Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@VulcBardzo spłycasz, zwinna postać z mieczem i dysponująca magią znacząco różni się od osiłka z toporem/ostrzami chaosu. Główną cechą wspólną systemu walki jest wysoka widowiskowość.

Historia odbywa się w tym samym uniwersum i gra tworzona jest na tym samym silniku, także podobieństwa w oprawie/stylu artystycznym są nieuniknione (ale podpinanie tego pod genetyczność to już jest czepialstwo). Jakby było depresyjnie i szaroburo to ktoś zarzuciłby, że kopiują Senue z Hellblade ;) 

Zarzut o sztampowy zestaw przeciwników ciężko mi zrozumieć, bo God of War dosłownie opiera się na ubijaniu bogów z wybranych mitologii. W sensie, może to nie jest jakoś super oryginalne, ale to mógłby być zarzut do całej serii i jeśli mieliby to zmienić to musieliby chyba stworzyć nowe IP. Wprowadzone zaświaty bogów teoretycznie zapewniają nieco świeżości, bo mogą teraz miksować mitologie wedle upodobania i nie muszą sztywno trzymać się klimatów greckich/nordyckich.

  • Odpowiedzi 88
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano (edytowane)

Nic nie spłycam, mamy oczywiście zwinniejszą postać ja zauważyłeś, ale zasady walki się znacząco nie zmieniły. Generyczność to dla mnie nie czepialstwo, a suche fakty. Przy czym, aby nadać tutaj trochę kontekstu, taki sam był mój zarzut w stosunku do dwóch poprzednich odsłon, gdzie recykling przeciwników, powtarzalność i mało przekonujący design, mocno obniżały odbiór całości. Poprawiono to trochę w Ragnaroku, ale nadal było pod tym względem raczej przeciętnie. Przy czym, jak już pewnie zauważyłeś, mówię tutaj o standardowych przeciwnikach. Bossowie siłą rzeczy są wykonani lepiej. 

 

Nie, nikt by nie zarzucił kopiowania czegokolwiek. Można było to lepiej zbalansować, ale ewidentnie zdecydowano się na bezpieczne rozwiązanie, które trafi do mas. Niestety z tego powodu dostaliśmy grę ugrzecznioną i wypraną z oryginalności. Patrząc na paletę barw, efekty świetlne czy efekty ataków, Laufey równie dobrze mogło robić Insomaniac. To nie jest desing i styl, którego oczekiwałem po God of War. 

 

Everywhen? Kompletnie do mnie nie przemawia pomysł zmiksowania bogów z różnych mitologii w zaświatach. Robi się z tego teledyskowy miszmasz. Jestem zdecydowanym zwolennikiem trzymania się jednej mitologii, operowania w jej obrębie. Zwłaszcza że praktycznie każda z nich oferuje w zupełności wystarczającą różnorodność. 

Edytowane przez Vulc
Opublikowano
5 godzin temu, Vulc napisał(a):

ranża growa czy filmowa od dawien dawna pełna była postaci żeńskich w głównych rolach, z których sporo okazało się ikonicznymi. To nie stanowi problemu.

To nigdy nie było problemem. Problemy są inne:
- GOW to gra której głównym bohaterem jest Kratos, nie ktoś inny i tu nie chodzi o pleć. 

- Wygląd tej postaci żeńskiej, jest po prostu brzydka. Celowo oszpecona patrząc na modelkę którą skanowano pod tą postać. To nie wizja artystyczna tylko pchanie polityki.

5 godzin temu, Vulc napisał(a):

Ta gra, podobnie jak Wolverine, wygląda na generyczny produkt Sony jakich w ostatnich latach widzieliśmy sporo, ale pewnie i tak się sprzeda. Wątpię czy w ilościach poprzednich dwóch odsłon, lecz stratni raczej nie będą.

Tyle że gra ekskluzywna ma nie tylko zarobić na swoją produkcję (pewnie zarobi bo ma GOW w nazwie), ma być system sellerem. A to coś tylko utwierdza m nie w przekonaniu że w playstation niema sensu inwestować. 

Opublikowano
20 minut temu, Zdzisiu napisał(a):

- GOW to gra której głównym bohaterem jest Kratos, nie ktoś inny i tu nie chodzi o pleć. 

