Dokładnie, czyli musiałbyś przepisać jakieś 90% dialogów w grze, przy okazji całkowicie zmienić strukturę fabularną. Jak tam ten słynny antiviański kruk, który zabijał różowe świnki? A jak tam ten zdrajca z ich ramienia, którego za karę zamknęli w pokoju, żeby przemyślał swoje błędy? Naprawdę świetnie to pasowało do organizacji pełnej zabójców i totalnych psychopatów, takie Dragon Age w wersji PG5.
Jak postacie mają głębię, są umiejętnie wplecione w grę, nie afiszują się swoją orientacją, to nikt z tym nie ma problemu. W większości gier te postacie są dodane na siłę, gdzie w pierwszym zdaniu dowiadujesz się, że ktoś jest gejem, tak jak w Andromedzie cześć, jestem Tamara, ale na Ziemi byłam Tomkiem
Wymieniłeś chyba najważniejsze dla takich gier elementy. Veilguard byłby dobrą grą, gdyby był całkiem inną grą, tak w dużym skrócie. Tam prócz tego kulały mechaniki, konstrukcja świata, zagadki.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się