Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Petru23
Opublikowano (edytowane)

Regenerację komórek odpornościowych? :)

 

Nie idź tą drogą... 

Edytowane przez Petru23
Gość Petru23
Opublikowano

Bo jak napiszę to ja to znów mi zarzucicie, że to w 80% czy ilustam stworzone przez sztuczną ;)

 

 

Opublikowano
@Petru23 TL;DR: fajnie, że dorzucasz „alergiczny katar → większe ryzyko powikłań”, ale to raczej nie jest „histamina emitowana przez owoce”. Histamina jest w praktyce nieulotna; jeśli już „lata”, to zwykle na pyle/kurzu (są prace np. o pluskwach), a nie jako gaz z jabłka. Przy owocach w domu bardziej realne są: LZO/zapachy (drażnienie), pleśń/zarodniki, aerozol białek przy krojeniu + reakcje po zjedzeniu (PFAS).

Spoiler


## 1) „Histamina z owoców w powietrzu” – tu bym zrobił STOP
- Histamina to nie jest VOC. To polarna amina, praktycznie nie zachowuje się jak lotny gaz, więc scenariusz „owoce emitują histaminę do otoczenia i od tego masz katar” jest mało sensowny fizykochemicznie.
- Tam, gdzie histamina pojawia się w środowisku domowym, literatura opisuje ją raczej jako związaną z fazą stałą (kurz/pył/osady). Jest np. praca pokazująca wysokie poziomy histaminy w kurzu w mieszkaniach z infestacją pluskiew; autorzy rozważają, że może się unosić razem z drobinami kurzu, a nie jako „gaz” (PMC10219852).

Czyli: jeśli chcesz doprecyzować dla czytających, to lepiej mówić: *nie histamina w powietrzu*, tylko *bodźce drażniące/alergeny → reakcja histaminowa w organizmie*.

## 2) Co faktycznie „idzie w powietrze” z owoców/kwiatków?
1) Zapachy/LZO (estry, terpeny, alkohol itd.) – mogą wywołać nieżyt niealergiczny (drażniący/naczynioruchowy) u wrażliwych osób. To jest katar „jak alergia”, ale bez klasycznej IgE-reakcji na konkretny alergen.
2) Pleśń/zarodniki – realny temat: przejrzałe owoce + koszyk w cieple = hodowla. Doniczki też potrafią być źródłem zarodników (przelanie, ziemia).
3) Białka/alergeny przy krojeniu/blendowaniu – rzadziej, ale możliwe u alergików. I tu wchodzi PFAS/OAS (alergia krzyżowa pyłek–pokarm): zwykle objawy są po *zjedzeniu surowego* owocu/warzywa (świąd w ustach/gardle), czasem dochodzą objawy nosowe; samo „powąchanie” zwykle nie, ale aerozol przy obróbce już bywa problemem u części osób (Allergy UK, ACAAI).

## 3) Alergiczny katar → infekcje bakteryjne: jest związek, ale to nie domino „zawsze”
Tu masz rację co do kierunku ryzyka:
- Alergiczne zapalenie nosa może pogarszać drenaż, zwiększać obrzęk, zmieniać lokalne środowisko i mikrobiom – są prace o zmianach mikrobioty w okolicy ujść zatok w sezonowym AR (PMC4101129).
- Przeglądy u dzieci wiążą AR z ryzykiem problemów typu zapalenia zatok/ucho (OME), ale dowody są mieszane i zależne od definicji/diagnostyki (PMC7474513, Scientific Reports 2019).
- I ważny kubeł zimnej wody: „kliniczne zapalenie zatok” nie zawsze jest bakteryjne – meta-analiza wskazuje, że bakterie w posiewach wychodzą średnio w okolicach ~54% przypadków klinicznie rozpoznanego ARS (zależnie od metody pobrania) (PMC4192102).

Czyli: alergia może zwiększać skłonność do powikłań, ale „katar = bakteria” to skrót myślowy.

## 4) Jak to sensownie wpisać w Waszą „listę domową”
Obok RH + CO₂ + PM2.5 + (trendowo) TVOC dodałbym po prostu kategorię:
- alergeny/źródła bioaerozolu: pleśń (owoce, doniczki, łazienka), roztocza (tekstylnia), sierść, pyłki (wietrzenie w sezonie), kurz.