O tym już pisałem, takie decyzje mieszczą się w założeniach spin-offu, co sygnuje się rozpoznawalną marką z wiadomych przyczyn. Zgadzam się, że tutaj nie chodzi o płeć. Jakby chcieli zrobić grę z perspektywy Atreusa, nic by to w tym kontekście nie zmieniło.

20 minut temu, Zdzisiu napisał(a):

- Wygląd tej postaci żeńskiej, jest po prostu brzydka. Celowo oszpecona patrząc na modelkę którą skanowano pod tą postać. To nie wizja artystyczna tylko pchanie polityki.

Tyle że gra ekskluzywna ma nie tylko zarobić na swoją produkcję (pewnie zarobi bo ma GOW w nazwie), ma być system sellerem. A to coś tylko utwierdza m nie w przekonaniu że w playstation niema sensu inwestować. 

Klasycznych system-sellerów nie ma już od dawna, ich znaczenie przez lata mocno spadło. Niezależnie od tego jak to będzie przedstawiać Sony, nie zapowiada się, żeby spin-off nawet tak dużej serii, miałby sprzedawać Sony kolejne setki tysięcy konsol. Zwłaszcza wydawany w końcówce cyklu życia generacji. 

Opublikowano

A jak komuś nie chce się szukać, pracowała SMS 4 lata, w okresie 2020 - 2024, zajmując się postaciami, dialogami, narracją, wraz z całym teamem. Po jej odejściu, prace były kontynuowane przez wiele innych osób, więc jeśli coś nie zagra na tej płaszczyźnie, nie ona jedyna będzie za to odpowiedzialna. Oczywiście - pomijając już jej orientację - mocno dyskusyjną sprawą jest czy osoba znana głównie z YT, kilkuletniej pracy w IGN czy prowadzenia serwisów informacyjnych o grach, powinna zajmować się tak ważnym elementem, przy tak dużym projekcie. Z tym trzeba będzie poczekać do premiery, choć niewątpliwie ciśnie się na usta klasyk "nie wiem, ale się domyślam". 

Opublikowano
41 minut temu, Vulc napisał(a):

 

Klasycznych system-sellerów nie ma już od dawna, ich znaczenie przez lata mocno spadło. Niezależnie od tego jak to będzie przedstawiać Sony, nie zapowiada się, żeby spin-off nawet tak dużej serii, miałby sprzedawać Sony kolejne setki tysięcy konsol. Zwłaszcza wydawany w końcówce cyklu życia generacji. 

Sony nie ma system-sellerów bo poszli w uprawianie polityki zamiast robić gry. Gdyby zrobili prawdziwego God of War jak 3 pierwsze części to też sprzedał by konsolę.

 

Nintendo ma swoje system sellery i dobrze sprzedaje swoją konsolę dla własnej grupy docelowej.

Opublikowano

@Vulc Skręcenie w stronę DMC to jest spora zmiana w stosunku do Ragnaroka. Ale ok, teraz lepiej rozumiem Twój punkt widzenia, bo Laufey bliżej do nordyckiej sagi. Z drugiej strony, jeśli ostatnie odsłony Ci nie siadły to ten zawód byłby tak czy siak (niezależnie czy to Kratos, czy Faye), bo gameplay zawsze ewoluuje na bazie najnowszych części.

W klasycznym GoW mieliśmy setki tak samo wyglądających standardowych przeciwników. Dosłownie kopiuj wklej przez kilka odsłon, mięso armatnie w postaci żołnierzy, meduz czy innych minotaurów z tymi samymi animacjami. Schemat prosty i powtarzalny, gdzie nagrodą za przebrnięcie przez krótki etap z przeciwnikami była walka QTE z bossem. To kwestia budżetu, ale teraz i tak wydaje się, że jest większa różnorodność. Zastanawiam się jaki byłby idealny kierunek dla Ciebie, chcącego oryginalności, ale jednocześnie konserwatywnie trzymającego się klasycznej formuły. 6 starych odsłon było również robione dla mas, choć czasy ewidentnie się zmieniły, bo teraz mało kto zaakceptowałby grę na 5-10 godzin za 339 zł.

Jeszcze wracając do tych zaświatów to zakładam, że zrobią to z wyczuciem i nie będzie przesadnego wymieszania.

