Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
14 minut temu, larry.bigl napisał(a):

Dla Was jakie bolączki w takich autach używanych są ok? Co na luzie byście przeżyli? Mówię o takich autach powiedzmy 4-8 letnich.

Jakaś wgniotka, ryska, ogólnie parkingówki, wymieniona szyba czołowa. 

  • Upvote 1
Opublikowano
18 minut temu, Katystopej napisał(a):

Jakaś wgniotka, ryska, ogólnie parkingówki, wymieniona szyba czołowa. 

W Focusie akurat uniknąłem wymiany szyby bo zamienniki podgrzewanej szyby nie są tak dobre. Ale wgniotki są. Praktycznie tylko auta po szkodach mają idealny lakier :E

Opublikowano
8 minut temu, Gret napisał(a):

Jak byś chciał zrobić u siebie te wgniotki to byś miał auto po szkodzie? :P 

Jak ostatnio oglądałem auta to najlepszy lakier był w autach z Niemiec w komisach. Auta krajowe miały wgniotki i lekkie parkingowe draśnięcia. Nie wiem skąd komisy mają takie perełki choć się domyślam :E sam wolę wgniotke na oryginalnym lakierze niż idealny lakier po naprawie.

  • Upvote 1
Opublikowano
Godzinę temu, larry.bigl napisał(a):

Dla Was jakie bolączki w takich autach używanych są ok? Co na luzie byście przeżyli? Mówię o takich autach powiedzmy 4-8 letnich.

Wgniotki i przycierki typowo eksploatacyjne. Z rzeczy mechanicznych to wszystko zależy od ceny auta vs koszt naprawy.

  • Like 2
  • Upvote 3
Opublikowano (edytowane)
2 godziny temu, larry.bigl napisał(a):

Dla Was jakie bolączki w takich autach używanych są ok? Co na luzie byście przeżyli? Mówię o takich autach powiedzmy 4-8 letnich.

Mechanicznie ma się trzymać. Wybaczyć można pierdoły eksploatacyjne w ramach dobrego smaku.

Skazy w środku na plastikach, czy też kierownicy mogą być, nie jest to w końcu nówka. 

 

No i blacharka. Tutaj musi być w miarę możliwości perfekt. Blacharka dla mnie jest najważniejsza. Jakaś tam rysa i wgniotka ujdzie, ale jak widać coś niepokojącego to lepiej odpuścić. 

Dzisiaj koszty lakierników i blacharzy potrafią mocno nadszarpnąć budżet.

Jak coś było łatane mało umiejętnie (po np jakiejś stłuczce) to też z czasem wyjdzie i dowali finansowo. Tutaj trzeba uważać, bo raz to jakość (powłok lakierniczych, cienkich blach) dzisiejszych aut, a dwa ceny usług. 

Godzinę temu, KiloKush napisał(a):

Nie wiem skąd komisy mają takie perełki choć się domyślam

Polerka działa cuda 😉

 

Swoją drogą przykład kolegi sprzed już ładnych kilku lat wstecz.

Piękne E39 od handlarzyka. No wypacykowane, trzymające się bardzo dobrze. Po półtora roku powychodziły takie babole, że szkoda gadać.

Mechanicznie pal licho, mogło być gorzej, ale blacharsko to gość był czarodziejem improwizacji. Gruz był idealnie przygotowany pod sprzedaż, idealnie :E

 

Jeszcze co do komisów...

W zagłębiu Kutnowskich komisów był taki jeden, którego prowadził znajomy mojego bardzo dobrego kumpla. 

Dał się ten mój kolega namówić, żeby kupić tam auto. Pojechaliśmy razem no i tak oglądamy konkretny egzemplarz, a znajomy pyta jeszcze o Alfę stojącą nieco dalej (ogólnie na placu z 30 aut). Handlarz stanowczo odradza i przyznaje, że osobiście może polecić tylko to jedno oglądane wcześniej auto. 

 

No niestety, ten jeden jedyny polecany egzemplarz w ciągu dwóch lat wygenerował takie koszty, że głowa mała. Strach się bać, co by się działo w przypadku tych innych samochodów. 

