Element Wojny 5 853 Opublikowano 8 godzin temu Autor Opublikowano 8 godzin temu (edytowane) 12 minut temu, Paw79 napisał(a): Kanada. Gdybyś podważył tam pomysły takiej Corinne czy Catherynne to prawdopodobnie wyleciałbyś z pracy z wilczym biletem i metką "gorszego od Hitlera". No i ten proces rekrutacyjny, wrzucony przez @TmK- po aplikowaniu do Bioware, wyznaczony oficer polityczny sprawdzał Twój LinkedIn (a pewnie i szukał na innych portalach społecznościowych), i na podstawie tego co lajkowałeś w tematach politycznych dawał albo zielone albo czerwone światło na ewentualną rozmowę kwalifikacyjną. My nieraz sprawdzaliśmy aplikanta dla beki, albo żeby zobaczyć jakie ma wpisane doświadczenia, ale historia lajków? czy polubił np. wpis Elona albo Donalda Tuska? To jakiś żart. Edytowane 7 godzin temu przez Element Wojny 1
Element Wojny 5 853 Opublikowano 7 godzin temu Autor Opublikowano 7 godzin temu (edytowane) Ktoś się zapytał kilka godzin temu, jak osoby non-binary i queer widzą Failguarda. Jest ogromna krytyka reprezentacji Taash w Dragon Age: The Veilguard. Uważają, że pisanie jest toporne, cringe’owe i nachalne. Wielu twierdzi, że cała postać została sprowadzona prawie wyłącznie do deklaracji „jestem non-binary”. Część osób non-binary czuje się przez to ośmieszona lub upokorzona, bo sceny wyglądają jak parodia albo korporacyjna próba bycia „cool”. Porównują to bardzo negatywnie do świetnego Baldur’s Gate 3, gdzie podobne tematy potraktowano naturalnie, z pełnym poszanowaniem wyborów gracza, bez wciskania na siłę, jako części opowieści a na wymuszony wątek. Przypominam, że Failguard wymuszał zrobienie wątka Taash z całym tym wątkiem non-binary podczas jej rekrutacji, nie można było tego w żaden sposób pominąć. Czyli tak naprawdę banda różowych w Bioware reprezentowała tylko samych siebie, a nie jakąkolwiek społeczność. Edytowane 7 godzin temu przez Element Wojny 2
Paw79 324 Opublikowano 7 godzin temu Opublikowano 7 godzin temu 6 minut temu, Element Wojny napisał(a): Ktoś się zapytał kilka godzin temu, jak osoby non-binary i queer widzą Failguarda. Jest ogromna krytyka reprezentacji Taash w Dragon Age: The Veilguard. Uważają, że pisanie jest toporne, cringe’owe i nachalne. Wielu twierdzi, że cała postać została sprowadzona prawie wyłącznie do deklaracji „jestem non-binary”. Część osób non-binary czuje się przez to ośmieszona lub upokorzona, bo sceny wyglądają jak parodia albo korporacyjna próba bycia „cool”. Porównują to bardzo negatywnie do świetnego Baldur’s Gate 3, gdzie podobne tematy potraktowano naturalnie, z pełnym poszanowaniem wyborów gracza, bez wciskania na siłę, jako części opowieści a na wymuszony wątek. Przypominam, że Failguard wymuszał zrobienie wątka Taash z całym tym wątkiem non-binary podczas jej rekrutacji, nie można było tego w żaden sposób pominąć. Czyli tak naprawdę banda różowych w Bioware reprezentowała tylko samych siebie, a nie jakąkolwiek społeczność. No to jest właśnie największy problem z postaciami LGBT we współczesnych filmach i grach. One nie są wstawiane dlatego że reżyser miał szczery zamiar i dobry pomysł na taką postać, tylko z propagandowego przydziału. W dodatku w dużej części pisane przez różowowłose "konsultantki". A przecież takich bohaterów też można wykreować ciekawie. Nie słyszałem o jakimś dużym oburzeniu na Kaine