Opublikowano

Różnica jest taka, że oryginalna seria zapewniała masę satysfakcji ze szlachtowania tych przeciwników, odpowiednią jak przystało na grze o Bogu Wojny dawkę brutalności. Nawet połowy z tego nie oferuje nowy GoW, gdzie klepanie tryskających pomarańczową krwią draugrów, zaczyna być po kilku godzinach nużące. Oczekiwałem brutalnej, mięsnej wycinki, której z pewnością by się przysłużyła zmiana perspektywy. Nie fabularnych smutów na płaszczyznie father-son, które zastąpiły rozmach pierwszych odsłon, pseudo open-worldu z męczącym backtrackingiem, a wszystko w palecie barw i designie świata nijak nie pasującym do historii o człowieku, który własnoręcznie zlikwidował chyba ponad połowę największych, greckich bogów. Laufey na pierwszych materiałach wygląda na produkcję, która jeszcze bardziej pogłębi przepaść między moimi oczekiwaniami, a tym co dostaniemy. 

  • Like 1
Opublikowano
11 godzin temu, Vulc napisał(a):

A jak komuś nie chce się szukać, pracowała SMS 4 lata, w okresie 2020 - 2024, zajmując się postaciami, dialogami, narracją, wraz z całym teamem. Po jej odejściu, prace były kontynuowane przez wiele innych osób, więc jeśli coś nie zagra na tej płaszczyźnie, nie ona jedyna będzie za to odpowiedzialna. Oczywiście - pomijając już jej orientację - mocno dyskusyjną sprawą jest czy osoba znana głównie z YT, kilkuletniej pracy w IGN czy prowadzenia serwisów informacyjnych o grach, powinna zajmować się tak ważnym elementem, przy tak dużym projekcie. Z tym trzeba będzie poczekać do premiery, choć niewątpliwie ciśnie się na usta klasyk "nie wiem, ale się domyślam". 

Miała nawet mały epizod w cyberku ;) 

obraz_2026-06-05_105451663.png

Opublikowano

@VulcPomijając fakt, że weszliśmy na ścieżkę gustów i upodobań - owszem pierwotna formuła dawała satysfakcję, ale do pewnego momentu. Prawie 10 lat wałkowania jednego schematu przez dwie generacje sprzętu, plus setki klonów od innych producentów wyczerpały temat. W tym gatunku nie ma już żadnej oryginalności, sama wtórność. Przez to zarzuty o generyczność do Laufey uważam za przesadzone, a patrzenie przez różowe okulary na starsze odsłony za co najmniej dziwne.

Smuty na relacji ojciec-córka-żona, były obecne od samego początku i napędzały działania Kratosa, ale fakt, podawano je w mniej inwazyjny sposób.

Największym znakiem zapytania jest obecnie zapowiedziany remake trylogii, bo w jakimś stopniu daje to furtkę do złagodzenia gniewu części fanów i pojednania, ale z drugiej strony jeśli będą chcieli wszystko uwspółcześnić to obserwując obecnie nastroje w Internecie, ludzie wyjdą z pochodniami :D

Opublikowano

Miałem na myśli głównie podstawową trylogię, tam wszystko zagrało jak trzeba i całość zamknęła się w 5 latach. W tym kontekście, nie wiem co jest dziwnego w patrzeniu na nią przez różowe okulary. W przeciwieństwie do nowej trylogii, która w momencie swojego wydania kompletnie niczym się nie wyróżniała i praktycznie na każdym gruncie grała bezpiecznie, oryginalny GoW miał brutalność, miał rozmach i nadal pozostawał świeży. Rozwodniły go mniejsze odsłony na PSP.

 

Smuty na relacji Kratos-żona były tylko motywatorem do kolejnej wyżynki, najczęściej pozostającym w głębokim tle. W nowej części relacja ojciec-syn jest kręgosłupem fabularnym, gra tym motywem potrafi człowieka zamęczyć. Mamy po prostu skrajnie różne oczekiwania co do tej serii. Przejście w TPP dawało unikalną szansę na wyniesienie znanej z tych produkcji brutalności i mięsistości na nowy poziom. Zamiast tego dostaliśmy wygładzoną wersję z dad-Kratosem i niezmiernie irytującym szczylem. W quasi open-worldowym świecie z obowiązkowym backtrackingiem, co IMO do tej serii zwyczajnie nie pasuje. Zdecydowanie wolałbym tradycyjną formułę, ale wiadomo co się najlepiej sprzedaje i sztucznie wydłuża grę.