 

Edytowane przez zdunzdun
Opublikowano

Ja w zasadzie żadnego auta sensownie nie kupiłem, także u mnie nie ma klucza co "przeżyję w używce";  Choć najmłodsze auto jakie miałem to to miało 8 lat.
W sumie - po zakupie swojej używanej VC mam próg bólu ustawiony na prawdę wysoko :E 

Fluence też był kupiony na spontana, jedyny oglądany, bez namysłu czy na pewno on (jako model/marka).
Cena z czapy, obity, porysowany no ale prima sort jeden Właściciel realnie i polski salon!
No ale pomijając Civic, jest to od 10 lat najdłużej posiadany przeze mnie gruz/samochód, który zrobił jednocześnie najwięcej kilometrów ze mną + najmniej odwiedzał mechanika;

  • Like 1
Opublikowano
3 minuty temu, serwal4 napisał(a):

No ale pomijając Civic, jest to od 10 lat najdłużej posiadany przeze mnie gruz/samochód, który zrobił jednocześnie najwięcej kilometrów ze mną + najmniej odwiedzał mechanika;

Czyli jednak Hądą to über alles w motoryzacji, i te F1 jako truskawka na torcie :red:

  • Haha 2
Opublikowano (edytowane)
1 godzinę temu, larry.bigl napisał(a):

Dla Was jakie bolączki w takich autach używanych są ok? Co na luzie byście przeżyli? Mówię o takich autach powiedzmy 4-8 letnich.

Ryski (najczęściej na drzwiach), małe odpryski (lusterka, klamki, słupki B) to jest zło konieczne. Po jamikś czasie i tak ich się nie widzi. Polerką samemu da się może z 10% usunąć. Inne rzeczy też można samemu ogarnąć np. takie których nie widać i zrobione nieprofesjonalnie nie będą razić a będą zabezpieczone przed atakiem rudej (np. ranty błotników szczególnie przy łączeniu z plastkiowym zderzakiem). Osobiście odpuszczam auta z odbarwionymi bądź uszkodzonymi chromami, bo te jeszcze można spokojnie trafić nienaruszone. 

Co do mechaniki to nie kupuję w ogóle aut z ryzykownymi silnikami. Skrzyniami niby też, ale w przyszłości już nie uniknę automatu który i tak trzeba będzie zrobić w 100% profesjonalnym warsztacie z gwarancją. 

 

Acha no i wnętrze musi być czyste. Chlew odpuszczam zawsze, bo to dużo mówi o właścicielu.

25 minut temu, zdunzdun napisał(a):

No i blacharka. Tutaj musi być w miarę możliwości perfekt. Blacharka dla mni jest najważniejsza. Jakaś tam rysa i wgniotka ujdzie, ale jak widać coś niepokojącego to lepiej odpuścić. 

Dzisiaj koszty lakierników i blacharzy potrafią mocno nad szarpnąć budżet.

Na prowincji znajomy lakiernik zrobi ci blacharkę za półdarmo. Coś tam będzie widać, ale będzie odpowiednio zabezpieczone. 

Edytowane przez NotQuite
Opublikowano

Kwestią wizualną nie przejmuje się z racji tras urlopowych; 
Jasnę, rdzę ogarnę, lakier zdarty do podkładu zabezpieczę itd, bo szkoda żeby zgniło...

Także tutaj niestety dokładka oberwała (choć klejenie poprzednika zaczyna wychodzić to zmuszę się to profi zespawać i pomalować), tam próg przerysowany...
O odpryskach na lakierze przez jazdę po szutrach czy śladach od gałęzi / krzaków jak dukt leśny okazał się węższy to już tylko wspomnę pro forma :E 

Do dzisiaj mam w pamięci wzrok patrolu Straży Granicznej litewskiej jak mnie rzuciło w lasy gdzieś ~1.5-2km w linii prostej do granicy z Białorusią :lol2:
A wybrałem się akurat we wrześniu 25' jak mieli te wspólne ćwiczenia wojskowe z RUS :E 

 

Opublikowano

@NotQuite

Rok temu byłem w kilku miejscach, żeby ogarnąć jeden temat i jak wracałem od czwartego, czy tam piątego to się zalałamałem. 

 

Ceny to jedno, ale niechęć do w ogóle wykonania jakiejkolwiek roboty to kolejna sprawa. 

Jeden mi w końcu szczerze powiedział, że teraz to każdy najchętniej ogarniałby szybkie tematy. Ma być szybko, bardzo grubo i kosztownie, ale wtedy to auta od handlarzy. 