i Emila z Nier'a czy Radagona/Marikę z Elden Ringa- wręcz przeciwnie. Z tym że japończycy mają "rękę" do tego typu motywów i przedstawiać je w pokręcony ale też interesujący sposób. Skoro już progresywni devsi chcą odhaczać inkluzywną reprezentację w swoich tytułach, to może powinni konsultować ją w kraju kwitnącej wiśni zamiast w SBI? Choć np. w samych Mass Effectach też była świetnie napisana Liara. Ale z drugiej strony był też beznadziejnie napisany Cortez (o "jakości" tego ostatniego niech świadczy fakt, że musiałem pogrzebać w google by przypomnieć sobie jak on w ogóle się nazywał). 1 1
Kaczkofan 360 Opublikowano 6 godzin temu Opublikowano 6 godzin temu @Paw79Tak jak piszesz, trzeba umieć w narrację. Japończycy robią to niemal bezbłędnie. Był czas, gdy czytałem trochę mang poruszających tematykę yaoi, np "X", "Tokyo Babylon". Finał historii Sumeragi i Seishiro wyciska łzy z oczu. Polecam kanał Laury Fryer (pracowała przez lata min. przy "Gears of War") na YT, sporo ciekawej wiedzy z zakresu game devu, ocena branży przez pracownika z ogromnym stażem i doświadczeniem. Na spokojnie, na chłodno mówi o tym, co jej zdaniem psuje branżę i co nie działa tak jak powinno.
Element Wojny 5 853 Opublikowano 6 godzin temu Autor Opublikowano 6 godzin temu 19 minut temu, Paw79 napisał(a): Nie słyszałem o jakimś dużym oburzeniu na Kaine i Emila z Nier'a Ja nie słyszałem o żadnym. Dwie rewelacyjnie napisane i zdubbingowane postacie, które wiele wnoszą do świata gry a ich seksualność ich nie określa, po prostu jest częścią tego kim są. Eh, a ludzie się dziwią czemu ja wolę grać w jrpg'i 1 2
TmK 486 Opublikowano 6 godzin temu Opublikowano 6 godzin temu 50 minut temu, Element Wojny napisał(a): Ktoś się zapytał kilka godzin temu, jak osoby non-binary i queer widzą Failguarda. Jest ogromna krytyka reprezentacji Taash w Dragon Age: The Veilguard. Uważają, że pisanie jest toporne, cringe’owe i nachalne. Wielu twierdzi, że cała postać została sprowadzona prawie wyłącznie do deklaracji „jestem non-binary”. Część osób non-binary czuje się przez to ośmieszona lub upokorzona, bo sceny wyglądają jak parodia albo korporacyjna próba bycia „cool”. Porównują to bardzo negatywnie do świetnego Baldur’s Gate 3, gdzie podobne tematy potraktowano naturalnie, z pełnym poszanowaniem wyborów gracza, bez wciskania na siłę, jako części opowieści a na wymuszony wątek. Przypominam, że Failguard wymuszał zrobienie wątka Taash z całym tym wątkiem non-binary podczas jej rekrutacji, nie można było tego w żaden sposób pominąć. Czyli tak naprawdę banda różowych w Bioware reprezentowała tylko samych siebie, a nie jakąkolwiek społeczność. To akurat myślę nie jest jakaś niespodzianka. To nie jest tak, że np. każdy gej/lesba są wariatami. Okej, ja nie jestem ogólnie zbyt tolerancyjny i nie będę udawał, że to rozumiem czy popieram, bo to co o tym myślę nie nadaje się na publiczne forum ale w obrębie własnej sypialni niech sobie robią co chcą. Rzecz w tym, że na pewno mnóstwo gejów i les patrzy na te marsze równości, gdzie typy w miniówkach przebrane za wróżki chodzą z kolegami prowadząc ich na psich obrożach itd i z pewnością niektórych to też irytuje, że te odklejone psychicznie chore chodzące zagrożenia dla społeczeństwa robią im tak "zły pijar". A niestety obecnie w gamingu NA NAJWYŻSZYCH DECYZYJNYCH STANOWISKACH jest irracjonalnie dużo tych tranzystorów z psimi obrożami. 1
