Skocz do zawartości

Demografia Polski - System Emerytalny


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)
9 godzin temu, lokiju napisał(a):

Teraz wyobraźcie sobie co to będzie za 30 lat gdy emerytów będzie dużo więcej a co za tym idzie tak mocno schorowanych osób. Polska to będzie jeden wielki DPS albo odpalimy eutanazje. 

Odpalimy eutanazję, albo i nie. Na szczęście w samotności umiera się tak samo jak się tonie. Wiec problem będzie, ale przede wszystkim dla tych co będą umierać. Reszta nie będzie tego zauważać. Oczywiście będzie to dotyczyć głownie ludzi samotnych. 

Edytowane przez Suchy211
Opublikowano

Nie no, jak już zaczną przeciekać przez strop, to ktoś zauważy :E 

5 godzin temu, Dimazz napisał(a):

Mieszkanie z rodzicami a najczęściej jednym rodzicem to zło a później zdziwienie że starzy ludzie są osamotnieni nie ma kto im pomóc i głosują na takie PISy.

A co, młodzi maja mieszkać z teściami w dwóch pokojach ("salon" + sypialnia) na 45-50 m2? To chyba naturalne, że chcą się wyprowadzić. Zresztą nawet przy większym metrażu mieszkanie z rodzicami w dorosłym życiu to co najwyżej bardzo dotkliwa konieczność, łamane przez patologia. Wiem coś o tym...

Opublikowano
10 godzin temu, Zas napisał(a):

A co, młodzi maja mieszkać z teściami w dwóch pokojach ("salon" + sypialnia) na 45-50 m2? To chyba naturalne, że chcą się wyprowadzić. Zresztą nawet przy większym metrażu mieszkanie z rodzicami w dorosłym życiu to co najwyżej bardzo dotkliwa konieczność, łamane przez patologia. Wiem coś o tym...

To też w sumie ciekawy wątek, bo względnie jeszcze niedawno nikt nie widział w tym problemu.

Opublikowano

Pod względem "gniazdowników" jesteśmy liderami, tylko w Chorwacji Grecji i Słowacji mają gorzej :E

 

Cytat

Gniazdownikami" są nazywani młodzi dorośli, którzy mimo swojego wieku wciąż mieszkają z rodzicami. Z danych opublikowanych 23 stycznia 2026 r. przez Eurofound, Europejską Fundację na rzecz Poprawy Warunków Życia i Pracy, wynika, że w Polsce aż 53 proc. osób w wieku 18-34 lat nadal nie opuściło rodzinnego gniazda.

Cytat

Co więcej, między 2018 a 2023 r. udział "gniazdowników" zwiększył się o 8 punktów procentowych. W tym przypadku Polskę wyprzedza jedynie Irlandia, która w analogicznym czasie zanotowała wzrost o 17 punktów procentowych.

 

Opublikowano
30 minut temu, Klakier1984 napisał(a):

Pod względem "gniazdowników" jesteśmy liderami, tylko w Chorwacji Grecji i Słowacji mają gorzej :E

 

 

Tylko u Polsce w latach 90tych budowali duże wielopokoleniowe domy.
Kiedyś też uważałem że każdy w pewnym wieku powinien iść na swoje ale jak ktoś ma dom i jednego rodzica i pracę w okolicy to może warto rozważyć dom rodzinny bo później ten dom pójdzie na sprzedaż lub zburzenie a rodzic najczęściej mama musi się sama męczyć.

Chociaż jakby się zastanowić to stary dom z kiepskich materiałów to taka skarbonka. Może lepiej postawić nowe, dobrze ocieplone 100m2.

Czasy się zmieniły i te wykresy o gniazdownikach były dobre 20 lat temu.

A z drugiej strony współczuję obecnym młodym najczęściej jedynakom. Rodzice zrobili dziecko po 30-tce.  Dla młodego jedynaka mogą być dużym balastem.

10 godzin temu, Zas napisał(a):

Nie no, jak już zaczną przeciekać przez strop, to ktoś zauważy :E 

A co, młodzi maja mieszkać z teściami w dwóch pokojach ("salon" + sypialnia) na 45-50 m2? To chyba naturalne, że chcą się wyprowadzić. Zresztą nawet przy większym metrażu mieszkanie z rodzicami w dorosłym życiu to co najwyżej bardzo dotkliwa konieczność, łamane przez patologia. Wiem coś o tym...

