Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Guzik prawda, jak ktos o auto dba to i 2008 rocznik moze smigac i spelniac swoje zalozenia. Ja wiem, ze dla niektorych min 100k na auto, a najlepiej 150k, no ale coz. 10letnim autem juz na wies nie mozna jechac bo wstyd. ;)

 

I dupeczki sie nie wyrwie (w nawiazaniu do tematuj).

Edytowane przez oldfashioned
  • Odpowiedzi 2,9 tys.
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano
2 minuty temu, kubikolos napisał(a):

2019 na wypozyczalni to moze byc zajechane

 

a 2008 to powinno sie juz przymusowo oddawac a w miastach powinni postawic automaty do zlomowania ala kaucyjne XDDDDDDDDDDDDD

To też byś zlomowal? 2009 rocznik. 

 

Bugatti_Veyron_16.4_–_Frontansicht_(1),_5._April_2012,_Düsseldorf.jpg

Opublikowano (edytowane)
5 godzin temu, oldfashioned napisał(a):

Guzik prawda, jak ktos o auto dba to i 2008 rocznik moze smigac i spelniac swoje zalozenia. Ja wiem, ze dla niektorych min 100k na auto, a najlepiej 150k, no ale coz. 10letnim autem juz na wies nie mozna jechac bo wstyd. ;)

 

I dupeczki sie nie wyrwie (w nawiazaniu do tematuj).

Oj, akurat mój Francuzik dalej robi wrażenie, bo długi SUV, no i jest bardzo wygodny, szybko się zbiera, no i na A4 to dobijam do 200 km/h bez problemu.

Tylko tego wam nie mówiłem %-)

Edytowane przez Kamiyanx
Opublikowano

Bawią się jak to nastolatki.

Też się w tym wieku podniecaliśmy Liroyem czy innym wchodzacym wulgarnym rapem, przy którym ten z głównego nurtu wychodził niczym muzyka klasyczna. Na wioskach bylo disco-polo, też mega poziom seksualizacji i wychwalania chlania alko i seksu.

 

U mnie szybko doszedł rock i metal. Wówczas traktowany jako zło absolutne.

 

A alko piliśmy za młodych lat zdecydowanie więcej i zdecydowanie podlejszego niż dzisiejsze nastolatki. A i palenie było od początku liceum.

 

P.S. Juz tu kiedyś chyba pisałem, po prostu zdziadzieliście :P 

 

Opublikowano
22 minuty temu, Badalamann napisał(a):

Bawią się jak to nastolatki.

Też się w tym wieku podniecaliśmy Liroyem czy innym wchodzacym wulgarnym rapem, przy którym ten z głównego nurtu wychodził niczym muzyka klasyczna. Na wioskach bylo disco-polo, też mega poziom seksualizacji i wychwalania chlania alko i seksu.

 

U mnie szybko doszedł rock i metal. Wówczas traktowany jako zło absolutne.

 

A alko piliśmy za młodych lat zdecydowanie więcej i zdecydowanie podlejszego niż dzisiejsze nastolatki. A i palenie było od początku liceum.

 

P.S. Juz tu kiedyś chyba pisałem, po prostu zdziadzieliście :P 

 

Nie wiem co Ty chcesz tutaj bronic?

Nie bylem jakims "najgrzeczniejszym" dzieckiem, ale nie obracalem sie w stadzie takiego patusiarstwa jak na tym ostatnim filmiku. Dla Ciebie to moze byc normalne - spoko, dla mnie nie jest. Jakby moja 10–15-letnia córka stała pod sceną i wykrzykiwała do mikrofonu, że jest "sucha" (czy jak to tam lecialo), to wiedziałbym, że jako ojciec poniosłem porażkę. 

 

Opublikowano
4 minuty temu, oldfashioned napisał(a):

Nie wiem co Ty chcesz tutaj bronic?

Nie bylem jakims "najgrzeczniejszym" dzieckiem, ale nie obracalem sie w stadzie takiego patusiarstwa jak na tym ostatnim filmiku. Dla Ciebie to moze byc normalne - spoko, dla mnie nie jest. Jakby moja 10–15-letnia córka stała pod sceną i wykrzykiwała do mikrofonu, że jest "sucha" (czy jak to tam lecialo), to wiedziałbym, że jako ojciec poniosłem porażkę. 