Vulc 2 939 Opublikowano 6 godzin temu Opublikowano 6 godzin temu 37 minut temu, Paw79 napisał(a): No to jest właśnie największy problem z postaciami LGBT we współczesnych filmach i grach. One nie są wstawiane dlatego że reżyser miał szczery zamiar i dobry pomysł na taką postać, tylko z propagandowego przydziału. A przecież takich bohaterów też można wykreować ciekawie. Nie słyszałem o jakimś dużym oburzeniu na Kaine i Emila z Nier'a czy Radagona/Marikę z Elden Ringa- wręcz przeciwnie. Od dawna to jest głównie odznaczanie checkboxów, żeby metryki inkluzywności się zgadzały. Lub gorzej, samowolka osób, którym dano zbyt dużą władzę, dla których nie jest priorytetem dobra gra, a przekaz. Zbyt często obrywa się za to samym aktorom (nawet dubbingowym), choć oni dostali tylko skrypt i robotę do wykonania. O tym jak słabo napisana postać zostanie odebrana i jak to wpłynie na jej odtwórcę, to się akurat mało kto w korpo przejmuje. U Japończyków wychodzi to zazwyczaj naturalnie, bo nie podchodzą do tematu od dupy strony - najpierw tworzy się ciekawe postaci, osadza w konkretnej historii, dzięki czemu określone cechy nie wyglądają na wciśnięte na siłę, a raczej będące integralną częścią świata. Czasem jest to tak zamaskowane, że nie widać tego na pierwszy rzut oka. Dla kontrastu Veilguard to metoda gwoździa i młotka. Toporne, pozbawione subtelności walenie odmiennością, wyglądające nie jak element różnorodnego świata, ale jak komunikat.
Sidr 323 Opublikowano 6 godzin temu Opublikowano 6 godzin temu Nie zdzwiłbym sie, gdyby te szkodniki znalezły szybciej prace pracę w innych korpo z tej branży niż ci utalentoanii bez pkonkretnych poglądów. Tam działy rekrutacji nada lsą ich pełne. Może w CDProjekt kogos zobaczymy, bo tam realizacja polityki SDG ( akronim oznaczający czynniki, na podstawie których tworzone są ratingi i oceny pozafinansowe przedsiębiorstw, państw i innych organizacji - czyt. chomąto funduszy dla zarzadu) i DEI też obowiązuje i takie osoby są zatrudniane. Tak poza tym, czytajac Wasze posty świetnie widać działanie "Okna Overtona". Spoko, niech wgrach już będą takie postacie i wątki, ale niech to będzie dobrze wkomponowane w gre. - A dlaczego mają być - sobie odpowiedżcie. To że jakaś gra posiada postacie/wątki związane z jakąś ideologią (inżynierią społeczną) i są dobrze wkomponowane, to nie znaczy, ze powinniśmy pzechodzić nad tym jako do reguły w każdej grze. Bo musi, bo wpisuje się SDG i DEI. To zniszczymy dorobek takiego I. Asimova i zrobimy gówniany serial "Fundacja"! 1
Element Wojny 5 853 Opublikowano 5 godzin temu Autor Opublikowano 5 godzin temu 3 minuty temu, Vulc napisał(a): Dla kontrastu Veilguard to metoda gwoździa i młotka. Toporne, pozbawione subtelności walenie odmiennością, wyglądające nie jak element różnorodnego świata, ale jak komunikat. Heh, a na GOLu piszą w komentarzach że Veilguard to dobra gra, uwalona przez złych ludzi, którzy jej nie kupili. W tym momencie chyba jednak wolę czytać PPE Serio, jak ktoś pisze że Veilguard to dobra gra, to albo dopiero co się urodził, ma ekstremalnie małe wymagania, albo Origins na oczy nie widział. Cholera, przecież to jakby porównywać Mercedesa z Trabantem. Rozumiem że grafa już niedzisiejsza i system walki przestarzały, ale nadrabia fabułą, postaciami, dialogami, zwrotami fabularnymi i wszystkim tym, czego w Veilguardzie nie uświadczysz. 1