Mi chodziło o dom. Mieszkanie rozumiem że ciężko się pomieścić. 

I w mieszkaniu nie trzeba tyle robić co wokół domu. 

Opublikowano
28 minut temu, Klakier1984 napisał(a):

Jak wszyscy dobrze się dogadują to dom rodzinny, w którym każdy ma odpowiednio dużo przestrzeni jest super sprawą. Niestety z moich obserwacji wynika, że o takie życie w zgodzie kilku pokoleń pod jednym dachem jest coraz trudniej.

Patrząc po mojej rodzinie to nikomu na dobre nie wyszło mieszkanie z teściami, nawet jak mieli "osobne" mieszkanko w domu. Ciągłe wtrącanie się, pouczanie, psucie wychowania dzieci no bo babcia nie zabroni itp. Ile tam kłótni było to nie zliczę.

 

Na plus opieka, mogli wyjść z domu kiedy chcieli bo dziadkowie zawsze w domu. I chyba to przysłania wady. 

Opublikowano

Wspólne mieszkanie w domu, bo w mieszkaniu całkiem pomijam bo to kompletny hardcore, nawet jak z początku jest ok, z czasem prowadzi do konfliktów.

Ludzie którzy tak mieszkali kilka(naście) lat wolą się budowaćczy kupić mieszkanie i iść "na swoje". Często też w lepszej lokalizacji. Np na przedmieścia miasta a nie mieszkać w wiosce czy małym miasteczku, gdzie nic nie ma i wszędzie trzeba jechać. 

 

I jeśli jest to plan "zostajemy w domu rodzinnym, kiedyś będzie nasz". W domyśle po śmierci rodziców.

To ludzi dziś żyją coraz dłużej i może być wasz jak już sami bedzie mieć 60 lat.

 

Także jeśli ktoś tak faktycznie mieszka na stałe, to raczej nie z swojego wyboru i chęci a konieczności ekonomicznej.

Opublikowano
7 minut temu, Badalamann napisał(a):

W wiosce czy małym miasteczku, gdzie nic nie ma i wszędzie trzeba jechać. 

A tak to było chyba z 20 lat temu. Teraz w sumie nie wiem, co mają duże miasta, czego nie mają małe powiatówki.

Panie, nawet w gminach stoi Żabka i paczkomat na każdej ulicy XD

Opublikowano (edytowane)

Minimum to właśnie to powiatowe, ale też nie każde, głównie te większe. 

Rozrywka, sport, kultura, edukacja, opieka zdrowotna.

W ogóle tzw życie nocne. Ale tu to już nawet powiatowe odpadają, zostają faktycznie duże miasta.

 

A do tego praca inna niż januszeks.

 

Z tych powdów ludzie dosłaownie "uciekają" ze wsi do miast.

Edytowane przez Badalamann
Opublikowano
36 minut temu, Badalamann napisał(a):

Wspólne mieszkanie w domu, bo w mieszkaniu całkiem pomijam bo to kompletny hardcore, nawet jak z początku jest ok, z czasem prowadzi do konfliktów.

Ja mam sytuację w rodzinie. Wujek wybudował duży piętrowy dom. To są w zasadzie 2 mieszkania - piętro jest kopią parteru z własną łazienką, kuchnią tylko wspólna klatka schodowowa, z przedpokojem i piwnica. Możesz siedzieć cały dzień i się nie spotkać a nawet drzwi na klucz wstawić z klatki :D Piętro wiele lat stało niedokończone i robiło za strych/graciarnię, bo się we czwórkę mieścili na parterze, po ślubie zamieszkał tam starszy syn dopóki nie skończył własnego domu, potem zamieszkał młodszy kuzyn też już po ślubie z rodziną. I jak z nim gadałem, to mu tam w zasadzie źle nie było i mógłby zostać, ale dom stary, budowany na przełomie 80 i 90, pal licho estetykę, ale żeby go dobrze docieplić i doprowadzić do standardów to trzeba generalny remont, zwłaszcza dachu. A wujek miał swoje wizje, kuzyn swoje, obaj uparci, ostatecznie zdecydował się postawić własny dom z teściem. Tyle, że oni (kuzyni) w zasadzie mieszkają obok siebie, naprzeciwko wujka, więc mają "best of both worlds", bo u siebie się rządzą pod własnym dachem, a dzieci do dziadka i tak blisko podrzucić. Tylko odkąd zmarła ciotka wujek został sam w pustym dwupiętrowym domu.