 

W tym kontekście zarzuty o generyczność Laufey nie są w żaden sposób przesadzone. Gra prócz podobieństw - co zrozumiałe - do nowej serii, zapożycza również od innych, choćby poprzez mechaniki rodem z DMC i dalsze ograniczenie brutalności na rzecz błysków, fleszy i kolorków. Serio, obejrzyj sobie jeszcze raz dostępne materiały ze wstążkami, gadającymi galaretkami i pociesznymi stworkami, bo nie wiem co jest tutaj ciężkie do zauważenia. Nawet plakat promujący grę wali sztampą na kilometr i jasno pokazuje kierunek w jakim ten spin-off skręca.

Opublikowano

@Vulc Chyba faktycznie mamy zupełnie różne oczekiwania.

Ale jeszcze pociągnę niektóre wątki, oryginalność zawęziłeś już tylko do greckiej trylogii, co daje do zrozumienia, że rozwój tego IP dla dobra wszystkich powinien skończyć się po GoW3. We wszystkie części grałem dawno temu i może mi się coś mieszać, ale Ghost of Sparta z PSP nie ustępował trylogii, a wręcz był lepszy od pierwszej odsłony. Sama zapowiedź rebootu GoW na E3 w 2016 to jeden z najlepszych pokazów, gra oferowała świeżość i na rynku nie było czegoś takiego.

W obrębie starej trylogii również grali bezpiecznie, bo każda kolejna odsłona to sequel na zasadzie więcej tego samego - w dzisiejszych czasach od razu byłaby krytyka (tak jak to jest z sequelami innych dużych marek np. Horizon Forbidden West czy Ghost of Yotei).

Też chciałbym więcej brutalności, z taką baśniową/kolorową stylistyką krew w dużych ilościach zawsze ładnie kontrastuje. Patrząc na to jak brutalne jest TLOU to raczej nikt nad nimi nie stoi i ich nie cenzuruje - tutaj pozostaje jedynie zaakceptować decyzję Santa Monica Studio (mimo wszystko mniej brutalne nie znaczy od razu generyczne). Najważniejsze, że nie ma sterylności, postacie reagują na otoczenie i są odpowiednio ubrudzone w błocie/krwi. Pod względem przywiązania do takich detali Laufey oferuje wyższy poziom, choć to było łatwe do osiągniecia, biorąc pod uwagę sprzęty na jakie gry były tworzone.

Na ocenę kostki i wstążki jest dla mnie odrobinę za wcześnie, bo nie wiem czy przypadnie im rola bardziej Atreusa, czy głowy Mimira.

 

 

P.S. Ten pocieszny stworek, którego Faye poznaje na początku gry, jest chyba później wrzucany do ogniska, także brutalność sięga zenitu :P 

Opublikowano
12 minut temu, slafec napisał(a):

Ale jeszcze pociągnę niektóre wątki, oryginalność zawęziłeś już tylko do greckiej trylogii, co daje do zrozumienia, że rozwój tego IP dla dobra wszystkich powinien skończyć się po GoW3. 

 

W obrębie starej trylogii również grali bezpiecznie, bo każda kolejna odsłona to sequel na zasadzie więcej tego samego - w dzisiejszych czasach od razu byłaby krytyka (tak jak to jest z sequelami innych dużych marek np. Horizon Forbidden West czy Ghost of Yotei).

 

Też chciałbym więcej brutalności, z taką baśniową/kolorową stylistyką krew w dużych ilościach zawsze ładnie kontrastuje. Patrząc na to jak brutalne jest TLOU to raczej nikt nad nimi nie stoi i ich nie cenzuruje - tutaj pozostaje jedynie zaakceptować decyzję Santa Monica Studio (mimo wszystko mniej brutalne nie znaczy od razu generyczne). 

Nie, wątek grecki mógł się spokojnie skończyć po GoW3, ale że seria była naprawdę popularna, siłą rzeczy wjechała monetyzacja. 