Vulc 2 939 Opublikowano 5 godzin temu Opublikowano 5 godzin temu (edytowane) Fabuła, postaci i świat obronią się zawsze, niezależnie od oprawyt. Kotora przechodziłem z dwa lata temu z jakimiś lekkimi modami i to nadal był mega dobrze spędzony czas. Nie tylko GOL swoją drogą ma takie odjazdy, tutaj Polygon: https://www.polygon.com/dragon-age-the-veilguard-bioware-rpg-retrospective/ Inna sprawa, że nie od dziś wiadomo w którą stronę wieje wiatr w tym serwisie. Edytowane 5 godzin temu przez Vulc
Sidr 323 Opublikowano 5 godzin temu Opublikowano 5 godzin temu 2 minuty temu, Element Wojny napisał(a): Heh, a na GOLu piszą w komentarzach że Veilguard to dobra gra, uwalona przez złych ludzi, którzy jej nie kupili. W tym momencie chyba jednak wolę czytać PPE Serio, jak ktoś pisze że Veilguard to dobra gra, to albo dopiero co się urodził, ma ekstremalnie małe wymagania, albo Origins na oczy nie widział. Cholera, przecież to jakby porównywać Mercedesa z Trabantem. Rozumiem że grafa już niedzisiejsza i system walki przestarzały, ale nadrabia fabułą, postaciami, dialogami, zwrotami fabularnymi i wszystkim tym, czego w Veilguardzie nie uświadczysz. Na tym forum jest sporo dorosłych chłopów, którzy maja takie "standardy", że im się Veilguard i tym podobny chłam podoba i się zachwycaja tymi grami. A na GOL'u to norma.
DITMD 1 640 Opublikowano 5 godzin temu Opublikowano 5 godzin temu Z dorosłymi dialogiami, fabułą, bez wątków i postaci DEI, z masą wyborów i tego, co znamy z Origins, Veilguard nie byłoby złą grą.
Element Wojny 5 853 Opublikowano 5 godzin temu Autor Opublikowano 5 godzin temu 2 minuty temu, Sidr napisał(a): To że jakaś gra posiada postacie/wątki związane z jakąś ideologią (inżynierią społeczną) i są dobrze wkomponowane, to nie znaczy, ze powinniśmy pzechodzić nad tym jako do reguły w każdej grze. Bo musi, bo wpisuje się SDG i DEI. To zniszczymy dorobek takiego I. Asimova i zrobimy gówniany serial "Fundacja"! Judy w Cyberpunku świetna postać. Czy przeszkadzało mi że była lesbą? Nie, dlaczego, to jej nie definiowało. Astarion w BG3 lubił wszystkich. Czy to mi przeszkadzało? Nie, bo miał charakter, a poza tym mogłem go ubić w pierwszej scenie i doświadczyć BG3 bez niego gdybym miał na to ochotę. Zevran czy Leliana w DA Origins? Legendy. Lubili wszystkich, fabularnie byli świetnie napisani, a Leliana do tego mogła pozostać słodką niewinną laseczką do samego końca gry albo mogłeś zrobić jej hardening i tak ją zmienić, że mordowała bez skrupułów i z chęcią brała udział w orgietkach ze znajomymi. Dorian w Inkwizycji - mega koleś, jeden z najlepszych kompanów w całej grze. Czy przeszkadzało mi że był gejem? Nie, dlaczego, by świetnym kompanem i miał naprawdę fajnie rozpisany wątek, to do tego diabelnie urokliwy dubbing. Kaine i Emil w NieR? Czy przeszkadzało mi to, że ich seksualność była definiowana w tak pokręcony sposób? Nie, dlaczego, to są tak rewelacyjnie napisane postacie że kocham je całym sercem. Czy jednak przeszkadzało mi, że Kaidan w ME3 nagle zaczął się ślinić do Sheparda? Tak, bardzo, bo w ME1 i w ME2 Kaidan był wyraźnie zdefiniowany jako postać heteroseksualna. Plus że można to było ominąć. Czy przeszkadzało mi, że Jan w KCD2 nagle zaczął