Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Tak w temacie:

 

Mateusza 6:5-8

A gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy, gdyż oni lubią modlić się, stojąc w synagogach i na rogach ulic, aby pokazać się ludziom; zaprawdę powiadam wam: Otrzymali zapłatę swoją. Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie. A modląc się, nie bądźcie wielomówni jak poganie; albowiem oni mniemają, że dla swej wielomówności będą wysłuchani. Nie bądźcie do nich podobni, gdyż wie Bóg, Ojciec wasz, czego potrzebujecie, przedtem zanim go poprosicie.

Opublikowano
8 godzin temu, Badalamann napisał(a):

To co piszesz z biciem, upokarzaniem i innym znęcaniem dotyczy właśnie dezerterów i odmawiających służby.

Czasami zdarzy się ktoś całkiem pozbawiony instynktu samozachowawczego i wyskoczy z tekstem że jak go uzbroją to ostrzela swoich. Takiego potrafią kilka dni dojeżdżać, aż do kompletnego załamania i potem ślą takiego trochę "zombie" przodem. No chyba że go zatłuką na śmierć, to rozpisują że zdezerterował.

 

Żołnierze zawodowi i chyba jeszcze bardziej ochotnicy, są niezwykle bezwzględni wobec niechcących walczyć poborowych.

Ciekawe co z tymi, którzy wyjechali w czasie wojny, a chcieliby kiedyś wrócić do kraju?

Tak tylko pytam dla kolegi, w kontekście tego że nasi Polacy też by uciekali ;)

Opublikowano
35 minut temu, TheMr. napisał(a):

 

Czyli nie sprzedadzą nawet innym państwom 155mm. A przecież Trump to biznesmen :E 

Po raz sto trzydziesty: Trump wykonuje polecenia z Moskwy. WSZYSTKO co robi nie ma sensu w jakimkolwiek innym scenariuszu. 

To już jest dawno poza "oczywiste".

Opublikowano (edytowane)
41 minut temu, Kris194 napisał(a):

Czas się ogarnąć i wrzucić 6 bieg bo przed nami gigantyczna szansa.

I jak posłuchać wojskowych co wiedzą co się działo przez ostatnie 25 lat, to można z 99% pewnością stwierdzić, że tą szansę nasi wspaniali rządzący pięknie upierd.. uwalą.

PO już pokazało, że tak robi.

PIS już pokazał że tak robi

Kto jeszcze ma szansę w niedługim czasie dorwać się do koryta? Konfa? Oni uwalą, bo taki będzie prikaz z Moskwy.

Strasznie chcę się mylić. :(

 

 

 

Meloni to se może gadać. Przecież i tak wie, że nie ma szans, żeby to przeszło. Jeśli ona ma ponoć cyt. "wyjątkową chemię" z Muskiem i bardzo się lubią z Trumpem, to uwierzę w jej rozsądne intencje jak zobaczę czyny.

Edytowane przez VRman
Opublikowano (edytowane)

Szkolenie w cieniu wojny. Ukraińscy żołnierze o swoich doświadczeniach

W ciągu trzech lat wojny dziesiątki tysięcy ukraińskich żołnierzy przeszło szkolenie za granicą. DW rozmawiało z niektórymi z nich. Opinie są podzielone.

 

Wiele krajów, w tym Wielka Brytania, Norwegia, Niemcy i Francja, a także inne państwa Unii Europejskiej, zaoferowały szkolenia ukraińskim żołnierzom i oficerom. Jeden z nich – o bojowym imieniu Mara – jest przydzielony do 114. Brygady Obrony Terytorialnej Ukrainy przeciwko rosyjskiej agresji. Jesienią 2023 r. ukończył dwumiesięczne szkolenie podstawowe we Francji.
 

– Zachodni instruktorzy czasami nie rozumieją, jakiego rodzaju wojnę prowadzimy. Są przyzwyczajeni do walki z terrorystami, którzy nie mają czołgów, artylerii ani dronów – mówi Mara.

Brakowało mu szkolenia z dronami i z wojskowej medycyny ratunkowej, a ćwiczenie polegające na stawianiu i składaniu obozu namiotowego było niepotrzebne.

– Nikt u nas tego nie robi, wszyscy siedzą w schronach. Kiedy zaczyna się ostrzał artyleryjski, natychmiast chowamy się w dołach i nie składamy namiotów – tłumaczy Ukrainiec.