A „histamina w powietrzu” zostawiłbym jako ciekawostkę od przypadków szczególnych (np. pluskwy), a nie codzienny element równania.



gpt-5.2-2025-12-11

Gość Petru23
Opublikowano

A przepraszam za brak precyzji. Oczywiste jest 

1 minutę temu, ITHardwareGPT napisał(a):

@Petru23 TL;DR: fajnie, że dorzucasz „alergiczny katar → większe ryzyko powikłań”, ale to raczej nie jest „histamina emitowana przez owoce”. Histamina jest w praktyce nieulotna; jeśli już „lata”, to zwykle na pyle/kurzu (są prace np. o pluskwach), a nie jako gaz z jabłka. Przy owocach w domu bardziej realne są: LZO/zapachy (drażnienie), pleśń/zarodniki, aerozol białek przy krojeniu + reakcje po zjedzeniu (PFAS).

 

 

 

  Pokaż ukrytą zawartość


## 1) „Histamina z owoców w powietrzu” – tu bym zrobił STOP
- Histamina to nie jest VOC. To polarna amina, praktycznie nie zachowuje się jak lotny gaz, więc scenariusz „owoce emitują histaminę do otoczenia i od tego masz katar” jest mało sensowny fizykochemicznie.
- Tam, gdzie histamina pojawia się w środowisku domowym, literatura opisuje ją raczej jako związaną z fazą stałą (kurz/pył/osady). Jest np. praca pokazująca wysokie poziomy histaminy w kurzu w mieszkaniach z infestacją pluskiew; autorzy rozważają, że może się unosić razem z drobinami kurzu, a nie jako „gaz” (PMC10219852).

Czyli: jeśli chcesz doprecyzować dla czytających, to lepiej mówić: *nie histamina w powietrzu*, tylko *bodźce drażniące/alergeny → reakcja histaminowa w organizmie*.

## 2) Co faktycznie „idzie w powietrze” z owoców/kwiatków?
1) Zapachy/LZO (estry, terpeny, alkohol itd.) – mogą wywołać nieżyt niealergiczny (drażniący/naczynioruchowy) u wrażliwych osób. To jest katar „jak alergia”, ale bez klasycznej IgE-reakcji na konkretny alergen.
2) Pleśń/zarodniki – realny temat: przejrzałe owoce + koszyk w cieple = hodowla. Doniczki też potrafią być źródłem zarodników (przelanie, ziemia).
3) Białka/alergeny przy krojeniu/blendowaniu – rzadziej, ale możliwe u alergików. I tu wchodzi PFAS/OAS (alergia krzyżowa pyłek–pokarm): zwykle objawy są po *zjedzeniu surowego* owocu/warzywa (świąd w ustach/gardle), czasem dochodzą objawy nosowe; samo „powąchanie” zwykle nie, ale aerozol przy obróbce już bywa problemem u części osób (Allergy UK, ACAAI).

## 3) Alergiczny katar → infekcje bakteryjne: jest związek, ale to nie domino „zawsze”
Tu masz rację co do kierunku ryzyka:
- Alergiczne zapalenie nosa może pogarszać drenaż, zwiększać obrzęk, zmieniać lokalne środowisko i mikrobiom – są prace o zmianach mikrobioty w okolicy ujść zatok w sezonowym AR (PMC4101129).
- Przeglądy u dzieci wiążą AR z ryzykiem problemów typu zapalenia zatok/ucho (OME), ale dowody są mieszane i zależne od definicji/diagnostyki (PMC7474513, Scientific Reports 2019).
- I ważny kubeł zimnej wody: „kliniczne zapalenie zatok” nie zawsze jest bakteryjne – meta-analiza wskazuje, że bakterie w posiewach wychodzą średnio w okolicach ~54% przypadków klinicznie rozpoznanego ARS (zależnie od metody pobrania) (PMC4192102).

Czyli: alergia może zwiększać skłonność do powikłań, ale „katar = bakteria” to skrót myślowy.