się ślinić do Henryka? Tak, bo KCD1 wyraźnie definiowało go jako kobieciarza i bawidamka, nie dając żadnych przesłanek że w ogóle ma jakiekolwiek zainteresowanie facetami. Plus że można to było ominąć. Czy przeszkadzała mi Taash w Veilguardzie? Tak, ale nie dlatego że była postacią non-binary, tylko że potrafiła się określać jedynie przez kontekst swojej seksualności, o której przypominała w co 3-cim zdaniu, a jej wątek był wymuszony w strukturze fabularnej i nie można było go pominąć. To jest całkiem proste. Stwórz postać, która ma swoją własną historię, osobowość, ambicje, cele, nadaj jej sens, wpleć ją do historii, spraw żeby była jej naturalną częścią. Wtedy to czy jest lesbą, gejem, bi, transem nie ma żadnego znaczenia, bo to nie jej seksualność ją definiuje. No ale jak tworzysz postać po to, by zamiast dzień dobry odpowiadała "jestem transem" (via Hailey Abrams Andromeda), no to się nie dziw że ludzie na takie gówno plują. 1
Sidr 323 Opublikowano 5 godzin temu Opublikowano 5 godzin temu "ze powinniśmy pzechodzić nad tym jako do reguły w każdej grze"
Vulc 2 939 Opublikowano 5 godzin temu Opublikowano 5 godzin temu 3 minuty temu, DITMD napisał(a): Z dorosłymi dialogiami, fabułą, bez wątków i postaci DEI, z masą wyborów i tego, co znamy z Origins, Veilguard nie byłoby złą grą. Wymieniłeś chyba najważniejsze dla takich gier elementy. Veilguard byłby dobrą grą, gdyby był całkiem inną grą, tak w dużym skrócie. Tam prócz tego kulały mechaniki, konstrukcja świata, zagadki.
Element Wojny 5 853 Opublikowano 5 godzin temu Autor Opublikowano 5 godzin temu 13 minut temu, Vulc napisał(a): https://www.polygon.com/dragon-age-the-veilguard-bioware-rpg-retrospective/ Na tym serwisie dostałem permanentnego bana lata temu. 1
DITMD 1 640 Opublikowano 5 godzin temu Opublikowano 5 godzin temu Jak postacie mają głębię, są umiejętnie wplecione w grę, nie afiszują się swoją orientacją, to nikt z tym nie ma problemu. W większości gier te postacie są dodane na siłę, gdzie w pierwszym zdaniu dowiadujesz się, że ktoś jest gejem, tak jak w Andromedzie cześć, jestem Tamara, ale na Ziemi byłam Tomkiem
Element Wojny 5 853 Opublikowano 5 godzin temu Autor Opublikowano 5 godzin temu (edytowane) 7 minut temu, DITMD napisał(a): Z dorosłymi dialogiami, fabułą, bez wątków i postaci DEI, z masą wyborów i tego, co znamy z Origins, Veilguard nie byłoby złą grą. Dokładnie, czyli musiałbyś przepisać jakieś 90% dialogów w grze, przy okazji całkowicie zmienić strukturę fabularną. Jak tam ten słynny antiviański kruk, który zabijał różowe świnki? A jak tam ten zdrajca z ich ramienia, którego za karę zamknęli w pokoju, żeby przemyślał swoje błędy? Naprawdę świetnie to pasowało do organizacji pełnej zabójców i totalnych psychopatów, takie Dragon Age w wersji PG5. Edytowane 5 godzin temu przez Element Wojny
MaxxGroo 104 Opublikowano 5 godzin temu Opublikowano 5 godzin temu 5 minut temu, Sidr napisał(a): Na tym forum jest sporo dorosłych chłopów, którzy maja takie "standardy", że im się Veilguard i tym podobny chłam podoba i się zachwycaja tymi grami. A na GOL'u to norma. Ktos te 3 mln kupił. Nie wszyscy musza być świadomymi graczami/konsumentami. Cieszę się z tego, bo takim mozna sprzedać każdy szajs - docenia się to w momencie w którym człowiek zmienia się z konsumenta w twórcę. Owieczki trzeba strzyc.