Według niego przydatne były jednak ćwiczenia strzeleckie, zarówno w nocy z urządzeniami celowniczymi, jak i z przeszkodami oraz na terenach miejskich. Był też pod wrażeniem ćwiczeń polegających na ucieczce z niewoli w specjalnie zbudowanym do tego miasteczku wielkości dzielnicy Kijowa. – To były zgliszcza i ruiny, innymi słowy, warunki naprawdę podobne do tych na Ukrainie – mówi Mara i opowiada również o kanalizacji w tym miasteczku treningowym. – Mieliśmy tam urządzić zasadzkę i zeszliśmy do podziemi. Strasznie śmierdziało, bo instruktorzy rozrzucili tam zgniłe mięso. Mówili, że podczas wojny musimy czołgać się po trupach. I tak było, gdy wróciliśmy do Ukrainy, naprawdę musieliśmy czołgać się po ciałach zabitych – opowiada Ukrainiec. Według niego taki trening psychologiczny pomógł jego jednostce zachować gotowość bojową nawet w ekstremalnych warunkach.

 

Wymiana doświadczeń
 

– Nauczono nas podstaw, takich jak obchodzenie się z bronią i prawidłowe strzelanie. Ale nie powiedziałbym, że to wszystko było przydatne – wspomina inny żołnierz Gwardii Narodowej, który był w Polsce w październiku 2024 roku.

 – Natomiast instruktorzy od razu zaznaczyli, że jest to wymiana doświadczeń, że nauczą nas tego, co wiedzą, a my powinniśmy powiedzieć im, jak sobie radzimy – mówi, dodając, że jego jednostka nie miała wówczas doświadczenia bojowego. – Po prostu dowiedzieliśmy się, kto co potrafi – dodał.
 

Za granicą miała być również trenowana koordynacja rotacji w strefie walki. Żołnierz 153. Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej, który przechodził szkolenie w Niemczech, nie krył wątpliwości.

– O jakiej koordynacji można mówić, gdy widzę swoich towarzyszy po raz pierwszy – mówił.

Według niego, na ćwiczenia wysłano zupełnie nowo sformowaną jednostkę. Jak stwierdził, nie miało to sensu, bo zostali przeszkoleni przez Amerykanów, którzy próbowali przekazać im wiedzę, nie mając "doświadczenia w naszej wojnie". Żołnierze 153. Brygady byli również szkoleni na amerykańskich moździerzach w Niemczech, ale na polu bitwy otrzymali moździerze ukraińskie. Musieli więc przejść dodatkowe szkolenie w kraju.

Ćwiczenia z zachodnią bronią

 

Z kolei pozytywnie swoje szkolenie w Norwegii ocenił Danyło Chrebtow, żołnierz 35. Brygady Piechoty Morskiej. W 2022 roku ćwiczył obsługę systemu rakietowego Hellfire, który został przekazany jego jednostce. Jak wspomina, "instruktorzy byli w Afganistanie i mieli doświadczenie wojenne".

– Chcieliśmy nauczyć się od nich jak najwięcej – dodaje.

Dwutygodniowy program szkoleniowy składał się z teorii i praktyki.

– Pracowaliśmy bezpośrednio ze sprzętem, strzelaliśmy do morza, do ruchomych celów – mówi żołnierz.

Według Chrebtow, w skład grupy wchodziło również trzech oficerów wojskowych, którym prawdopodobnie pozwolono wyjechać za granicę na szkolenie tylko ze względu na powiązania rodzinne ze starszymi oficerami.

– Później, gdy wrócili do Ukrainy, przebywali gdzieś w głębi kraju. W ich miejsce można było wyszkolić personel wojskowy, który byłby przygotowany do podjęcia zadań na froncie – krytykuje Chrebtow.

Na polu bitwy jego jednostka skorzystała z systemu Hellfire.

– Byliśmy w stanie zniszczyć rosyjską fortyfikację – wspomina żołnierz, który po tej misji otrzymał odznaczenie wojskowe.

Problemy ze szkoleniami

 

Szkolenie za granicą nie zawsze odpowiada deklarowanemu programowi. Żołnierz obrony terytorialnej, który przebywał na Słowacji w lipcu 2023 roku, poinformował, że jego dowódcy obiecali mu szkolenie w zakresie "najnowszej broni i sprzętu" oraz wojskowej medycyny ratunkowej. Okazało się jednak, że przygotowali szkolenie jak dla rekrutów, coś w rodzaju szkolenia podstawowego.

 

– Nasi chłopcy byli trochę rozczarowani – wspomina żołnierz.

 

Następnie instruktorzy zmienili program i sprowadzili bardziej doświadczonych specjalistów do szkolenia taktycznego. Od tego momentu Ukraińcy ćwiczyli na radzieckim sprzęcie słowackiej armii. Zdaniem żołnierza "było to przydatne", ale ćwiczenia trwały \zbyt długo, bo cały miesiąc.