 

A moim zdaniem patologia ma teraz trochę inne oblicze. 

Kiedy pierwszy raz się spiliście z kolegami? 

Ja pamiętam że pierwszy "kolega" z podstawówki zmarł od wąchania kleju jakoś przy okazji 12-13 roku życia. O chłopakach skaczących na pociągi w trakcie jazdy i otwierajacych wagony czy kradnących tabliczki z daymi (chyba celu) nie wspominam. 

A i niejedna koleżanka w wieku 13 lat była już po inicjacji. Niejednokrotnie odbywającej się w ruinach chlewików, których na Ślasku było pełno. 

Opublikowano (edytowane)
9 minut temu, GordonLameman napisał(a):

Kiedy pierwszy raz się spiliście z kolegami? 

Pierwsze eksperymenty z alkoholem to jeszcze gimnazjum, picie 'poważniejsze' to już szkoła średnia. Ale fakt, że w klasie mieliśmy bambaryly co regularnie piwkowaly pod koniec gimnazjum. 

 

9 minut temu, GordonLameman napisał(a):

Ja pamiętam że pierwszy "kolega" z podstawówki zmarł od wąchania kleju jakoś przy okazji 12-13 roku życia.

U nas w szkole był zakaz noszenia korektorów, bo debile to kirali przed wuefem i nauczyciel ich nakrył :E

 

9 minut temu, GordonLameman napisał(a):

chłopakach skaczących na pociągi w trakcie jazdy i otwierajacych wagony czy kradnących tabliczki z daymi (chyba celu) nie wspominam

Z głupich zabaw to było wchodzenia na wieże ciśnień, z 30-40 metrów miała jak nie lepiej :E do tej pory zachodzę w głowę jakim cudem wnieśli na dach wersalkę. 

15 minut temu, oldfashioned napisał(a):

Nie wiem co Ty chcesz tutaj bronic?

Nie bylem jakims "najgrzeczniejszym" dzieckiem, ale nie obracalem sie w stadzie takiego patusiarstwa jak na tym ostatnim filmiku. Dla Ciebie to moze byc normalne - spoko, dla mnie nie jest. Jakby moja 10–15-letnia córka stała pod sceną i wykrzykiwała do mikrofonu, że jest "sucha" (czy jak to tam lecialo), to wiedziałbym, że jako ojciec poniosłem porażkę. 

 

Ale nikt z tym nie polemizuje, miałbyś pełne prawo odczuć to jako porażkę. Tylko też nie ma co demonizować teraz  dzieciaków, bo my, wychowani w latach 90 sami robiliśmy naprawdę głupie rzeczy, słuchaliśmy okrutnej muzyki (pamięta ktoś Nagły atak spawacza?), robiliśmy durne rzeczy (jazda na skuterze/motorze bez uprawnień, OC i kasku :E

 

 

Tyle, że teraz many telefony, sociale i internet przez co od razu widać z jaką skalą głupoty muszą się mierzyć dzisiejsi rodzice. 

Edytowane przez huudyy
Opublikowano
5 minut temu, huudyy napisał(a):

Pierwsze eksperymenty z alkoholem to jeszcze gimnazjum, picie 'poważniejsze' to już szkoła średnia. Ale fakt, że w klasie mieliśmy bambaryly co regularnie piwkowaly pod koniec gimnazjum. 

No to ja niestety mam doświadczenia chyba nieco wcześniejsze, bo ostatnio z kolegami wspominałem. 

I nie o piwie nawet mowa. Wódę mogliśmy kupić spokojnie jako 13-latki.

5 minut temu, huudyy napisał(a):

 

U nas w szkole był zakaz noszenia korektorów, bo debile to kirali przed wuefem i nauczyciel ich nakrył :E

No też cos było takiego :E 

5 minut temu, huudyy napisał(a):

 

Z głupich zabaw to było wchodzenia na wieże ciśnień, z 30 metrów miała jak nie lepiej :E

To jeszcze kojarzę chodzenie po rurach, który prowadziły do zakładów i skoki na główkę do rzeki. TAK, do rzeki... A jeden pajac się wspiał na słup wysokiego napięcia. Jak spadł to się ich złapał. :) 

5 minut temu, huudyy napisał(a):

Ale nikt z tym nie polemizuje, miałbyś pełne prawo odczuć to jako porażkę. Tylko też nie ma co demonizować teraz  dzieciaków, bo my, wychowani w latach 90 sami robiliśmy naprawdę głupie rzeczy, słuchaliśmy okrutnej muzyki (pamięta ktoś Nagły atak spawacza?), robiliśmy durne rzeczy. 

