Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)
12 minut temu, Kyle napisał(a):

Oczywiście są też firmy, które trzymają stałą jakość i ich produkty jak kupowałem lata temu, tak kupuję nadal.

Praktycznie każdy producent ma swoje wewnętrzne laboratorium w którym tworzy nowe receptury bazując na długich testach lub modyfikuje już istniejące. Często receptura po jakimś czasie finansowo się nie spina więc zostaje poddana reformule czyli próbie uzyskania bardzo zbliżonego smaku z tańszych surowców. To praktykuje każdy producent bez względu na rodzaj branży ;)

Są też sytuacje w których regulacje prawne zabraniają stosowania konkretnych surowców, aromatów i wtedy zmuszony jesteś zmienić całą recepturę. 
Ostatnio było głośno jak UE zakazała stosowania kilku aromatów dymu wędzarniczego, które były mocno stosowane w recepturach bekonu. Praktycznie wszystkie smaki bekonowe po tym się zmieniły i jest to dość mocno odczuwalne .

Edytowane przez DjXbeat
  • Thanks 1
Opublikowano
27 minut temu, DjXbeat napisał(a):

 Praktycznie wszystkie smaki bekonowe po tym się zmieniły i jest to dość mocno odczuwalne .

Faktycznie coś w tym jest, jak kiedyś kochałem bekonowe chipsy tak teraz mi nie smakują. 

 

Ostatnio wcinam topszajsy te ostre chili limonka i jalapeno, do tego ruda z Pepsi. Domownicy mówią że nie mam smaku %-)

  • Haha 3
Opublikowano

My z żoną sporadycznie coś chrupniemy oglądając film. Z reguły to Crunchips Chalakaka bo pasuje pod Nasze gusta. Ja nie raz wezmę Lays Strong  Chilli & Lime ale dla żony za ostre :E

14 minut temu, Totek napisał(a):

 do tego ruda z Pepsi. Domownicy mówią że nie mam smaku %-)

Wczoraj znajomi wpadli na „flaszeczkę” i kolega nie chciał Coca Coli do popijania. Opowiadał jak się struł miksem cola & ruda. Jego żona stwierdziła że to ruda zaszkodziła a On ze Colą i dlatego teraz jest miks Ruda & Sprite 🤣🤣

  • Haha 2
Opublikowano

Kurde to ja mega klasyczny jestem, solone, paprykowe i czosnkowe z Czech. Jedyne smaki jakie uznaję :D Te inne, sezonowe i dziwne połączenia nigdy mi nie smakowały, przeważnie jak je wziąłem na próbę to zjadłem parę, a reszta lądowała w koszu. Potem przestałem je kupować jakkolwiek dobrze by ten smak nie brzmiał na opakowaniu :E

Opublikowano (edytowane)
2 godziny temu, bergercs napisał(a):

Trzeba ten materiał doprecyzować bo brakuje w nim podstawowych szczegółów a mianowicie jakie usterki podczas Niemieckich przeglądów TUV są wykrywane w Teslach model Y i 3 przez które auta te przodują na liście "najbardziej awaryjnych". Ma to olbrzymie znaczenie dla całego kontekstu. 

 

Prawie 90% usterek wykrytych podczas TUV w 3 letnich Teslach model 3 i Y to usterki związane z układem hamulcowym czyli skorodowane tarcze, pojawiające się ranty na tarczach i zapieczone tłoczki hamulcowe. Czy to wada konstrukcyjna? Nie - to efekt sposobu użytkowania aut. 

 

Tesla jako jeden z producentów posiada system "one pedal drive" w dodatku przy autach AWD z dwoma silnikami elektrycznymi na każdej osi hamowanie poprzez rekuperację jest tak efektywne iż nie potrzeba w ogóle używać hamulcy. Ma to swoje plusy w postaci doładowania baterii podczas hamowania silnikami ale i minusy czyli brak długotrwałego korzystania z hamulcy powoduje ich możliwe uszkodzenie czyli korozje, pojawienie się rantów i zapiekanie się tłoczków hamulcowych. 

Żeby nie było Tesla w instrukcji użytkowania jasno opisuje możliwe awarie przy braku korzystania z hamulcy i jasno określa by z tych hamulcy jak najczęściej korzystać. Mało tego w razie pojawienia się pierwszych oznak korozji zaleca wykonanie procedury w trybie serwisowym, która polega na kilkunastokrotnym wyhamowaniu auta z dużej prędkości i każde hamowanie poprzedzone jest minutową przerwą na stygnięcie tarcz. Dodatkowo Tesla zaleca co 20 tyś km przesmarowanie tłoczków. 

