Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Co do ilości to ja znów jakoś w domu mniej, bo tylko rano i czasem później po południu, ale często (przykładowo dziś) "później" nie następuje, w pracy natomiast na dzień dobry rano o 7, później 13-14 no i na koniec 17-18, pracuję 7-19 co drugi dzień, gdy wypadnie sobota co 2 tydzień to do 15, więc trzecia kawa wtedy nie następuje.

Edytowane przez Krzysiak
Opublikowano

Ja rozmyślałem nad ekspresem, ale jakbym go kupił to tylko ja bym z niego pił jedną maks dwie dziennie. Chyba więcej czyszczenia z grzyba niż samego robienia kawy. Chyba, że ktoś ma inne doświadczenia przy tak rzadkim używaniu.

 

W domu piję rozpuszczalną z mlekiem rano, w pracy ze 2 z ekspresu i potem w domu rozpuszczalną. Rozpuszczalnych też próbowałem różnych i najbardziej mi smakuje Jacobs Kronung z tych łatwo dostępnych. 

 

Bagnioka też się napiję, aczkolwiek najbardziej lubię aromat takiej kawy. 

 

Też robiłem raz test czy przerwa w piciu kawy wpłynie na energię w ciągu dnia albo coś zmieni w zasypianiu (z którym problemu nigdy nie miałem). Po 3 tygodniach stwierdziłem, że różnicy żadnej nie czuję więc piję dalej bo zwyczajnie lubię.

Opublikowano
Godzinę temu, GordonLameman napisał(a):

Ja ostatnio kupowałem Blue Orca, ale nie widzę różnicy względem złotej Lavazzy.

 

Róznicę widziałem tylko jak bylismy we Włoszech - tam kawa smakowała jakoś bardziej.

 

To co możecie polecić? Ten Dallmayr D'or? Kimbo?

Blue Orca przerabiałem, bez szału. Ogólnie to na pewno warto przy każdej kawie kombinować z ustawieniami temperatury zaparzania i z grubością mielenia.

 

A we Włoszech to tak. Od 15 lat to widzę, że tam kawa zawsze lepiej smakuje. Ostatnio nawet przywiozłem stamtąd kawę i była rzeczywiście dobra. Ale może to też kwestia ich mleka w sklepach i samych ekspresów. Tam robią zawsze na porządnym sprzęcie.

7 minut temu, Kowal_ napisał(a):

Ja rozmyślałem nad ekspresem, ale jakbym go kupił to tylko ja bym z niego pił jedną maks dwie dziennie. Chyba więcej czyszczenia z grzyba niż samego robienia kawy. Chyba, że ktoś ma inne doświadczenia przy tak rzadkim używaniu.

 

 

Ja tam robię to po najniższej linii oporu. Tackę I pojemnik na fusy do zmywarki, rurkę wyciorem, a zamiast pojemnika na mleko szklanka. 

Opublikowano (edytowane)
10 godzin temu, marko napisał(a):

Lepiej żreć fusy z kawy niż palić fajki. Po kawie przynajmniej nie śmierdzisz i wszystko, czego używasz. 

Nie wiem po co to do mnie piszesz, skoro o palaczach napisałem tu kilka dni temu parę słów, z których można wywnioskować, że nie palę. Nigdy nawet nie próbowałem fajki. Tylko dwa razy śmiesznego papieroska, ale mi się nie podobało.

 

Odnośnie ekspresów, to chyba wezmę tą melittę ze względu na cichy młynek :)

Edytowane przez dannykay
Opublikowano (edytowane)
9 godzin temu, Kowal_ napisał(a):

Ja rozmyślałem nad ekspresem, ale jakbym go kupił to tylko ja bym z niego pił jedną maks dwie dziennie. Chyba więcej czyszczenia z grzyba niż samego robienia kawy. Chyba, że ktoś ma inne doświadczenia przy tak rzadkim używaniu.

U mnie dwie mleczne kawy dziennie. Dlatego chciałem koniecznie osobny zbiornik na mleko. To nie musisz tego pojemnika myć codziennie, tylko wstawisz sobie na jeden dzień do lodówki i mleko będzie nadal ok. Reszta mycia nie jest jakaś czasochłonna. 