 

Pisząc bezpiecznie, miałem także na myśli wpisywanie się w trendy czy choćby właśnie tonowanie brutalności, aby trafić do jak najszerszego grona odbiorców. Nie ma potrzeby tak tego spłycać, że sequel to już od razu krytyka. To zależy wyłącznie od realizacji, Dishonored 2 jest IMO znacznie lepsze niż jedynka, Mass Effect 2 jest lepszy od poprzednika, w kontekście powyższej dyskusji GoW3 jest również najlepszą odsłoną. Takich przykładów mamy bardzo dużo i mało kto krytykował tam kontynuacje.

 

Mniej brutalne nie znaczy generyczne, ale już projekty lokacji, pewne mechaniki czy design i typ przeciwników (choćby ten sam przeciwnik w różnych wersjach), łapią się w ten termin. To też miało miejsce w starych GoW'ach, ale że całość nie była tam aż tak rozwleczona przez backtracking i hub world, nie wpływało to negatywnie na odbiór całości.

 

Daleki jestem od stwierdzenia, że nowe GoWy to słabe gry. Zwyczajnie to słabe GoWy, bo elementy które serię definiowały, zeszły na dalszy plan lub zostały wykastrowane. Obie nowe części przeszedłem i choć należę do ludzi, którzy po latach ogrywają ponownie niektóre produkcje, tak tutaj kompletnie nie widzę takiej potrzeby.

  • Like 1
Opublikowano (edytowane)

God of War z ps4 był dość rozwodniony i przyczynił się do mojego stwierdzenia, że nie zależy mi na exach Sony... 

Za dużo gier jest projektowany niczym park rozrywki z kolejką górską... Niby jest to fajnie pierwszy raz, ale ile można jeździć we wagoniku lub latać bezmyślnie od jakiejś aktywności i wydarzenia do kolejnych.

Kojima był chociaż szalony przy tym. :E

Stary God of War to przede wszystkim akcyjniak arcade wraz ze świetnymi,epickimi scenami, które są podparte dobrą motywacją oraz pięknym zwieńczeniem skutków podążania za nią.

3 godziny temu, slafec napisał(a):

 

W obrębie starej trylogii również grali bezpiecznie, bo każda kolejna odsłona to sequel na zasadzie więcej tego samego - w dzisiejszych czasach od razu byłaby krytyka (tak jak to jest z sequelami innych dużych marek np. Horizon Forbidden West czy Ghost of Yotei).

 

To są rozwleczone sandboxy kopiujące formułę ubi... Na dobrego akcyjniaka z "arrenami" i ciekawymi sytuacjami, ale bez zapychaczy ludzie nie narzekaliby...

 

Sam planuję nigdy nie grać w Horizona po 1, bo nienawidzę elementów statystyk i przedmiotów lub zbieractwa "RPG". W takiej grze chcę polować na maszyny, zdobywać nowe narzędzia, łącząc je w ciekawy sposób, wykorzystując przeciw ciekawym wrogom, a w tle niech będzie jakaś przyjemna intryga i eksploracja dla samego lore, widoczków i może niektórych narzędzi, wielkości ekwipunku odnawianego w obozie itd...

Edytowane przez musichunter1x
Opublikowano

Moje pierwsze doświadczenia z GOW to nr 3 w wersji remastered. Jak kupiłem PS4 to był jeden z pierwszych tytułów jakie ograłem. Gra była bardzo dobra i lubiłem tą sieczkę. Natomiast klon TLoU w wersji ojciec/syn już nie był tak dobry. To nadal dobra gra ale opieka nad szczurzą mordą nie była satysfakcjonująca. Pewnie w damską wersję GoW zagram, choć to trochę ryzykowny krok ze strony twórców. Zamiast wrócić do mroczniejszej wersji GoW i np. osadzić akcję w Egipcie to wybierają kolorowe fantasy.

Opublikowano

@VulcGore zawsze się sprzedaje, także zmniejszanie brutalności w celu pozyskania większej popularności mi nie pasuje. Z tego powodu już prędzej ucierpiały "wątki" miłosne.

Odnośnie sequeli to podałeś gry, które mają już 10 albo i więcej lat (czyli powstałe przed okresem wzmożonej aktywności content creatorów na x/yt). Z nowości to większość z automatu dostaje łatkę odtwórczego/nic nie wnoszącego, zwłaszcza w segmencie AAA.