O totoototo. Nagły atak spawacza - własnie mi przypomniałeś to patusiarstwo. Jeszcze był Doktor Miód (jest na YT), ale ja o nim dowiedziałęm się późno, natomiast kojarze że koledzy tego słuchali i dopiero po czasie poznałem skąd są ich teksty. 

5 minut temu, huudyy napisał(a):

 

 

Tyle, że teraz many telefony, sociale i internet przez co od razu widać z jaką skalą głupoty muszą się mierzyć dzisiejsi rodzice. 

Ototototototototototototot.

Kiedyś jak ktoś był durnym patusem to wiedziało otoczenia, rodzice i nauczyciele. Dziś wie internet. 

Opublikowano

Tylko ze wtedy jak sie ojciec o czyms takim dowiedzial, to byla troche inna konsekwencja, dzieciaki sie dalo jakos jeszcze wyprostowac. Dzisiajsza rodzicielska 'resocjalizacja' w postaci: "Kasiu, a moze jednak nie spiewalabys ze jestes sucha jak ktos cie tam rucha, bo to nieladnie?" nie przynosi skutkow, co potwierdza obecny stan polskiej mlodziezy. 

 

Opublikowano (edytowane)
11 minut temu, oldfashioned napisał(a):

Tylko ze wtedy jak sie ojciec o czyms takim dowiedzial, to byla troche inna konsekwencja, dzieciaki sie dalo jakos jeszcze wyprostowac

Zależy co masz na myśli - znam takich, których twarda ojcowska ręka nie wyprostowała, a wręcz przeciwnie - skrzywiła do tego stopnia, że skończyli w kryminale, albo z niebieską kartą.

11 minut temu, oldfashioned napisał(a):

co potwierdza obecny stan polskiej mlodziezy. 

Nie zgodzę się, że teraz jest gorzej niż było. Pamiętam lata 90, namiętne kradzieże butów/kurtek z szatni szkolnej, pamiętam dziesiony na osiedlu (za kim urwa jesteś?!), czy okradanie aut z kołpaków/radia przez patusów z kamienicy (lokalna patolnia miała swoją "kamienicę" gdzie koncentrowało się całe zło osiedla).

 

Teraz mamy zwyczajnie rozbuchaną, zdemoralizowaną młodzież, która eksperymentuje z używkami (a nie alkoholem/fajkami), za to jest zdecydowanie mniejszą skalę przestępstw wśród młodych.

Czy jest lepiej? nie powiedziałbym, ale na pewno nie powiem, że jest gorzej.

Edytowane przez huudyy
Opublikowano
11 minut temu, oldfashioned napisał(a):

Tylko ze wtedy jak sie ojciec o czyms takim dowiedzial, to byla troche inna konsekwencja, dzieciaki sie dalo jakos jeszcze wyprostowac. Dzisiajsza rodzicielska 'resocjalizacja' w postaci: "Kasiu, a moze jednak nie spiewalabys ze jestes sucha jak ktos cie tam rucha, bo to nieladnie?" nie przynosi skutkow, co potwierdza obecny stan polskiej mlodziezy. 

 

No były inne konweksencje. I dlatego na osiedlu od łebków mogłeś zebrać wp*****. Dziś? Pomijam to, że łebki dziś to miękkie kaczuszki :E 

 

1 minutę temu, huudyy napisał(a):

Zależy co masz na myśli - znam takich, których twarda ojcowska ręka nie wyprostowała, a wręcz przeciwnie - skrzywiła do tego stopnia, że skończyli w kryminale, albo z niebieską kartą.

Nie zgodzę się, że teraz jest gorzej niż było. Pamiętam lata 90, namiętne kradzieże butów/kurtek z szatni szkolnej, pamiętam dziesiony na osiedlu (za kim urwa jesteś?!), czy okradanie aut z kołpaków/radia przez patusów z kamienicy (lokalna patolnia miała swoją "kamienicę" gdzie koncentrowało się całe zło osiedla).