 

– Czuliśmy się, jakbyśmy grali na zwłokę. Z drugiej strony można powiedzieć, że mieliśmy miesiąc odpoczynku od wojny. Byliśmy w miejscu z piękną przyrodą i bez nalotów – podkreślił.

 

Kursy również dla ukraińskich szkoleniowców
 

W lutym 2024 roku "Ranger" – sierżant z 59. Samodzielnej Brygady Szturmowej, został zaproszony do Wielkiej Brytanii. 35-dniowe ćwiczenia, w tym ewakuację budynku, przeprowadzili brytyjscy i rumuńscy instruktorzy. Obserwowali oni Ukraińców na poligonie, a następnie wystawili im ocenę.

 

– Ale dla ludzi z doświadczeniem bojowym nie było tam nic nowego. Ukraińscy wojskowi z doświadczeniem bojowym byliby bardziej skutecznymi instruktorami – stwierdził "Ranger".
 

Później, w maju 2024 roku, "Ranger" ponownie udał się do Wielkiej Brytanii, tym razem by wziąć udział w kursie dla instruktorów. W tym czasie w Ukrainie szkolił już nowych rekrutów, którzy dołączyli do 59. Brygady.

– Kiedy przyjechaliśmy, sami Brytyjczycy nie wiedzieli, co z nami zrobić, ponieważ byliśmy już instruktorami – wspomina ukraiński sierżant.
 

Ukraińscy instruktorzy przeszli sześciotygodniowy program szkolenia podstawowego. Tymczasem "Ranger" musi szkolić nowych rekrutów bezpośrednio w strefie walki w ciągu kilku dni.

– Nie mamy czasu na takie wykłady. Podczas przerw na papierosa wyjaśniamy, jak na przykład ukryć się przed dronem lub zasypać okop – mówi.

żródło

 

Edytowane przez Oldman
Opublikowano

cytuje: 

 

Jeden z moich przyjaciół Łukasz zawsze twierdził, że "Rosja musi istnieć". Może i ma rację, ale reset i darowanie kary agresorowi, czyli Rosji jest skandalem i bardzo źle się zemści na nas. W perspektywie kilku lat Rosja poczuję się jeszcze bardziej nietykalna i z świadomością, że nawet jak kogoś ponownie zaatakuję, to po chwili USA moze znowu wybaczy i ogłosi reset... 

 

Tylko że autor cytatu zapomniał ,że ukraina tez ponosi straty. Mniejsze od rosjan, ale ma duża mniejsza lcizbe ludności. Zapomnial ,że nie ma realnej możliwości ukarania Rosjan za prowadzenie wojny. Nie ma takiego sposobu.

 

 

Opublikowano

Wysłannik Trumpa ds. Ukrainy gen. Keith Kellogg podał, że USA do tej pory faworyzowała jedną ze stron, a teraz chcą zakończyć wojnę i rozbić sojusz Rosji z Chinami. Ustanie pomocy wywiadowczej dla Ukrainy wojskowy porównał do "zdzielenia muła deską w nos" i uznał, że Rosja zachowuje się bardziej "rozsądnie". Kellogg zapowiedział też odejście od projektu porozumień z 2022 r. i opracowanie "czegoś zupełnie nowego".


W czwartkowym wystąpieniu na konferencji zorganizowanej w Waszyngtonie przez Council on Foreign Relations (CFR) gen. Keith Kellogg przedstawił strategię administracji Trumpa, którą kieruje się ona w podejściu do wojny. Jak stwierdził, Ameryka porzuca dotychczasowe podejście, w którym faworyzowała jedną ze stron, zamiast tego chce po prostu zakończyć walki.


Zabieganie o zwycięstwo jednej strony nad drugą "służyłoby jedynie wciągnięciu Ameryki w niekończącą się wojnę zastępczą (ang. proxy war), ze szkodą dla naszych własnych interesów bezpieczeństwa narodowego" - powiedział emerytowany generał.


USA chcą resetu z Rosją i rozbicia "globalnej osi"


Podczas przemówienia oraz późniejszej rozmowie z dziennikarką CBS Margaret Brennan stwierdził, że celem USA jest reset stosunków z Rosją, by rozbić "globalną oś" Rosji, Chin, Iranu i Korei Północnej.


"W podejściu prezydenta Trumpa do tej wojny istnieje również szersza strategia, która opiera się na uświadomieniu sobie, że Stany Zjednoczone muszą zresetować stosunki z Rosją" - powiedział.