Mają "podpisane" umowy z handlarzami i ci mają totalne pierwszeństwo. Gruz z zachodu na sprzedaż musi być zrobiony, a reszta tematów schodzi na drugi, trzeci plan. To się bardziej opłaca. 

 

Niechęć do zrobienia dość łatwiej roboty mnie zdziwiła. Na sześciu raptem jeden się zgodził wykonać robotę (z bardzo długim czasem oczekiwania) ale od razu zaznaczył, że się nie będzie z tym pieścił i zrobi to po swojemu (byle jak, na sztukę). 

 

Dopiero u gościa, który ogarnia głównie zabytkowe motocykle udało mi się rzeczowo porozmawiać i robotę przyjął. 

Opublikowano
34 minuty temu, NotQuite napisał(a):

Ryski (najczęściej na drzwiach), małe odpryski (lusterka, klamki, słupki B) to jest zło konieczne. Po jamikś czasie i tak ich się nie widzi. Polerką samemu da się może z 10% usunąć. Inne rzeczy też można samemu ogarnąć np. takie których nie widać i zrobione nieprofesjonalnie nie będą razić a będą zabezpieczone przed atakiem rudej (np. ranty błotników szczególnie przy łączeniu z plastkiowym zderzakiem). Osobiście odpuszczam auta z odbarwionymi bądź uszkodzonymi chromami, bo te jeszcze można spokojnie trafić nienaruszone. 

Co do mechaniki to nie kupuję w ogóle aut z ryzykownymi silnikami. Skrzyniami niby też, ale w przyszłości już nie uniknę automatu który i tak trzeba będzie zrobić w 100% profesjonalnym warsztacie z gwarancją. 

 

Acha no i wnętrze musi być czyste. Chlew odpuszczam zawsze, bo to dużo mówi o właścicielu.

Na prowincji znajomy lakiernik zrobi ci blacharkę za półdarmo. Coś tam będzie widać, ale będzie odpowiednio zabezpieczone. 

Jak takiego znaleźć. :E

 

Opublikowano

@zdunzdunDlatego napisałem znajomego. Robi to co lubi, ma niezłą emeryturę. Wiadomo że to nie potrwa długo i sam kiedyś będę musiał poszukać od nowa. 

Znam takich ludzi od wszystkiego do mojego auta, z tym że co się najeździłem, nadzwoniłem to moje. 

Opublikowano
3 godziny temu, larry.bigl napisał(a):

Dla Was jakie bolączki w takich autach używanych są ok? Co na luzie byście przeżyli? Mówię o takich autach powiedzmy 4-8 letnich.

Nie wiem bo zawsze kupowałem 13-15 letnie ale jak odbierałem nowego z salonu to był mniej odpicowany niż poprzedni 13 letni od handlarza od którego kupiłem :D

Opublikowano
4 godziny temu, larry.bigl napisał(a):

Dla Was jakie bolączki w takich autach używanych są ok? Co na luzie byście przeżyli? Mówię o takich autach powiedzmy 4-8 letnich.

Zadałbym pytanie od drugiej strony, co z góry dyskwalifikuje auto (i to niezależnie od wieku). Dla mnie rdza na progach/elementach konstrukcyjnych. Przy aucie do ~20k, przymknę oko jakiś drobny wykwit na elemencie który łatwo wymienić (przykładowo błotnik). Ceny blacharki są wysokie i ciężko o dobrego fachowca. Mechanikę można zazwyczaj dość szybko i prosto ogarnąć, niekoniecznie tanio, ratowanie blacharki to często studnia bez dna. 

Dodałbym jeszcze auta "rzeźbione". Oglądałem kilka sztuk, gdzie cały bok pokrywała szpachla. 1mm+ na całej długości auta. W jednym nawet z obu stron. :E

Zniechęcają mnie też auta z dużą ilością uszkodzonych detali. Tu jakaś listewka, tu pęknięta obudowa lusterka, tu się lekko boczek drzwi odkleja, tu jakaś uszczelka i jak się podliczy całość, wychodzi, że trzeba poświęcić dużo czasu i niemało pieniędzy, żeby doprowadzić to do dobrego stanu. 

  • Upvote 1
Opublikowano
14 godzin temu, larry.bigl napisał(a):

Dla Was jakie bolączki w takich autach używanych są ok? Co na luzie byście przeżyli? Mówię o takich autach powiedzmy 4-8 letnich.