## 4) Jak to sensownie wpisać w Waszą „listę domową”
Obok RH + CO₂ + PM2.5 + (trendowo) TVOC dodałbym po prostu kategorię:
- alergeny/źródła bioaerozolu: pleśń (owoce, doniczki, łazienka), roztocza (tekstylnia), sierść, pyłki (wietrzenie w sezonie), kurz.

A „histamina w powietrzu” zostawiłbym jako ciekawostkę od przypadków szczególnych (np. pluskwy), a nie codzienny element równania.

 

 

gpt-5.2-2025-12-11

 

 

No tak, pominąłem kwestie nośników w postaci m.in wlasnie kurzu. Ale dodając ten czynnik, czyli nośnik histamina ma wpływ?

Opublikowano
@DjXbeat nie ma badań, które by mówiły: *„w 19°C komórki odpornościowe dziecka regenerują się najszybciej”*. To tak nie działa (różne komórki, różne procesy), a temperatura działa głównie przez jakość/ciągłość snu.

Co da się powiedzieć sensownie i „bezpiecznie”:

- Najlepsza „temperatura pod odporność” = taka, w której dziecko śpi najgłębiej i najrzadziej się wybudza. Z fizjologii snu: zasypianiu sprzyja spadek temp. rdzeniowej, więc lekko chłodniej w sypialni zwykle pomaga, a za ciepło częściej pogarsza sen (więcej mikro‑wybudzeń, gorszy REM/N3) (Frontiers 2019, PMC3427038).

### Praktyczny zakres (noc)
- Przedszkolak/szkolniak: zacznij od 18–20°C w sypialni. Jak się poci/odkrywa i wierci → schodź do 17–19°C. Jak marznie/budzi się z zimna → 19–21°C i korekta pościeli.
- Niemowlę (safe sleep): konserwatywnie 16–20°C i unikanie przegrzewania (tu w grę wchodzi też ryzyko SIDS, więc bardziej rygorystycznie) (Lullaby Trust). AAP nie daje jednej liczby, tylko nacisk na „avoid overheating” i dobór warstw/śpiworka (HealthyChildren/AAP).

### Dwa „multiplikatory”, o których ludzie zapominają
- RH ~40–60%: przy 23–24°C zimą łatwo zrobić pustynię i podrażnić śluzówki → gorszy sen i większa podatność.
- Wentylacja/CO₂: duszno = płytszy sen (nawet jak „ciepło i przyjemnie”).

Jeśli chcesz, doprecyzuj wiek (np. 3–5 lat czy 8–10) i czy mówimy o osobnym pokoju czy „śpimy razem” + jakie macie RH zimą — wtedy łatwiej zawęzić realny sweet‑spot temperatury, a nie wróżyć z termostatu.

gpt-5.2-2025-12-11

Gość Petru23
Opublikowano (edytowane)
25 minut temu, ITHardwareGPT napisał(a):

@Petru23 
I klasyk: na LZO najlepsza „oczyszczarka” to wietrzenie + wywiew kuchenny, a jak oczyszczacz, to z sensowną ilością węgla aktywnego (HEPA sam z LZO prawie nic nie robi).

 

 

gpt-5.2-2025-12-11

 

 

"Płuczka etylenowa" jak już czyli rozwiązania oparte na aktywnej fotokatalize a nie filtry. Czyli powiedzmy zaawansowane aktywne PCO' i wyższe odmiany technologii 

Filtry węglowe działają pasywnie miejscowo. Lepsze są aktywne metody oparte o aktywna fotokatalize.

 

Że też muszę Cię poprawiać ;)

Edytowane przez Petru23
Opublikowano
@Petru23 tak, kurz może być „taksówką” dla histaminy – tylko trzeba rozróżnić dwie rzeczy: *czy histamina w ogóle jest w kurzu* oraz *czy ta konkretna histamina robi klinicznie zauważalną robotę*.

1) Czy histamina może być w kurzu i się utrzymywać?
Tak. Najlepiej opisany przykład to mieszkania z pluskwami – w osiadłym kurzu z okolic łóżek mierzono rzędu ~54.6 µg histaminy / 100 mg kurzu vs wartości śladowe w kontrolach, a po zabiegach cieplnych poziomy potrafiły nie spaść przez tygodnie (DeVries 2018, PLoS ONE).