Podsumowując to użytkownicy odpowiadają za stan aut poprzez jego nie właściwe użytkowanie i nie stosowanie się do instrukcji. 

 

 

 

Edytowane przez DjXbeat
  • Upvote 1
Opublikowano
30 minut temu, DjXbeat napisał(a):

Trzeba ten materiał doprecyzować bo brakuje w nim podstawowych szczegółów a mianowicie jakie usterki podczas Niemieckich przeglądów TUV są wykrywane w Teslach model Y i 3 przez które auta te przodują na liście "najbardziej awaryjnych". Ma to olbrzymie znaczenie dla całego kontekstu. 

 

Prawie 90% usterek wykrytych podczas TUV w 3 letnich Teslach model 3 i Y to usterki związane z układem hamulcowym czyli skorodowane tarcze, pojawiające się ranty na tarczach i zapieczone tłoczki hamulcowe. Czy to wada konstrukcyjna? Nie - to efekt sposobu użytkowania aut. 

 

Tesla jako jeden z nielicznych producentów posiada system "one pedal drive" w dodatku przy autach AWD z dwoma silnikami elektrycznymi na każdej osi hamowanie poprzez rekuperację jest tak efektywne iż nie potrzeba w ogóle używać hamulcy. Ma to swoje plusy w postaci doładowania baterii podczas hamowania silnikami ale i minusy czyli brak długotrwałego korzystania z hamulcy powoduje ich możliwe uszkodzenie czyli korozje, pojawienie się rantów i zapiekanie się tłoczków hamulcowych. 

Żeby nie było Tesla w instrukcji użytkowania jasno opisuje możliwe awarie przy braku korzystania z hamulcy i jasno określa by z tych hamulcy jak najczęściej korzystać. Mało tego w razie pojawienia się pierwszych oznak korozji zaleca wykonanie procedury w trybie serwisowym, która polega na kilkunastokrotnym wyhamowaniu auta z dużej prędkości i każde hamowanie poprzedzone jest minutową przerwą na stygnięcie tarcz. Dodatkowo Tesla zaleca co 20 tyś km przesmarowanie tłoczków. 

Podsumowując to użytkownicy odpowiadają za stan aut poprzez jego nie właściwe użytkowanie i nie stosowanie się do instrukcji. 

 

 

 

Z tym nielicznym „one pedal” to ci AI dowaliło :E 

 

 

nawet ja to mam w nissanie.

  • Upvote 1
Opublikowano
10 minut temu, GordonLameman napisał(a):

Z tym nielicznym „one pedal” to ci AI dowaliło :E 

 

 

nawet ja to mam w nissanie.

Mea Culpa. Tu AI nie było żadnego tylko mój błąd. Nie znam aż tak dobrze rynku. Myślałem że to nie ma aż tak powszechnego zastosowania :E 

Opublikowano

Nie do końca. To jest rak w wykonaniu Polski. Związki zawodowe są w porządku jak są dobrze zarządzane i jeśli jest limit jednego związku na zakład a nie liczba X. Gdzieś czytałem że jedna kopalnia miała 12 związków, i można było być zapisanym do każdego z nich. 
Związki kiedyś były po to żeby Janusz nie wykorzystywał pracowników, ale obecnie umowa o pracę jest lepiej zabezpieczona prawnie i posiada balans między pracodawcami a pracownikiem. 

Opublikowano

Sam jestem w związku zawodowym, ale teraz to bardziej jak sekta niż realne korzyści, kiedyś to wycieczki jak były to się opłacało teraz nic nie robią tylko kasę zbijają, biorą 1% od całej wypłaty, także jak się nabije godzin to od tego też zgarną. 

Opublikowano (edytowane)
18 minut temu, TheMr. napisał(a):

Nie do końca. To jest rak w wykonaniu Polski. Związki zawodowe są w porządku jak są dobrze zarządzane i jeśli jest limit jednego związku na zakład a nie liczba X. Gdzieś czytałem że jedna kopalnia miała 12 związków, i można było być zapisanym do każdego z nich. 
Związki kiedyś były po to żeby Janusz nie wykorzystywał pracowników, ale obecnie umowa o pracę jest lepiej zabezpieczona prawnie i posiada balans między pracodawcami a pracownikiem. 

No UoP dość dobrze chroni pracownika. Tylko jest z tym jeden problem, mało który* pracodawca się trzyma tych zasad :P

U mojej żonki w pracy tak średnio z tym jest - ale co zrobisz? Można nasłać PiP i potem sobie szukać nowej pracy ale to takie średnie rozwiązanie, zwłaszcza jeśli pracujesz w średniej wielkości mieście a praca biurowa nie leży na ulicy.