"Dalsza izolacja i brak zaangażowania w rozmowy z Rosją w czasie trwania wojny na Ukrainie nie są już wykonalną ani zrównoważoną strategią i z pewnością nie są odpowiedzialnym podejściem dyplomatycznym ze strony Stanów Zjednoczonych" - dodał.


Kellogg ocenił, że pokój będzie korzystny dla wszystkich i będzie szansą na "rozbicie tej osi, którą obecnie obserwujemy, która ma charakter globalny i która stanowi realne zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych Ameryki".


Kellogg: USA nie chce by jedna ze stron zyskała przewagę


Odnosząc się do przerwy we wsparciu wojskowym i wywiadowczym dla Ukrainy, Kellogg stwierdził, że Ukraińcy "sami to na siebie ściągnęli", publicznie podważając podejście prezydenta Trumpa podczas niedawnego spotkania w Białym Domu. Stwierdził, że jasno ostrzegał Zełenskiego, jakie będą konsekwencje niepodpisania umowy o minerałach i publicznego kwestionowania działań prezydenta Trumpa.


Ocenił przy tym, że Zełenski "źle odczytał sytuację" i chciał, by USA opowiedziały się publicznie po stronie Ukrainy przeciwko Rosji. "To negowałoby obiektywną rolę rozjemcy. Prezydent Trump jednak nie podchodził do tego w taki sposób, aby jedna strona zyskiwała przewagę nad drugą" - dodał.


Porównał przy tym zachowanie Trumpa w trakcie negocjacji do podejścia prezydenta Theodore'a Roosevelta, który był mediatorem zakończenia wojny rosyjsko-japońskiej 1905 r. i otrzymał za to Pokojową Nagrodę Nobla.


Kellogg przyznał, że wstrzymanie pomocy jest bolesne dla Kijowa, lecz porównał to do "zdzielenia muła deską w nos", by zwrócić jego uwagę.


Dyplomata zaznaczył, że przerwa jest tymczasową pauzą, a nie odebraniem wsparcia na stałe. Pytany o to, co Ukraina musi zrobić, by przywrócić pomoc USA, odparł, że musi przekazać listę swoich warunków dotyczących zakończenia konfliktu. Ocenił też, że osobiście "nie ruszałby naprzód", dopóki nie zostanie podpisana umowa o minerałach, lecz zaznaczył, że leży to w gestii prezydenta Trumpa.


Kellogg stwierdził też, że administracja Trumpa naciska nie tylko na Ukrainę, lecz także czyni "agresywne ruchy, by wywierać presję na Rosjan", wymieniając przy tym sankcje i zamrożenie rosyjskich aktywów.


Kiedy jednak zwrócono mu uwagę, że działania te zostały podjęte przez poprzednią administrację, dyplomata stwierdził, że Rosja przedstawiła swoją listę warunków, a Ukraina nie, sugerując, że to jest powodem jednostronnej presji. Ocenił, że Rosja zachowuje się bardziej "rozsądnie", niż Ukraina, a jej publiczne deklaracje m.in. o wykluczeniu obecności obcych wojsk w Ukrainie są tylko punktem startowym do negocjacji.


USA Trumpa odrzuca porozumienia ze Stambułu. Chce "opracować coś zupełnie nowego"


Pytany o obecność europejskich sił stabilizacyjnych w Ukrainie i amerykańskie gwarancje dla tych sił, Kellogg powiedział, że ważne w tej kwestii jest ustalenie tego, jak konkretnie ma to wyglądać.


Mówiąc o warunkach ewentualnego porozumienia, Kellogg zaprzeczył temu, co mówił wcześniej specjalny wysłannik ds. Bliskiego Wschodu, Steve Witkoff, że podstawą porozumienia miałby być projekt umowy, jaką przedstawiono podczas negocjacji w Stambule w marcu 2022 r. Kellogg stwierdził, że ten dokument mógłby być "punktem wyjścia", lecz ocenił, że jego warunki były nieuczciwe i stawiane w sytuacji osłabienia Ukrainy. Mówiły one m.in. o ograniczeniach rozmiarów ukraińskich sił zbrojnych, wykluczeniu członkostwa w NATO i rozstrzygnięciu statusu Krymu za 10 lat.


"Myślę, że musimy opracować coś zupełnie nowego" - powiedział Kellogg. "Nawet jeśli Ukraina w tamtym czasie zgodziła się na niektóre z warunków, musisz spojrzeć na ramy czasowe, kiedy to zrobiono (...) Musimy wrócić do dnia dzisiejszego. Nie możemy cofnąć się o trzy lata" - zaznaczył.