2) Czy taka histamina „na kurzu” może mieć wpływ na drogi oddechowe?
Teoretycznie – tak, bo histamina jest biologicznie aktywna i jest wręcz używana jako bodziec w testach prowokacji oskrzeli (inhalacja histaminy → skurcz oskrzeli u osób z nadreaktywnością) (Choi 2007, open access).
Praktycznie w typowym domu: to raczej drugi/trzeci rząd. Żeby to miało „moc” jak w teście prowokacyjnym, musiałbyś realnie wdychać odpowiednią dawkę tej histaminy, a to zależy od tego ile kurzu faktycznie unosi się w powietrzu i trafia do dróg oddechowych – tego w mieszkaniach zwykle nikt dobrze nie policzył. Dlatego to jest bardziej „emergent indoor contaminant / potencjalne ryzyko” niż udowodniona, codzienna przyczyna kataru.

3) Co zwykle jest ważniejsze niż „histamina z kurzu”?
W 99% przypadków objawy nosowe/oskrzelowe w domu wynikają z tego, że kurz niesie alergeny, które powodują, że *organizm sam wyrzuca histaminę* (roztocza, pleśnie, sierść itd.). Tu „histamina w kurzu” jest co najwyżej dodatkiem, a nie głównym silnikiem.

Wniosek forumowy:
- Jeśli mówimy o normalnym mieszkaniu bez pluskiew – histamina „na kurzu” to raczej ciekawostka, a nie core problem.
- Jeśli mówimy o pluskwach / masie starego kurzu w sypialni – to już może być realny element układanki i wtedy sens ma podejście „zwalcz źródło + gruntowne odkurzanie/HEPA + pranie tekstyliów + mokre przecieranie”, bo usuwasz *i kurz, i wszystko co on niesie*.

Jeśli chcesz, doprecyzuj: pytasz ogólnie „teoretycznie”, czy masz na myśli konkretny case (np. nawracający nocny kaszel/katar + stara sypialnia/dywany/ew. podejrzenie pluskiew)?

gpt-5.2-2025-12-11

@Petru23 Poprawka przyjęta… ale z gwiazdką. Fotokataliza/PCO to faktycznie „reaktor” (utlenianie), tylko że w domowych oczyszczaczach nie ma gwarancji, że to będzie lepsze od porządnego węgla.

- PCO/PECO bywa kapryśne: w testach komorowych przenośnych oczyszczaczy technologie PCO/UV potrafiły generować produkty uboczne (aldehydy typu formaldehyd/acetaldehyd, czasem ozon/UFP) – czyli zamieniasz część LZO na *inne* LZO. Zob. np. NIST (metodyka + by‑produkty) (PMC11132699) i raport LBNL/CARB (ozon, formaldehyd, UFP w części urządzeń) (10-320.pdf).
- Węgiel aktywny jest „nudny”, ale przewidywalny: nie tworzy nowych związków, a skuteczność zależy głównie od masy i czasu kontaktu. Jak masz „dekoracyjne” 100–200 g w filtrze – zgoda, to jest zapachówka. Jak masz sensowną masę, to potrafi mieć realny CADR dla VOC (w badaniu porównawczym filtr węglowy miał wyraźnie większy CADR niż generator OH) (PMC10108428).
- Najlepsza praktyka w mieszkaniu i tak: *źródło + wentylacja* → potem dopiero gadżety. A jeśli już „aktywnie”, to najbezpieczniej hybryda: PCO + węgiel za katalizatorem (żeby łapać by‑produkty) i wymaganie papierów typu „zero ozone” (UL 2998 to minimum, ale pamiętaj: to nie bada aldehydów) (UL 2998).

Czyli: PCO może być super w konkretnych konstrukcjach i warunkach, ale nie jest automatycznie „wyższą technologią od węgla” w salonie. Jeśli masz na myśli konkretny model „płuczki etylenowej”/PCO, wrzuć nazwę – wtedy można pogadać o tym, czy ma jakiekolwiek niezależne testy na HCHO/O₃/by‑produkty, czy tylko marketing.

gpt-5.2-2025-12-11

Opublikowano (edytowane)
4 godziny temu, LYCONE napisał(a):

Czemu Dr Petru rozmawia z AI przez pół wątku? :E

Bo tylko AI chce (czyt. algorytm go zmusza) z nim “gadać”. 
 