Opublikowano
2 godziny temu, Badalamann napisał(a):

Często też w lepszej lokalizacji. Np na przedmieścia miasta a nie mieszkać w wiosce czy małym miasteczku, gdzie nic nie ma i wszędzie trzeba jechać.

I dlatego z tych przedmieść codziennie takie korki na dojazdówkach do miasta :E 

Przeprowadzka z małego miasta, na przedmieścia to jak z deszczu pod rynnę. Główna migracja jest z dużego miasta na obrzeża, bo jest taniej. Wygodniej to raczej nie.

Opublikowano

Obżeża? Zlituj się nad ludzkimi oczami. :D

 

Zwróćmy wszyscy uwagę, że dla młodych ludzi niska dzietność to świetna wiadomość. Mniejszy tłok, więcej zasobów przypadających na osobę, mniejsza konkurencja wszędzie. Zwolennikami wysokiej dzietności jest przede wszystkim Sekcja Geriatryczna.

 

Należy zapomnieć o mozliwości przymusowego (siłowo lub ekonomicznie) efektywnego zwiększenia dzietności i dostosowywać gospodarkę, aby przejście było w miarę łagodne.

Geriatria usiłuje blokować podniesienie wieku emerytalnego i geriatria sama sobie ustruga zacną trumienkę i kopczyk w ten sposób.

Opublikowano (edytowane)

W państwach lewicowych przejście powinno być jeszcze w miarę proste - płacisz proporcjonalne, czasem bardzo wysokie składki, ale emeryturę dostaniesz i tak obywatelską, taką samą jak somsiad alkoholik. :EBędziesz miał co jeść, będzie kasa na ubrania, a opiekuńcze państwo zapewni leki, darmową ochronę zdrowia itp. Mieszkanie kupiłeś, bo było cię stać.

 

Z kolei im więcej obszczanego kartonu zużytego do budowy wspólnego domu, tym gorzej, bo na starość, zwłaszcza długą, kasy potrzeba będzie więcej. Państwo zapewni niewiele

Chociaż w sumie są renty hipoteczne... och, tylko one też bazują na wzroście populacji, bo te mieszkania przejęte od starych muszą mieć perspektywę sprzedaży z zyskiem... :P 

Edytowane przez Zas
Opublikowano

W jakim sensie gówno wychodzi? Korea albo Japonia upada albo przynajmniej jest w sytuacji gorszej niż Polska w kontekście poziomu życia?

Można zignorować dostosowanie i przykładowo nadal otwierać fabryki wózków dziecięcych, zamiast inwalidzkich, zatrudniać jeszcze więcej nauczycieli, otwierać kolejne gówno-kierunki typu europeistyka.

 

 

Można też czekać, aż rozpocznie się sztuczna produkcja ludzi. Tylko nawet jeśli to wejdzie w miarę szybko, to najpierw w Azji, a czy technologia w ogóle trafi na "stary Zachód" nie jest takie pewne.

Opublikowano
10 godzin temu, Bono_UG napisał(a):

Główna migracja jest z dużego miasta na obrzeża, bo jest taniej. Wygodniej to raczej nie.

Szeroki wątek i z tym taniej to też dyskusyjne. 

Za wyprowadzką przemawia zwyczajnie fakt, że można się budować. Jak ktoś marzy o domu no to spitala z miasta. 

 

Korki to niby fakt, ale np mieszkając pod Łodzią, potem w Łodzi 6 lat, a obecnie od 5 lat znowu pod, tutaj też mógłbym polemizować. 

 

Owszem jak kończyłem o 17 to dojazd 6-7 km w mieście (do mieszkania) był szybszy od 18 km dojazdu od rodzinnego domu. Mówimy tutaj gdzieś (przeważnie) o 30-35 minutowej różnicy.

Patrząc jednak na różnicę w odległości to czasowo też rewelacji żadnej nie było. 