Element Wojny 5 853 Opublikowano 5 godzin temu Autor Opublikowano 5 godzin temu EA założyła sobie oczekiwana sprzedaż Veilguarda na poziomie 10mln kopii, ale absolutnie minimalną na poziomie 5mln. 1
DITMD 1 640 Opublikowano 5 godzin temu Opublikowano 5 godzin temu 5 minut temu, Element Wojny napisał(a): Dokładnie, czyli musiałbyś przepisać jakieś 90% dialogów w grze, przy okazji całkowicie zmienić strukturę fabularną. Jak tam ten słynny antiviański kruk, który zabijał różowe świnki? A jak tam ten zdrajca z ich ramienia, którego za karę zamknęli w pokoju, żeby przemyślał swoje błędy? Naprawdę świetnie to pasowało do organizacji pełnej zabójców i totalnych psychopatów, takie Dragon Age w wersji PG5. Przechodziłeś przez jakąś lokację, która wyglądała jak żywcem wyjęta z jakiegoś horroru, wszędzie zwłoki i krew, a któraś z postaci wypalała z tekstem o pysznym śniadanku czy przepisie na jakąś potrawę. Gdyby nie było takiego ugrzecznienia i nie było tego niebieskiego wynaturzenia, to gra nie byłaby jakaś tragiczna. A tak to czułeś się, jakbyś oglądał jakiś horror z postaciami z Disneya. Na każdym kroku wybijało cię to z immersji. 1
Paw79 324 Opublikowano 5 godzin temu Opublikowano 5 godzin temu (edytowane) Godzinę temu, Kaczkofan napisał(a): @Paw79Tak jak piszesz, trzeba umieć w narrację. Japończycy robią to niemal bezbłędnie. Był czas, gdy czytałem trochę mang poruszających tematykę yaoi, np "X", "Tokyo Babylon". Finał historii Sumeragi i Seishiro wyciska łzy z oczu. Aż tak głęboko w to nie wchodziłem. Preferuję tradycyjne związki i takie yaoi to już dla mnie za dużo. Natomiast nie przeszkadza mi obecność tego typu osób jeżeli są one odpowiednio fabularnie uzasadnione, dobrze napisane i bez "lepy na twarz" swoją orientacją pół sekundy po jej spotkaniu plus ta orientacja to 99% postaci do końca gry. 38 minut temu, Vulc napisał(a): U Japończyków wychodzi to zazwyczaj naturalnie, bo nie podchodzą do tematu od dupy strony - najpierw tworzy się ciekawe postaci, osadza w konkretnej historii, dzięki czemu określone cechy nie wyglądają na wciśnięte na siłę, a raczej będące integralną częścią świata. Czasem jest to tak zamaskowane, że nie widać tego na pierwszy rzut oka. Dla kontrastu Veilguard to metoda gwoździa i młotka. Toporne, pozbawione subtelności walenie odmiennością, wyglądające nie jak element różnorodnego świata, ale jak komunikat. Yup. Widać to zwłaszcza po Kaine, która jest chyba najlepiej napisaną tego typu osobą w grach, a jednocześnie w sposób całkowicie przeciwny do tego co robią zachodni devsi. Dość powiedzieć że w grze nie ma nigdzie wprost napisane o jej seksualności- można się tego domyśleć z historii o jej przeszłości na dość zaawansowanym etapie gry (bo, rzecz