Ale przyznaje - nocna “samodyskusja” z botem to faktycznie jedna ze śmieszniejszych rzeczy jakie się tu ostatnio wydarzyły. :lol2: 
 

No i w sumie to trochę smutne też to jest :rotfl2: 

Edytowane przez GordonLameman
Opublikowano (edytowane)
7 godzin temu, Petru23 napisał(a):

 

 

@dannykay już nie chcesz kontynuować wątku mikromutacji? Jak ewoluują wirusy? Doczytałeś na googlu że taka cisza?

Ty jesteś tak przewidywalny, że szkoda gadać. A przy tym uwidaczniają się pewne braki, skoro nie wyłapałeś, że Cię podpuszczam.  Sugerujesz mi podpieranie się czatem, bo niby nie mam wiedzy, a tu proszę… znów elaboraty z czata, tyle, że od Ciebie. 

Edytowane przez dannykay
Opublikowano

Mieszkałem w bloku z początku lat 90, temp w pokoju utrzymywała się w okolicach 18-20 stopni pomimo odkręconego kaloryfera na 5 przez co powietrze było jak na sacharze i musieliśmy mieć w pokoju albo ręcznik mokry na nim albo te zbiorniki z wodą wieszane na kaloryferze. Do 6-7 roku życia chorowałem jak wściekły, dupa jak sitko od zastrzyków, siostra trochę mniej. Obecnie raz na sezon zimowy muszę być przeziębiony, w zeszłym roku grypa, kilka lat temu mocna angina na własne życzenie bo przechodziłem przeziębienie z kaszlem w pracy. Covida złapałem raz, smak i węch wrócił po 5 dniach a tylko 1 dzień miałem gorączkę i tyle, następnego dnia w pełni zdrowy.

 

Jak to się ma do narracji o hartowaniu dziecka w temp 21 w pokoju? To ja już powinienem być jak superman.

Opublikowano

Kurde. Nie potrafię sobie wyobrazić, żeby mój dzieciak siedział od 8 do 16 w przedszkolu 😐

Tak, rozumiem, że często rodzic musi wskoczyć z powrotem na pełny etat. Po prostu szkoda mi, że tak jest. 

Gość Petru23
Opublikowano

Dyskusje z chatem rozpoczął @DjXbeat ja tylko doprecyzowałem treści zapytania. 

 

 

Opublikowano (edytowane)
1 godzinę temu, marko napisał(a):

Kurde. Nie potrafię sobie wyobrazić, żeby mój dzieciak siedział od 8 do 16 w przedszkolu 😐

Tak, rozumiem, że często rodzic musi wskoczyć z powrotem na pełny etat. Po prostu szkoda mi, że tak jest. 

Wiesz, niektórzy muszą posłać do przedszkola, żeby zwyczajnie mieć dochód i tu nie ma co zakłamywać rzeczywistości..poza tym ja w drugą stronę powiem, żłobek i przedszkole to najlepszy sposób by dziecko mogło się socjalizować i uczyć relacji społecznych. Moje dwie pociechy wracają dzień w dzień z placówek pełne uśmiechu. Widać po nich, że naprawdę fajnie spędzają czas. Młodszą w swojej "cioci" (opiekunka w żłobku) to wręcz zakochana jest.

W placówkach są 8-16, czasami odbieram je ciut wcześniej.

Edytowane przez larry.bigl
Opublikowano

8 godzin w żłobku to zdecydowanie za dużo dla takiego dziecka. A jak jeszcze doliczysz dom poza miastem, a żłobek/praca w mieście, to już w ogóle to dziecko jest takim samym gościem w domu jak rodzice. I o ile część ludzi (mniejsza lub większa, nie wiem ile) nie ma innego wyboru, tak jak słyszę o karierowiczach próbujących "bawić się" w rodzine, to dla mnie tacy ludzie to dosłownie zwykłe korposzczury, dla których dzieci to kula u nogi. No ale jest piękny domek pod miastem, są dwa nowe auta przed domem, kredycik spłacony przed 40tką. A dziecko jakoś się wychowa. 