źródło

Opublikowano
10 godzin temu, 8V32 PcLab napisał(a):

Ciekawe co z tymi, którzy wyjechali w czasie wojny, a chcieliby kiedyś wrócić do kraju?

Tak tylko pytam dla kolegi, w kontekście tego że nasi Polacy też by uciekali ;)

Będą poniżani przez tych, którzy walczyli.

To już się dzieje z rodzinami takich osób, ze strony rodzin tych którzy walczą czy walczyli i zostali okaleczeni lub polegli.

To jeden z długotrwałych efektów wojny, który będzie widoczny jeszcze lata po zakończeniu konfliktu.

Opublikowano (edytowane)

po wielu sliskich ruchach ze strony robaków z Kremla ten news nie dziwi

l5n3KMI.jpeg

 

Rosja odrzuca możliwość jakichkolwiek ustępstw w przyszłych rozmowach pokojowych w sprawie wojny w Ukrainie - ocenia amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW). Jak odnotowują eksperci, Kreml oświadczył, że nie pójdzie na żaden kompromis, zaprzeczył też możliwości rozmieszczenia sił pokojowych w Ukrainie i odrzucił możliwość wynegocjowania zawieszenia broni.

 

Rosyjski dyktator Władimir Putin oświadczył w czwartek, że Moskwa "nie ustąpi" i zamierza osiągnąć takie warunki pokoju, które zapewnią jej długoterminowe gwarancje bezpieczeństwa.

 

- Musimy wybrać dla siebie taką wersję pokoju, która by nam odpowiadała i która zapewniłyby naszemu krajowi pokój w długiej historycznej przyszłości - stwierdził podczas spotkania z pracownikami i podopiecznymi rosyjskiej Fundacji Obrońcy Ojczyzny.

 

Ponadto, jak odnotowuje ISW, Putin ogłosił rok 2025 "Rokiem Obrońcy Ojczyzny", co świadczy o wysiłkach mobilizacyjnych i poparciu dla wojny przeciwko Ukrainie.

 

Amerykańscy eksperci o taktyce Kremla. "Odrzucił możliwość kompromisu"

 

Powiedział również, że Rosja "nie odda" swojego "własnego" terytorium w potencjalnych rozmowach pokojowych, odnosząc się do nielegalnie zaanektowanych ziem ukraińskich.

 

- Nie potrzebujemy niczego, co obce i nie zrezygnujemy z tego, co nasze. I potrzebna jest opcja, która zapewni stabilny rozwój naszego kraju w warunkach pokoju i bezpieczeństwa - wspomniał polityk, który przeszło trzy lata temu rozpoczął pełnoskalową agresję przeciwko Ukrainie.

 

Jak przypomina ISW, minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow zapowiedział, że Moskwa nie będzie rozważać żadnych inicjatyw rozmieszczenia europejskich sił pokojowych w Ukrainie. Według niego takie działania byłyby równoznaczne z rozmieszczeniem tam sił NATO, co Rosja odebrałaby jako bezpośredni udział Sojuszu w wojnie.

 

Wojna w Ukrainie. ISW: Rosja odmówiła rozmów o zawieszeniu broni

 

Ławrow podkreślił również, że Rosja będzie nalegać na uwzględnienie tzw. przyczyn źródłowych wojny, wśród których wymienił zaprzestanie rozszerzenia się NATO i gwarancje bezpieczeństwa dla Moskwy.

 

Jak stwierdził, podczas gdy prezydent USA Donald Trump rzekomo rozumie te żądania, to kraje europejskie je ignorują. Doprecyzował, iż każde porozumienie pokojowe musi uwzględniać zapis, że NATO przestanie próbować "wchłonąć" Ukrainę i stanowić zagrożenie dla Rosji.

 

Według ISW rosyjscy urzędnicy często odwołują się do koncepcji tzw. przyczyn źródłowych wojny. Ma ona wspierać ich żądania, aby NATO porzuciło politykę otwartych drzwi i pozwala obwiniać Zachód i Ukrainę za decyzję Władimira Putina o pełnoskalowej inwazji na ten kraj.

 

źródło

 

 

Edytowane przez Oldman
Opublikowano
7 godzin temu, Oldman napisał(a):

Wysłannik Trumpa ds. Ukrainy gen. Keith Kellogg podał, że USA do tej pory faworyzowała jedną ze stron, a teraz chcą zakończyć wojnę i rozbić sojusz Rosji z Chinami. Ustanie pomocy wywiadowczej dla Ukrainy wojskowy porównał do "zdzielenia muła deską w nos" i uznał, że Rosja zachowuje się bardziej "rozsądnie". Kellogg zapowiedział też odejście od projektu porozumień z 2022 r. i opracowanie "czegoś zupełnie nowego".