39 minut temu, dannykay napisał(a):

Nie wiem po co to do mnie piszesz, skoro o palaczach napisałem tu kilka dni temu parę słów, z których można wywnioskować, że nie palę.

Chopie. Gdybyś teraz tego nie napisał, to pojęcia bym nie miał czy jesteś palaczem czy nie. Generalnie nie interesuje mnie to. 

Stwierdziłem jedynie że są gorsze świnstwa z codziennych nawyków niż picie fusów, np. fajki i palacze śmierdzą niemiłosiernie. To jest fakt, a nie jakakolwiek krytyka w czyjąś stronę. 

 

BTW. zluzuj, bo ciągle masz jakieś "ale", jeśli pójdzie choć słowo krytyki (zamierzone czy też nie) w Twoją stronę.

37 minut temu, GordonLameman napisał(a):

A najlepiej to się przenieść do Włoch - tam prawie wszystko lepsze. Poza domami :E 

Myślę, że ta lista jest trochę dłuższa :E Ja nie cierpię takiej dezorganizacji w każdej dziedzinie życia

Edytowane przez marko
Opublikowano
13 minut temu, marko napisał(a):

 

Chopie. Gdybyś teraz tego nie napisał, to pojęcia bym nie miał czy jesteś palaczem czy nie. Generalnie nie interesuje mnie to. 

Stwierdziłem jedynie że są gorsze świnstwa z codziennych nawyków niż picie fusów, np. fajki i palacze śmierdzą niemiłosiernie. To jest fakt, a nie jakakolwiek krytyka w czyjąś stronę.

 

Ok. Choć palacz ma swój zapach zwykle w :dupa: i jak mu powiesz, że śmierdzi, to na pewno każdy pomyśli  "kurde, fakt". :-)

21 minut temu, marko napisał(a):

BTW. zluzuj, bo ciągle masz jakieś "ale", jeśli pójdzie choć słowo krytyki (zamierzone czy też nie) w Twoją stronę.

Nie kojarzę sytuacji, żeby mnie ktoś tutaj za coś krytykował, ale możesz mieć rację. Bywają dni, że człowiek napięty jak plandeka na żuku :/

Opublikowano (edytowane)
15 godzin temu, GordonLameman napisał(a):

image.png.754632276ed7b468fd2d129c40b18da7.png

To ja mam tak w biurze - ja nie wiem co oni z tym robią, że te kawy smakują jak sikacze. A niby serwisant przyjeżdża regularnie :E i to jakiś porządny ekspres Saeco a lura taka, że masakra. 

U mnie 2-3 kawki dziennie. Ciorne, czasem jak mam smaka to sobie robię z mlekiem ale trzymam się włoskiej zasady raczej, że mleczna to do 12 :P Ale mam tego bosza, robi te dwie kawki dziennie, w sumie to wydałem na niego circa sto złotych, żeby wszystkie uszczelki powymieniać więc wali mnie czy się opłaca, czy nie :E Teraz u teściów jestem to jakiś podstawowy Philips jest. A ziarna zarówno tutaj jak i u mnie to lecą byle jakie. Rzadko kiedy z ekspresu czuję jakąś znaczącą różnicę. Chociaż ostatnio kupiłem biedronkową Cafe d'Or Italian Style to faktycznie owocowa, a przez to kwaskowata, meh. Teraz jakiś podstawowy Jacobs u teściów jest pity i całkiem smaczne toto.

Edytowane przez lesiu155
Opublikowano
3 minuty temu, lesiu155 napisał(a):

To ja mam tak w biurze - ja nie wiem co oni z tym robią, że te kawy smakują jak sikacze. A niby serwisant przyjeżdża regularnie :E i to jakiś porządny ekspres Saeco a lura taka, że masakra. 

W zakładach pracy to norma. Nie ważne czy jakiś drogi Saeco czy Jura. Kawy się pić nie dało. Prawdopodobnie młynek albo zaparzacz już dawno do wymiany.

