obrażenia, ale większość to dalej zwykłe poleganie na refleksie i znikomej ilość techniki... Często ciekawsze były przypadkowe starcia przy wyrwie w polu, gdzie rzucali dawnego bossa i parę przydupasów iw końcu była jakaś agresywność wielu przeciwników na raz, zamiast kolejki do bycia zablokowanym. Po odblokowaniu 12 bossów agresywność chyba wzrasta, przynajmniej czasem.
Finishery na bossach, gdzie wybiera się miejsce ataku niestety nie były tym czego oczekiwałem... Liczyłem na ograniczenie ruchów przeciwnika lub zmianę jego zachowania, a tymczasem występowało to może w 2 bossach, a reszta to proste więcej obrażeń lub mniej, ale wyskoczą dodatkowe dusze.

Niestety... Wiele animacji jest przeciągniętych, w grze dalej są interaktywne przerywniki, gdzie musisz iść powoli naprzód lub powoli przechodzi się przez otwór... Na szczęście jest tego mało, ale od razu na początku to zrobili, gdy odpaliłem NG+ na najwyższym poziomie i porzuciłem. Ludzie w Capcom naprawdę stracili pojęcie jak projektować gry i tutaj kopiują schematy... Ostatni boss nie był aż tak trudny jak piszą... Wystarczy się zbliżyć, nie bać się używać bloku z deflektowaniem oraz zostawić issen na 2 i 3 fazę. Kilka starć i już wiadomo czego się spodziewać, a najgorsze były jego przeciągnięte animacje, gdy złapał cię.
Kwintesencją odklejenie są ulepszenia co 2-3% (max 100%) ze zbierania złomu w nasranych skrzyniach lub zadań pobocznych. Powinno ich być dużo mniej, a najlepiej gdyby ulepszało się tylko niektóre rzeczy, a reszta odblokowywała się wraz z postępem gry. Zdecydowana większość to kwestia tego czy chcesz poświęć 3-5 sekund aby skręcić nieco w bok lub po prostu kliknąć skrzynię na głównej drodze. Tylko niektóre wymagały spostrzegawczości i minimalnego zaangażowania. 

 

Otoczenie jest powtarzalne i nudne, dopiero Mount Oe z lasem dało coś przyjemnego dla oka i od biedy "piwnice" był ciekawe tematycznie, ale grze kompletnie brakuje jakiegokolwiek charakteru w środowiskach i kompletnie nie opowiada czegokolwiek otoczeniem. Ot "stwórzcie mi lokację numer 10 prowadzącą do areny numer 15".
Postacie są błahe, a Japonia ma naprawdę ciekawą historię / legendy o tej postaci, która stoczyła mnóstwo pojedynków. Gra również jest kompletna głucha jeśli chodzi o ton..., np.
Łazisz po lokacji gdzie potwory wybebeszyły ludzi i zrobiły z nich wino, skończyłeś walczyć z tamtejszym bossem, który pił ich trzewia, a postacie sobie generycznie żartują w tej lokacji zaraz po walce...
Brakuje czegokolwiek pamiętliwego w tych postaciach, są schematyczne i generyczne, a przecież Japonia ma tyle wzorców do kopiowania ze starego anime... Nawet Samuraja Jacka mogliby skopiować z zachodu. :E Bossowie podobnie jeśli chodzi o sportretowanie, sam przebieg walki jest w porządku, ale mogło być lepiej... W Sekiro zapamięta się całą masę starć i przeciwników, a tutaj?  
Mam nadzieję że straciliśmy coś w tłumaczeniu na angielski, bo teksty były tak oklepane, a postacie niewyraziste... Na dodatek sportretowanie  lub prowadzenie postaci gracza było beznadziejne, bo często odczucia gracza nie zgadzały się z przerywnikami... Nie mówiąc o sytuacji wygranej we walce, a przegranej w cutscence, bo scenariusz musi pokazać emocje po pierwszej przegranej i zawahaniu się nad sięgnięciem po "brudną" moc. Bardzo nieprzekonująco napisana postać, a emocje są niemalże wymuszone, a nie wywołane.

 

Gra może mieć potencjał pod speedruny i wyzwania, ale znowu... Starsze gry robią to lepiej, a patrząc jeszcze na Pragmatę stwierdzam że Capcom może nawet nie rozumieć co robi źle lub stwierdza że nie warto zainwestować trochę czasu, aby zrobić to lepiej, bo ludzie i tak będą zadowoleni.
Mogłem w czasie ~28 godzin grać w coś innego i Capcom prędko nie przekona mnie do swojej gry. Marnowanie czasu  gracza od dziś będzie powodowała u mnie porzucenie tytułu, bo szkoda go tracić.
Rozpisałem się, a przykładów mam od groma. Jeszcze kwestia krzywej poziomu trudności, która nie istnieje, przynajmniej w pobocznych, bo czasem dostajesz zwykłe mobki z dwoma zwykłymi, silniejszymi przeciwnikami spotykanymi luzem, a innym razem ponownie użytego bossa ze świtą, a kolejnym razem w polu spotykasz najciekawszą walkę z mobkami i bossem... Ale długo można pisać, a ja już nie chcę. :E 

Edytowane przez musichunter1x
Opublikowano

Wielki powrót do Pathfinder: Wrath of the Righteous. Pochłaniam kolejne książki z uniwersum Pierwszego Prawa Abercrombiego, to i wzięło mnie na jakieś fantasy granko. A tu Pathfinder nieskończony, 100h na liczniku. To lecimy. 

 

I kolejny respec, bo drużynowy paladyn jak był słaby, to dalej słaby jest (a to zaskoczenie!). Niestety - albo stety - przez dosyć wysoki poziom trudności nawet na normalu, granie czystymi klasami towarzyszy sprawdza się słabo. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...