W czwartkowym wystąpieniu na konferencji zorganizowanej w Waszyngtonie przez Council on Foreign Relations (CFR) gen. Keith Kellogg przedstawił strategię administracji Trumpa, którą kieruje się ona w podejściu do wojny. Jak stwierdził, Ameryka porzuca dotychczasowe podejście, w którym faworyzowała jedną ze stron, zamiast tego chce po prostu zakończyć walki.


Zabieganie o zwycięstwo jednej strony nad drugą "służyłoby jedynie wciągnięciu Ameryki w niekończącą się wojnę zastępczą (ang. proxy war), ze szkodą dla naszych własnych interesów bezpieczeństwa narodowego" - powiedział emerytowany generał.


USA chcą resetu z Rosją i rozbicia "globalnej osi"


Podczas przemówienia oraz późniejszej rozmowie z dziennikarką CBS Margaret Brennan stwierdził, że celem USA jest reset stosunków z Rosją, by rozbić "globalną oś" Rosji, Chin, Iranu i Korei Północnej.


"W podejściu prezydenta Trumpa do tej wojny istnieje również szersza strategia, która opiera się na uświadomieniu sobie, że Stany Zjednoczone muszą zresetować stosunki z Rosją" - powiedział.


"Dalsza izolacja i brak zaangażowania w rozmowy z Rosją w czasie trwania wojny na Ukrainie nie są już wykonalną ani zrównoważoną strategią i z pewnością nie są odpowiedzialnym podejściem dyplomatycznym ze strony Stanów Zjednoczonych" - dodał.


Kellogg ocenił, że pokój będzie korzystny dla wszystkich i będzie szansą na "rozbicie tej osi, którą obecnie obserwujemy, która ma charakter globalny i która stanowi realne zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych Ameryki".


Kellogg: USA nie chce by jedna ze stron zyskała przewagę


Odnosząc się do przerwy we wsparciu wojskowym i wywiadowczym dla Ukrainy, Kellogg stwierdził, że Ukraińcy "sami to na siebie ściągnęli", publicznie podważając podejście prezydenta Trumpa podczas niedawnego spotkania w Białym Domu. Stwierdził, że jasno ostrzegał Zełenskiego, jakie będą konsekwencje niepodpisania umowy o minerałach i publicznego kwestionowania działań prezydenta Trumpa.


Ocenił przy tym, że Zełenski "źle odczytał sytuację" i chciał, by USA opowiedziały się publicznie po stronie Ukrainy przeciwko Rosji. "To negowałoby obiektywną rolę rozjemcy. Prezydent Trump jednak nie podchodził do tego w taki sposób, aby jedna strona zyskiwała przewagę nad drugą" - dodał.


Porównał przy tym zachowanie Trumpa w trakcie negocjacji do podejścia prezydenta Theodore'a Roosevelta, który był mediatorem zakończenia wojny rosyjsko-japońskiej 1905 r. i otrzymał za to Pokojową Nagrodę Nobla.


Kellogg przyznał, że wstrzymanie pomocy jest bolesne dla Kijowa, lecz porównał to do "zdzielenia muła deską w nos", by zwrócić jego uwagę.


Dyplomata zaznaczył, że przerwa jest tymczasową pauzą, a nie odebraniem wsparcia na stałe. Pytany o to, co Ukraina musi zrobić, by przywrócić pomoc USA, odparł, że musi przekazać listę swoich warunków dotyczących zakończenia konfliktu. Ocenił też, że osobiście "nie ruszałby naprzód", dopóki nie zostanie podpisana umowa o minerałach, lecz zaznaczył, że leży to w gestii prezydenta Trumpa.


Kellogg stwierdził też, że administracja Trumpa naciska nie tylko na Ukrainę, lecz także czyni "agresywne ruchy, by wywierać presję na Rosjan", wymieniając przy tym sankcje i zamrożenie rosyjskich aktywów.


Kiedy jednak zwrócono mu uwagę, że działania te zostały podjęte przez poprzednią administrację, dyplomata stwierdził, że Rosja przedstawiła swoją listę warunków, a Ukraina nie, sugerując, że to jest powodem jednostronnej presji. Ocenił, że Rosja zachowuje się bardziej "rozsądnie", niż Ukraina, a jej publiczne deklaracje m.in. o wykluczeniu obecności obcych wojsk w Ukrainie są tylko punktem startowym do negocjacji.