 

Generalnie można fajnie żyć poza i mieć sprawny dojazd do pracy, ale trzeba celować w pewne godziny pracy, aaa najlepiej po Łodzi w ogóle nie jeździć, bo to patologicznie zakorkowane miasto :E

 

 

Opublikowano
4 godziny temu, Zas napisał(a):

W państwach lewicowych przejście powinno być jeszcze w miarę proste - płacisz proporcjonalne, czasem bardzo wysokie składki, ale emeryturę dostaniesz i tak obywatelską, taką samą jak somsiad alkoholik. :EBędziesz miał co jeść, będzie kasa na ubrania, a opiekuńcze państwo zapewni leki, darmową ochronę zdrowia itp. Mieszkanie kupiłeś, bo było cię stać.

 

Z kolei im więcej obszczanego kartonu zużytego do budowy wspólnego domu, tym gorzej, bo na starość, zwłaszcza długą, kasy potrzeba będzie więcej. Państwo zapewni niewiele

Chociaż w sumie są renty hipoteczne... och, tylko one też bazują na wzroście populacji, bo te mieszkania przejęte od starych muszą mieć perspektywę sprzedaży z zyskiem... :P 

Niby jest umowa społeczna, że płacimy składki na obecnych emerytów po to, żeby nasze dzieci płaciły na nas. Ale to łatwo obalić. Można powiedzieć, że my płacimy składki na utrzymanie naszych rodziców, a nasze dzieci nie będą płacić już na nas i w takiej formie emerytury nie będą już funkcjonować. Wywalanie drzwi z futryną, ale i tak tak to się właśnie skończy. Im później tym brutalniej. 

45 minut temu, adashi napisał(a):

W jakim sensie gówno wychodzi? Korea albo Japonia upada albo przynajmniej jest w sytuacji gorszej niż Polska w kontekście poziomu życia?

Można by było się zdziwić. Biedę zamiata się pod dywan bo brzydko wygląda. 

Opublikowano

@adashi No zdecydowanie nie. Znaczy państwo się dostosowuje, to oczywiste. Sprowadzamy migrantów. Do pracy na bieżąco migrantów ekonomicznych, ale też staramy sie o ludzi którzy na stałe się osiedlą. Obecnie głównie z Ukriany ale też Białorusi.

Założenie jest takie że uda się "osiedlić" conajmniej ok miliona Ukraińców. To "zasypie" dziurę demorgaficzną na kilkanaście lat.

 

Mylisz się natomiast co do tego że będzie mniej ludzi i wówczas będzie więcej jakichś zasobów na osobę. Ludzie migrują do dużych ośrodków i tam jest i będzie ogromny popyt na nieruchomości, rozrywkę, kulturę, edukację i opiekę zdrowotną.

 

Ponad to większość "zasobów" jest wytwarzana czy świadczona(usługi) na tyle, by zaspokoić popyt. Nie ma jakiejś stałej liczby corocznie pojawiających się mieszkań, samochodów czy komupterów.

Opublikowano
12 godzin temu, Zas napisał(a):

W państwach lewicowych przejście powinno być jeszcze w miarę proste - płacisz proporcjonalne, czasem bardzo wysokie składki, ale emeryturę dostaniesz i tak obywatelską, taką samą jak somsiad alkoholik.

Na szczęście nie u nas, u nas nie dotkną lekarzy i programistów, niech sobie płacą 12% podatku, za to zaraz drugi próg podatkowy będzie przy 110% średniego wynagrodzenia i oni ich utrzymają xD Kraj mem :E 

Opublikowano
10 godzin temu, Suchy211 napisał(a):

Można by było się zdziwić. Biedę zamiata się pod dywan bo brzydko wygląda. 

Trzeba odróżnić biedę ogólnospołeczną, od biedy samotnych 80-letnich dziadków, których największym sukcesem zaczyna być to, że samodzielnie zrobią siku. Oni wszędzie mają i będą mieć coraz bardziej przewalone. Nie da się zmusić młodego pokolenia, aby pracowało na takie jednostki, bo zaraz połowa usług i istotna część produkcji znajdą się w szarej strefie gospodarki.

 

A poziom życia pokolenia w wieku produkcyjnym lub młodszym w Korei czy Japonii jest znacznie wyższy niż w Polsce.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...