 

---

* może przesadziłem z mało który - ale nie każdy

Edytowane przez bleidd

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Buda fajna, ale o co be z tą wersją (rozmiarem?)  grafy, bo się nie znam? 
    • No ja byłem na pogrzebie, nie raz. W mieście na największym cmentarzu mam kaplicę, gdzie zwykle są nabożeństwa, na kolejnym tak samo. Nie wiem, co się dzieje w przypadku, gdy nabożeństwo jest w rodzinnej parafii zmarłego, ale nie kojarzę praktycznie żadnego kościoła bez parkingu czy placu przed wejściem, poza takimi w ścisłym, zabytkowym centrum, ale zdaje się, że nawet na teren ciasnego starego miasta karawany wyjątkowo mogą wjeżdżać tak samo jak karetki, policja czy zaopatrzenie.   Tutaj sytuacja mimo wszystko jest IMHO specyficzna. O ile dobrze widzę, nie ma bezpośredniego przejścia z kościoła na parking, jeśli już, to przez budynek klasztoru/szkoły (?). Inna opcja to właśnie niesienie trumny wzdłuż Czerniakowskiej do skrzyżowania i potem Nowosielecką do wejścia na parking.   Tak, na wsiach jeszcze jakiś czas temu nosiło się albo i nadal przenosi trumnę z konduktem na cmentarz, jeśli jest blisko kościoła. Ale szczerze mówiąc - jakoś tego w centrum miasta nie widzę.  To nie jest boczna osiedlowa uliczka. I jednocześnie nie jest to pogrzeb z celebrą itp.  Wszystko to nawet jeśli trzeba się zgodzić, że widok trumny to nie jest też nic gorszącego. Ale IMHO wystarczy, że wyniosą ją na przystanek...    No właśnie, skoro już muszą, to albo tam powinien być dopuszczony wjazd obok przystanku (a faktycznie nie ma - wszędzie słupki) albo nie powinno tam być pogrzebów. A jeśli mimo wszystko są...  to na karawan przymknąłbym oko.    Ja wiem, że raz na milion jakieś dziecko będzie akurat biegło do przedszkola - ale to są skrajne przypadki, generalnie nic nikomu nie ma prawa się stać jeśli karawan na pięć minut wjedzie ostrożnie i bardzo powoli na chodnik. A podejrzewam jeszcze, że i pogrzeby nie odbywają się tam masowo?   OK, jasne, dura lex... no ale komentarz mam do tego chyba taki jak większość: Konfitura kiedyś w końcu wyłapie ostry wp...l i, jak tłumaczył klasyk: nie będę popierał, ale zrozumiem. A wcale nie jestem fanem kościelnych jasełek.
    • @Dikson Spotkałem się z takim czymś na początku zeszłego roku na OLX, kilka takich kont zgłosiłem i je zablokowali. Widać, że jest to walka z wiatrakami, najwidoczniej dalej udaje im się oszukiwać ludzi. 
    • Gdzie w końcu kupiłeś?  Ja akurat złotego wolę i nawet w przezroczyste etui wsadzę bo mi się bardziej podoba . 
    • Długo czytałem ten temat bez konta, ale w końcu nadszedł czas na kupno OLEDa. Do tej pory własciwie byłem nastawiony na Asusa PG27UCWM, ale ostatnio też zacząłem się jednak zastanawiać nad QD, a dokładniej Dell AW3426DW. Nastawienie na WOLEDa (czy jak to się tam teraz zwie bez white pixela) było głównie z obawy przed rysami przy czyszczeniu, ale niby w tej najnowszej generacji mocno poprawili wytrzymałość ekranu. Okno mam typowo za samym monitorem, więc z tym nie powinno być problemu, bo wprost na niego nic nie świeci + w razie czego mam rolety. Sam monitor będzie na ramieniu, więc minusy i plusy podstawy tych modeli mnie nie interesują. Mogę prosić o podpowiedzi czy warto iść w QD czy jednak poczekać np. na testy tego Asusa jak już się pojawi? Ew. może popatrzeć na jakieś inne modele QD oprócz tego Della, bo jednak do tej pory siedziałem na IPS 16:9, więc będzie to spory przeskok, ale z drugiej strony wolałbym chyba od razu przejść na 4K. Monitor będzie do grania, przeglądania internetu i okazjonalnego oglądania filmów (chociaż od tego głównie mam LG C4). Z takich dodatkowych rzeczy, to też nie mam zamiaru jakoś bardzo dostosowywać się pod monitor, jak np. ukrywanie paska windows. Mam świadomość, że szybciej się przez to może wypalić. Z góry dzięki za wszelkie podpowiedzi.
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...