Opublikowano

Ja odstawiam młodego do żłobka gdzieś na 7:15-7:30, a żona odbiera 15:30/16. Teoretycznie mógłbym odstawiać go na 8 ale w tedy wracałbym jeszcze później do domu i byłoby mniej czasu na popołudniową zabawę.

Opublikowano

Brak słów na tak debilną wypowiedź...

22 minuty temu, marko napisał(a):

8 godzin w żłobku to zdecydowanie za dużo dla takiego dziecka. A jak jeszcze doliczysz dom poza miastem, a żłobek/praca w mieście, to już w ogóle to dziecko jest takim samym gościem w domu jak rodzice. I o ile część ludzi (mniejsza lub większa, nie wiem ile) nie ma innego wyboru, tak jak słyszę o karierowiczach próbujących "bawić się" w rodzine, to dla mnie tacy ludzie to dosłownie zwykłe korposzczury, dla których dzieci to kula u nogi. No ale jest piękny domek pod miastem, są dwa nowe auta przed domem, kredycik spłacony przed 40tką. A dziecko jakoś się wychowa. 

 

Opublikowano

Mój młody też w żłobku 8-16. Czy to źle? Ma towarzystwo innych dzieci, co jakiś czas nowe atrakcje (zjeżdżalnie, ogromne baseny z kulkami, żywe alpaki, groty solne dla dzieci, zajęcia z rytmiki). Ilość zabaw których ja z żoną mu nie zapewnimy na co dzień. Codziennie idzie tam z uśmiechem i wraca z jeszcze większym. Jakoś nie czuję, żebym go "krzywdził". Z jednym małym ale. Po pracy nie mam życia, bo są kolejne wspólne zabawy, czytanie książek, sanki/rower. ;) 

Opublikowano
2 minuty temu, marko napisał(a):

Czekam na uzasadnienie

Nie da rady, brak słów...

 

A tak poważeni to kolego ty jesteś chyba trochę odklejony od rzeczywistości... Na ogół praca w Polsce na etacie trwa 8h dziennie (większość polaków pracuje na etacie), z dojazdem niech będzie przy dobrych wiatrach 9h. a ty piszesz o byciu jakimś korpo szczurem czy o dziecku które jest kulą u nogi bo spędza 8h w żłobku/przedszkolu... Przy wysokości obecnych rat za mieszkanie nawet niech to będzie mieszkanie 2pokojowe + koszty życia nie da rady żeby jeden rodzic pracował (mówię o sobie, ale chyba większość tak ma). Także jak można tak negatywnie kogoś oceniać za to że stara się być i rodzicem i utrzymać w ryzach domowe "ognisko"...

Opublikowano (edytowane)
38 minut temu, marko napisał(a):

 I o ile część ludzi (mniejsza lub większa, nie wiem ile) nie ma innego wyboru, 

@Grexons To specjalnie pominąłeś?

 

Widzisz. Np. moja żona specjalnie odrzuciła bardzo fajną ofertę pracy tylko dlatego, że wiedziała, że będzie to kosztem rodziny. O takich przypadkach mówię.

Edytowane przez marko
Opublikowano
5 minut temu, marko napisał(a):

@Grexons To specjalnie pominąłeś?

 

Widzisz. Np. moja żona specjalnie odrzuciła bardzo fajną ofertę pracy tylko dlatego, że wiedziała, że będzie to kosztem rodziny. O takich przypadkach mówię.

Nie pominąłem specjalnie, ale jak dla mnie oceniłeś ludzi mimo tego zdania.

 

Gratuluje wam bardzo że tak sobie dobrze radzicie, ja np. nie jestem w stanie i nie uważam się przez to za gorszego rodzica :)

Opublikowano
11 minut temu, marko napisał(a):

Widzisz. Np. moja żona specjalnie odrzuciła bardzo fajną ofertę pracy tylko dlatego, że wiedziała, że będzie to kosztem rodziny. O takich przypadkach mówię.

przypomnij mi raz jeszcze, gdzie mieszkacie z żoną i w jakiej walucie zarabiacie? :E 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...