Opublikowano (edytowane)

Ale wiesz, ja nawet gadałem z tym serwisantem i mówiłem, że to smakuje jak kupa. To po uj on przyjeżdża, żeby go tylko wyczyścić raz na jakiś czas? Mi jak serwisant przyjechał do chaty do zmywarki (siemens) to grzecznie zapytałem, czy rzuciłby okiem bo mi krążki mokre zazwyczaj wylatują i się robi gówno w zbiorniku na fusy. Szybki rzut oka i powiedział, że zaparzacz się kwalifikuje do wymiany i jakaś rurka jest pęknięta. Ale to u mnie jest losowo, czasem tak, czasem tak więc wali mnie to trochę, rurkę wymienię, tylko muszę cały zaparzacz rozebrać i dopóki chodzi i mi smakuje to nie wymieniam całego zaparzacza.

Kawa z maczka! Ale to też nie w każdym jest dobra. Jeśli dobrze pamiętam to w maku koło mnie (WWA Modlińska) jest kijowa ale za to MOP Markuszów zawsze pycha :red: Nie wiem jak u Was ale ja jak tylko zgaszę silnik to dzieciaki się budzą więc drajwfru to gamechanger.

Edytowane przez lesiu155
  • Upvote 2
Opublikowano
1 godzinę temu, GordonLameman napisał(a):

To, żeby chociaż trochę nawiązać do motoryzacji :E

 

Jeśli kawa w drodze, do auta to... gdzie? Orlen (teraz już mozna :E), McD, Circle-K?

Jak mi sie włączy "za hajs z punktów baluj" to orlen, bo w sumie tylko tam tankuję, a jak nie orlen to mcd. Gorzej jak sie chce zaszaleć z jakimś fikuśnym latte i później jest zderzenie z tym jakie to słodkie.

 

@lesiu155 MOP Markuszów, zawsze robię tam pitstop po drodze do Wawki, i na powrocie ten naprzeciwko też często się zdarzał, chociaż od kiedy pojawiło się coś więcej już na S19 to nie zawsze.

Opublikowano (edytowane)

Ja 19 to jeżdżę tylko kawałek Lublin - Niedrzwica Duża, raptem kilkanaście km, w stronę Wawy Markuszów to jedyna sensowna opcja postoju, w drugą stronę jeszcze za Garwolinem jest niedawno powstały MOP Wola Korycka, tam też zdarza mi się często stawać. Oczywiście, wszędzie jest McD :E aż mnie to trochę wkurza bo mi jedzenie z maka smakowo w miarę podchodzi ale raz, że do Burger Kinga nie ma podjazdu, a dwa, że ja tym nie jestem w stanie się najeść, co najwyżej zapchać ale to w taki średnio przyjemny sposób. Wrap jedynie najsensowniejszą opcją jeśli głodny jestem. Ale śniadaniówkę mają fajną.

Edytowane przez lesiu155
Opublikowano

Zanim otworzyli S19 to standardowo do Niedrzwicy przez Bychawę (tam wypalają Blue Orca, w nawiązaniu do tematu kawowego :D), za czasów mieszkania w Warszawie strasznie nie lubiłem jeździć do domu. Jazda tymi dziurami i S17 w wiecznej przebudowie obniżoną Alfą 166 na 19tkach nie należała do najprzyjemniejszych :E Za to teraz kulturka, wpadam w Rudniku na 19 i można podróżować.

Opublikowano (edytowane)
13 minut temu, lesiu155 napisał(a):

 wszędzie jest McD :E aż mnie to trochę wkurza bo mi jedzenie z maka smakowo w miarę podchodzi ale raz, że do Burger Kinga nie ma podjazdu, 

Fajny żart, ale bez takich mi tu.

 

Na tym obrazku masz wizualizację do czego nadaje się jedzenie z Burger Kinga:

 

image.thumb.png.d6416dc488e128e4c63538c77735d727.png

 

 

Nie zapraszam do dyskusji, bo nie ma o czym :E 

Edytowane przez GordonLameman
  • Haha 1
  • Sad 1
  • Upvote 1

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...