 

Teraz mamy zwyczajnie rozbuchaną, zdemoralizowaną młodzież, która eksperymentuje z używkami (a nie alkoholem/fajkami), za to jest zdecydowanie mniejszą skalę przestępstw wśród młodych.

O toototo. 

Kryminał, gałąź albo niebieska karta. Tak to wyglądało. 

Opublikowano
1 minutę temu, oldfashioned napisał(a):

No czyli tylko potwierdzacie to co pialem wczesniej.
Jak rodzic patus, to i dziecko czesto skonczy jako patus. Wuala.

Może. 

Ale przede wszystkim - wcale nie jest gorzej. Jest bardziej promiskuitycznie, ale za to odsetek tych nastoletnich ciąż wciąż spada. Więc główni to konserwy mają problem, bo nie jest jak było. 

Tyle, że trzeba sobie zadać pytnie czy było dobrze? Czy przemoc + alkohol to lepsze niż to, że dzisiaj dzieciaki się po prostu ruchają dużo? I to czasem w różnych wariantach płciowych (ono z nimi etc.) ja uważam, że lepiej. Od ruchania to nawet heffner nie umarł :E 

Opublikowano

W sumie macie trochę racji...

 

Chociaż o ile seks to raczej nie jest wielki problem (tak jakby kiedyś go nie było), tak myślę, że przemocy nadal jest sporo, tyłko chyba zmieniła trochę swoje oblicze. Internet mocno się do tego przyczynił - słynny hejt, nagrywanie, ośmieszanie... czy wp...l od Sebixów był od tego lepszy? I tak, i nie, chodziłem do mocno średniej szkoły podstawowej i przemocy nie było w niej aż tak wiele, z drugiej strony słyszało się i wtedy o przypadkach znacznie gorszych, nie mówiąc o słabych liceach, technikach czy zawodówkach... Podobnie patologia - czy bananowa młodzież jest lepsza od agresywnych dzieci przemocowych alkoholików? Ciężko to porównywać - z drugiej strony faktycznie ich demoralizacja wydaje się mniej groźna dla osób postronnych, przynajmniej dopóki nie siadają za kółkiem :E

 

 

Opublikowano (edytowane)

Zrzedzicie jak stare, zramolałe pryki. 

Za dzieciaka słuchaliśmy huty 99 jak rodzice nie słyszeli, mieliśmy od starszego rodzeństwa. W wieku 13 lat pierwszy raz się upiłem bo starsi koledzy załatwili nam browarki i johnyego Walkera. W tym samym wieku zapaliłem trawsko. Rówieśnicy śpiewali jakieś piosenki DJ albonisty i inny wulgarny szajs, wcale nie lepszy od tego co śpiewa, ze sucha się rucha. Chodziliśmy na imprezy, piliśmy, paliliśmy, niektórzy próbowali mocniejsze dragi, robiliśmy syf, po 20tce z ekipą z uczelni ukradliśmy malucha, porąbalismy go siekierą i utopilismy w Warcie (https://tvn24.pl/poznan/wylowili-malucha-z-warty-w-srodku-byla-siekiera-ra353100-ls3442287), wielu znajomych chodziło na grzybowe tripy, palili dopalacze i co? I nic. Wyszalelismy się, nikt nie miał problemów z prawem bo mieliśmy mózgi i nikt się nigdy o niczym nie dowiedział. Teraz mamy domy, rodziny, jesteśmy wykształceni, jeden ziomek z tej ekipy jest komisarzem, inny adwokatem, dwoje zostało lekarzami. Trzeba się wyszaleć, byle nie było z tego syfu. 