nie do pomyślenia- autor pokłada wiarę w inteligencji gracza!). Jednocześnie pasuje to do jej charakteru w 100% i nadaje dodatkowego kontekstu nie tylko do wszystkich wcześniejszych, ale i do późniejszych scen z jej udziałem. "Bariera" w scenie pomiędzy nią a głównym protagonistą w korytarzu przed finałowym bossem- genialne. Różnica intelektualna pomiędzy Yoko Taro a współczesnymi propagandystami to nawet nie przepaść- to międzygalaktyczna pustka. Edytowane 5 godzin temu przez Paw79
Element Wojny 5 853 Opublikowano 5 godzin temu Autor Opublikowano 5 godzin temu (edytowane) 10 minut temu, DITMD napisał(a): Przechodziłeś przez jakąś lokację, która wyglądała jak żywcem wyjęta z jakiegoś horroru, wszędzie zwłoki i krew, a któraś z postaci wypalała z tekstem o pysznym śniadanku czy przepisie na jakąś potrawę. Gdyby nie było takiego ugrzecznienia i nie było tego niebieskiego wynaturzenia, to gra nie byłaby jakaś tragiczna. A tak to czułeś się, jakbyś oglądał jakiś horror z postaciami z Disneya. Na każdym kroku wybijało cię to z immersji. Zgadzam się. Veilguard pod kątem technicznym był jedną z najlepiej działających gier na premierę, jaką widziałem w ostatnich 5 latach. Przepiękne lokacje, urokliwy design, widać było w tym serce i pomysł. Nawet system walki był niezły, choć brak możliwości kontrolowania kompanów bardzo go ograniczał. Wszystko był ok, do momentu, w którym ktoś nagle nie zaczął gadać: wtedy nagle cały urok pryskał. Zebrania kompanów i tej ich dyskusje w twierdzy to była tragikomedia; one były dyskutowane na forach, to wyglądało na jakieś dedykowane sesje terapeutyczne pisane pod 10-12 latków, bo serio nie wiem pod kogo innego. Antywiański kruk - zabójca - dyskutujący o jakichś różowych świnkach, dyskusje w lesie o jakichś zajączkach, Nekromanta w wersji PG12, brak magii krwi, temat niewolnictwa wyparował, spora część całe ciężkiego lore Dragon Age również - kto to pisał, dla kogo? A najgorsze było to, że Corinne i część zespołu głośno i wyraźnie pisała na forach - znamy całe uniwersum Dragon Age, szanujemy materiał źródłowy. A potem poszli w 4 osoby (w tym dwóch scenarzystów) na jakiś panel, jeden gość ich nagrał i wrzucił na YT, zapytał czy Zevran powróci w Veilguardzie - nikt, kompletnie nikt z całej czwórki nie wiedział o kim mowa. Patrzyli na siebie o co koleś w ogóle pyta... No ludzie drodzy, szanujmy się. Edytowane 5 godzin temu przez Element Wojny 2
aureumchaos 889 Opublikowano 5 godzin temu Opublikowano 5 godzin temu (edytowane) 17 godzin temu, Kadajo napisał(a): no i nie bedzie kolejnej Trans Effect 5... po gejguard i tak za dlugo i ch utrzymywali.... Edytowane 5 godzin temu przez aureumchaos
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się