USA Trumpa odrzuca porozumienia ze Stambułu. Chce "opracować coś zupełnie nowego"


Pytany o obecność europejskich sił stabilizacyjnych w Ukrainie i amerykańskie gwarancje dla tych sił, Kellogg powiedział, że ważne w tej kwestii jest ustalenie tego, jak konkretnie ma to wyglądać.


Mówiąc o warunkach ewentualnego porozumienia, Kellogg zaprzeczył temu, co mówił wcześniej specjalny wysłannik ds. Bliskiego Wschodu, Steve Witkoff, że podstawą porozumienia miałby być projekt umowy, jaką przedstawiono podczas negocjacji w Stambule w marcu 2022 r. Kellogg stwierdził, że ten dokument mógłby być "punktem wyjścia", lecz ocenił, że jego warunki były nieuczciwe i stawiane w sytuacji osłabienia Ukrainy. Mówiły one m.in. o ograniczeniach rozmiarów ukraińskich sił zbrojnych, wykluczeniu członkostwa w NATO i rozstrzygnięciu statusu Krymu za 10 lat.


"Myślę, że musimy opracować coś zupełnie nowego" - powiedział Kellogg. "Nawet jeśli Ukraina w tamtym czasie zgodziła się na niektóre z warunków, musisz spojrzeć na ramy czasowe, kiedy to zrobiono (...) Musimy wrócić do dnia dzisiejszego. Nie możemy cofnąć się o trzy lata" - zaznaczył.


źródło

Dawno nie czytałem tylu bredni.

 

A tymczasem:

 

Pakt USA - Rosja

 

To są oczywiście tylko domniemania, ale coraz bardziej prawdopodobne.

Opublikowano

Czytając informacje ze swiata , czuje w kosciach że Trump i jego przydupas podczas spotkania po prostu szukali pretekstu zeby sie "przypierd**ć" i zerwać wczesniejsze ustalenia z Ukrainą (w sensie że po prostu  sie pod stołem dogadali z Rosją i jest pozamiatane) późniejsze ruchy USA też wskazują na to że to jest prawdopodobne.

FsHxiXD.jpeg

Opublikowano
15 godzin temu, LeBomB napisał(a):

Moim zdaniem putin będzie sondował na ile może sobie pozwolić i jeżeli miałby zaczynać coś dalej to następna może być np. Gruzja, albo Kazachstan. Takie kraje, gdzie udział ludności rosyjskiej lub pochodzenia rosyjskiego jest dość duży w populacji i przy granicy z rosją. Dużo też zależeć może od tego gdzie ma wsadzonych "swoich" ludzi na stołki premierów czy prezydentów. 

 

szybciej Gruzja.

Kazachstanu nie ruszy bo jest już pod Chińską protekcją!

Opublikowano (edytowane)
11 godzin temu, GordonLameman napisał(a):

Tak w temacie:

 

Mateusza 6:5-8

A gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy, gdyż oni lubią modlić się, stojąc w synagogach i na rogach ulic, aby pokazać się ludziom; zaprawdę powiadam wam: Otrzymali zapłatę swoją. Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie. A modląc się, nie bądźcie wielomówni jak poganie; albowiem oni mniemają, że dla swej wielomówności będą wysłuchani. Nie bądźcie do nich podobni, gdyż wie Bóg, Ojciec wasz, czego potrzebujecie, przedtem zanim go poprosicie.

No dokładnie takie były czytania w Środę Popielcową. Kto był, ten wie ;-) W Ameryce zawsze musi być show.

EDIT:

Patrząc na to co się dzieje, widzę, że europejska lewica zaczęła przeglądać na oczy. Prawica europejska pozostaje prawicą tylko zdejmuje różowe okulary, że Putin to spoko ziomek. Tylko prawica amerykańska zaczyna mówić dawną europejską lewicą, że Putin jest spoko. Co tutaj się odprawia to ja nie wiem.

Edytowane przez trepek
Opublikowano (edytowane)

Trump i Ruscy dwa dni temu: Rosja chce pokoju! Trump dodał "istn't this wonderful?!" (nieironicznie)

 

Dziś: Rosja nie chce żadnych ustępstw.

 

Pokój w rozumieniu Trumpa i jego szefostwa w Moskwie równa się pełna kapitulacja Ukrainy. Militarna lub polityczna, byle efekt był taki sam.

 

wspieranie "jednej ze stron" w przypadku gdy Ruscy napadli, a Ukraina tylko się broni

 

pierdoły o przeciągnięciu Rosji w stronę sojuszu przeciwko Chinom. Taa. Może jeszcze k...  Kima z Korei też. 