Pół otwarty świat z elementami metroidvanii to jest chyba najlepszy wybór dla gier singleplayer, bo łączy zalety korytarzówek z otartymi światami (wady częściowo też, ale nie czuć znużenia przez krótszy czas rozgrywki). Backtracking był obecny, ale bez przesady. Tu faktycznie dużo zależy od nastawienia i preferencji, bo reboot GoW zupełnie inaczej odbieram i wspominane przez Ciebie elementy były dla mnie na plus. Nadal upieram się, że powtarzalność i pewne uproszczenia obecne są w podobnym stopniu w obu formułach.

14 godzin temu, musichunter1x napisał(a):

Za dużo gier jest projektowany niczym park rozrywki z kolejką górską... Niby jest to fajnie pierwszy raz, ale ile można jeździć we wagoniku lub latać bezmyślnie od jakiejś aktywności i wydarzenia do kolejnych.

Kojima był chociaż szalony przy tym. :E

Kojima może i był, ale już nie jest, obecnie ma taki sam problem z serią Death Stranding 2.

14 godzin temu, musichunter1x napisał(a):

To są rozwleczone sandboxy kopiujące formułę ubi... Na dobrego akcyjniaka z "arrenami" i ciekawymi sytuacjami, ale bez zapychaczy ludzie nie narzekaliby...

Odnosiłem się już do tego, na klony starych GoW ludzie narzekali i formuła przestała się sprzedawać wraz z odejściem 7 generacji. Po latach wkracza nostalgia to może będziemy mieli odrodzenie gatunku za jakiś czas.

Opublikowano
2 godziny temu, slafec napisał(a):

Gore zawsze się sprzedaje, także zmniejszanie brutalności w celu pozyskania większej popularności mi nie pasuje. Z tego powodu już prędzej ucierpiały "wątki" miłosne.

 

Odnośnie sequeli to podałeś gry, które mają już 10 albo i więcej lat (czyli powstałe przed okresem wzmożonej aktywności content creatorów na x/yt). Z nowości to większość z automatu dostaje łatkę odtwórczego/nic nie wnoszącego, zwłaszcza w segmencie AAA.

 

Pół otwarty świat z elementami metroidvanii to jest chyba najlepszy wybór dla gier singleplayer, bo łączy zalety korytarzówek z otartymi światami (wady częściowo też, ale nie czuć znużenia przez krótszy czas rozgrywki). Backtracking był obecny, ale bez przesady.

Niekoniecznie w grze, w której bawimy się w tatusia, nie bez powodu całość została wygładzona. Umieszczono Kratosa w roli człowieka, który chce odejść od przeszłości wypełnionej przemocą i to niestety znajduje odzwierciedlenie w ogólnej tonacji. Zgadzam się, że jest to zgodne z nową wizją, po prostu - jak już wspominałem - ta wizja mi się nie do końca podoba. 

 

Nadal się nie zgodzę. Dostaje głównie wtedy, jeśli na to zasługuje, nie popadajmy w skrajności. Hades 2, Kingdom Come 2, Alan Wake 2, Tears of the Kingdom, to produkcje tylko z ostatnich 4-5 lat, które zwyczajnie dowiozły. Krytyka wymierzona jest głównie w tasiemce typu Far Cry czy Assassin's Creed, gdzie latami dominuje ten sam schemat. Nawet Ghost of Yotei - choć mnie kompletnie nie zainteresowało - miało ostatecznie raczej pozytywny odbiór, mimo zamieszania przedpremierowego.

 

To jest wybór lepszy niż pełny open world, ale nadal zbyt dużo tu naleciałości tego ostatniego. I to było akurat w obu nowych częściach mocno odczuwalne. Nawet mimo faktycznie krótszego, ogólnego czasu gry, zakładając że nie celujemy w 100% zadań i aktywności pobocznych. Tak jak wcześniej wspominałem, dla mnie liniowość poprzednich odsłon idealnie zgrywała się z gameplay'em, ale od lat już na siłę wciska się otwarty świat w jakieś formie, bo to się oczywiście lepiej sprzedaje. No, ale spoko. To nie jest największy problem tych produkcji.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...