Jak rodzice złapali mnie nawalonego w wieku 16 lat to miałem przesrane - pół roku szlabanu na imprezy i nocne życie, sylwester w domu, obcięte kieszonkowe I wyrzuty przy obiedzie. Czy przestałem imprezować? Nie. Lepiej się kryłem, wracałem mniej sponiewierany a na nocne mangi-balangi wychodziłem przez balkon. To był przypał bo później musiałem po nim wejść :E

Po pierwszej prawdziwej bójce w szkole, takiej prawdziwej z krwią i szwami na twarzy, nauczyłem się, że jeśli chce się lać to trzeba iść do lasu koło szkoły bo przy nauczycielach jest za duży syf. Rok później umiałem sam wyciągać szwy z łuku brwiowego. I co? I nic. Żyje. Wyszumialem się. Jestem abstynentem od ponad 10 lat, nie brałem ciężkich narkotyków bo już trawa mi się nie podobała, nie jestem agresywny bo poznałem wagę konsekwencji już jako dzieciak i jak chciałem się sprawdzić to robiłem to na macie w rękawicach i z gumową szczęka w buzi. Leciałem mocno i grubo i w efekcie już na studiach byłem jednym z najspokojniejszych gości w grupie. Wolałem się uczyć i zarabiać kasę niż chlać i ćpać. 

Dzisiejsza młodzież na pewno nie jest bardziej zdemoralizowana niż starsze roczniki, wy po prostu widzicie co oni robią bo możecie to oglądać w necie i to jest cała różnica.

Edytowane przez Henryk Nowak
Opublikowano

@oldfashioned Ale tu nie ma żadnej patologii. To nastolatki na jakimś koncercie czy festynie. Wszystkie z jakiejś okolicy czy kolonii. Bawią się do tego co jest popularne z takich wulgarnych i "zakazanych" aktualnie rzeczy.

Nie trzeba tu niczego bronić, bo nie ma w tym niczego złego.

 

U nas był Liroy, wzgórze ya pa 3 popularne wśród wszystkich dzieciaków od 5-6 klasy.

W mojej subkulturze dodatkowo pamiętam w tym okresie wyszedł album The Bleeding, Cannibal Corpse. 

Była awantura po puszczeniu w szkole, w ramach "metalowej" części dyskoteki najmocniejszych kawaków :D 

 

Też był dym, pytania czy wiemy o czym są teksty. No i do naszej metalowej ekipy pogadanka o tym jak to źle skończymy, degeneracja itd. 

 

 

 

Opublikowano

skoro niektórzy walą tutaj tyle szczerości jak np : @Henryk Nowak, to i ja napisze szczerze co myślę

 

Dla mnie patologia przez duże P, jest już to że wszędzie : imieniny, urodziny, wesela, komunie, osiemnastki, rocznice, chrzciny, spotkania towarzyskie wszelkiej maści, musi być ten ... (gdyby nie publiczne forum, pojawiłby się tutaj niecenzuralny wpis) alkohol ... ja nie wiem, dla mnie to już jest dno i wodorosty ... by nie umieć powstrzymać się od tego, by nie umieć egzystować bez tego, to jest dla mnie największą patologia.

 

A najbardziej przeraża ale też wywołuje u mnie mdłości, świadomość że dzisiejsze dzieciaki, już próbują tego, i innych używek, a ich rodzice, tak jakby tego nie widzieli, czasem nie wiem co o tym myśleć.

 

 

 

Opublikowano

Ja  żyłem w "dobrych" czasach, że fajki i piwo można było kupić mówiąc, że to dla taty. Pierwszy alkohol to spróbowałem za smarkacza, zwijając z weselnego stołu. Potem podpijało się z barku rodziców, najbardziej lubiłem likier jajeczny ("Adwokat") :D Pierwsze piwo kupiłem pod koniec podstawówki. Pamiętam, że na zakończenie 8 klasy rozpiło się wódkę w kiblu szkolnym (mało wyszło, połówka na kilka osób). Potem wakacje i pierwsze klasyczne wino Tornado, Byk, Patykiem pisane itd. W liceum to już byłem zaprawiony w bojach.

 

Wiadomo jak jest z używkami, dla niektórych skoczy się to bez większych konsekwencji, dla innych tragicznie. Jako, że bliżej mi było do subkultur metalowo-rockowych to ominęła mnie mania brania prochów na techniawkach.

Opublikowano
9 minut temu, Henryk Nowak napisał(a):

Dorośli powinni się wstydzić chlania ale dzieciaki? Dzieciaki zawsze próbowały alkoholu i nie ma w tym niczego złego dopóki nie zaczną przesadzać. 

Czyli, to co teraz napisałes, potwierdza moja teze, dorosli wiedza, ale że "tak było zawsze" to nic z tym nie robia, pytanie, co jesli zamiast alkoholu, by np były gwałty, też by, było takie podejscie ? 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...