Oczywiście historia ostatnich lat pokazuje, jak strasznie się Rosja niedogaduje z Chinami. I jak Chiny wcale nie pomagają ruskom w wojnie. Na pewno ruscy nie zmienią frontu w ciągu 24h góra w przypadku faktycznego konfliktu z Chinami. Na pewno też będą gospodarczo walczyć ze wszystkim co chińskie ramię w ramię z USA.

 

 

Reset z krajem, który potrzebuje resetu bo ma bandę moderców u władzy.

 

 

Ciekawe ile ten Kellog miał spotkań ze służbami ruskich i od jak dawna jest zdrajcą. Staje się jasne jak będą bronić zdrady. "Paaanie, my chcieli dobrze, my chcieli rusków na naszą stronę przeciwko Chinom. Ale potem demokraci odzyskali władzem i wszysko popsóli!"

- no taaaak (powie każdy półmózg mający Trumpa ze genialnego biznesmena, stratega, patriotę, obrońcę wartości i człowieka wyznaczonego przez samego boga)

Edytowane przez VRman
Opublikowano (edytowane)

Dziwicie się wypowiedzią polityków, którzy potwierdzają informacje, które już wyszły na jaw i się zdezaktualizowały. Jak mowa o 2-3 wersji  porozumienia to już nie jest istotna jego treść, ponieważ zostały uzgodnione 2 kolejne wersje albo nawet trzecia już jest w toku.

 

@hubio 

Miler nie doprowadził do obrad okrągłego stołu tylko został do niego zmuszony. 

"Główną przyczyną były liczne, trwające od maja w różnych regionach Polski protesty społeczne, narastający kryzys polskiej gospodarki, presja Kościoła do rozpoczęcia negocjacji z opozycją, poparcie państw zachodnich dla Solidarności i równoczesne przemiany wewnętrzne ZSRR wywołane polityką pierestrojki Gorbaczowa."

on ma tylko doświadczenie, jak każdy kto śledzi politykę. Jego poglądy nieraz przyprawiały o zawrót głowy, a obecne wypociny to tylko dla rozgłosu medialnego. On nie jest żadnym autorytetem w żadnej dziedzinie ale dla ciebie to wzór...

 

Kraśko nie jest żadnym specjalistą tylko dziennikarzem o proamerykańskich poglądach i pewnie wierzy tak jak ty, że USA dalej dominuje nad całym światem i jak kiwnie paluszkiem to wszyscy biegają. Tyle, że jakoś ruskie, Chiny, Turcja, Izrael i dziesiątki państw się ich nie słuchają nie wspominając już o UA.

Poza tym chyba Kraśko nie chce podpaść szefowi.

 

Edytowane przez Norrberrto
Opublikowano (edytowane)

Widze to w ciemnych barwach, na razie obstawiam ze Europa nie ma jaj by teraz wysłać jakieś znaczące siły zbrojne do Ukrainy , ustawić je na jakiejść linii i powiedzieć Rosji "my nie bedziemy atakować ale ani kroku dalej", wydaje mi sie ze Europa jest zbyt słaba zarówno mentalnie jak i wojskowo by zrobić taki ruch i być gotowym na konsekwencje. a jesli tego ruchu nie zrobi to zapewne Rosja pomalutku bedzie sie przesuwać az osiągnie swój prawdziwy cel. Europa jest mocna w gadaniu ale nie w robieniu (tym bardziej ze chodzi o Państwo spoza układu )

Edytowane przez Oldman
Opublikowano (edytowane)

co za farsa

 

A ja jeszcze w 2023 pisałem, że Chiny się pchają na negocjatora, ale nie należy do tego dopuścić, bo oczywiste by było, że będą stronnicze na korzyść rusków.

 

"Rosja wymusza na USA". Jakby mi dekadę temu ktoś powiedział, że takie coś przeczytam.. :(

 

Edytowane przez VRman
Opublikowano
21 minut temu, Oldman napisał(a):

Widze to w ciemnych barwach, na razie obstawiam ze Europa nie ma jaj by teraz wysłać jakieś znaczące siły zbrojne do Ukrainy , ustawić je na jakiejść linii i powiedzieć Rosji "my nie bedziemy atakować ale ani kroku dalej

Ale Rosja nie akceptuje takiej opcji. Więc podywagować zawsze można ale nikt tam sił inwazyjnych nie będzie wysyłał. Macron sobie pogada i tyle.

 

Ukraina przepadła. Rozgrywka Trumpa i Putina nie wiemy jak się skończy, ale ja stawiam na Putina, który administrację USA pięknie rozegra mamiąc ich jakimiś pierdołami. USA będzie się musiało zadowolić kolonizacją części byłej Ukrainy.

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...