Prawie wszystkie bolączki dopóki wiadomo że kupujemy zdrowy silnik. Praktycznie wszystko mogę sam wymienić, od blacharki mam w rodzinie eksperta który za pół darmo może zrobić. 
 

Każda sytuacja jest inna. 

Opublikowano
25 minut temu, TheMr. napisał(a):

Prawie wszystkie bolączki dopóki wiadomo że kupujemy zdrowy silnik. Praktycznie wszystko mogę sam wymienić, od blacharki mam w rodzinie eksperta który za pół darmo może zrobić. 
 

Każda sytuacja jest inna. 

Gdzie wy znajdujecie tych blacharzy za pół darmo? Ja ostatnio zajechałem do jakiejś szopy po drodze na wsi kawałek od Szczecina gdzie nawet żadnego szyldu nie ma, na google maps tym bardziej. Kolesie klepią auta. Cena od 500 do 1200 zł za element. Terminy minimum za miesiąc.

Opublikowano (edytowane)
11 godzin temu, Gret napisał(a):

jak to był mniej odpicowany? :D

Normalnie, każdy jaki kupowałem od handlarza był wywoskowany i posprzątany jak na pokaz a nówka po prostu jak wyszła z fabryki i gdzie niegdzie jeszcze pozostałości po produkcji. Plus dla salonu za pełny zbiorniczek od spryskiwaczy i jakieś 15l paliwa na start a niby mowili, że nowe auta wydają na rezerwie. Ja to w ogóle wbrew obiegowej opinii na autach od handlarzy wyszedłem najlepiej tylko takich co sprzedają spod domu a nie typowo komis i plac. Auta zawsze czyste, przygotowane na sprzedaż i jakiś pierwszych napraw wymagały dopiero po kilku miesiącach użytkowania i to też głównie eksploatacja. Raz kupiłem od prywatnego i nigdy więcej. 

Edytowane przez KamcioGF
Opublikowano
18 godzin temu, wallec napisał(a):

Co to za element?

Mam wrażenie że się coś wylewa z tego

,paliwo? Mogli to popsuć jak robili rozrząd/wtryski? To powinno się tak łatwo odpinać?

 

IMG20260307155357.thumb.jpg.c92fb0f6ffc130cc0b286762d32129a1.jpg

IMG20260307155410.thumb.jpg.3c5a1b63a78f32a41ba414d01c7bd9b1.jpg

IMG20260307155454.thumb.jpg.60788efd7153861f692b011977ed6037.jpg

IMG20260307155512.thumb.jpg.9d52d455eadd6f777426c75aba6f1465.jpg

Może było tankowane "pod korek" ?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Buda fajna, ale o co be z tą wersją (rozmiarem?)  grafy, bo się nie znam? 
    • No ja byłem na pogrzebie, nie raz. W mieście na największym cmentarzu mam kaplicę, gdzie zwykle są nabożeństwa, na kolejnym tak samo. Nie wiem, co się dzieje w przypadku, gdy nabożeństwo jest w rodzinnej parafii zmarłego, ale nie kojarzę praktycznie żadnego kościoła bez parkingu czy placu przed wejściem, poza takimi w ścisłym, zabytkowym centrum, ale zdaje się, że nawet na teren ciasnego starego miasta karawany wyjątkowo mogą wjeżdżać tak samo jak karetki, policja czy zaopatrzenie.   Tutaj sytuacja mimo wszystko jest IMHO specyficzna. O ile dobrze widzę, nie ma bezpośredniego przejścia z kościoła na parking, jeśli już, to przez budynek klasztoru/szkoły (?). Inna opcja to właśnie niesienie trumny wzdłuż Czerniakowskiej do skrzyżowania i potem Nowosielecką do wejścia na parking.   Tak, na wsiach jeszcze jakiś czas temu nosiło się albo i nadal przenosi trumnę z konduktem na cmentarz, jeśli jest blisko kościoła. Ale szczerze mówiąc - jakoś tego w centrum miasta nie widzę.  To nie jest boczna osiedlowa uliczka. I jednocześnie nie jest to pogrzeb z celebrą itp.  Wszystko to nawet jeśli trzeba się zgodzić, że widok trumny to nie jest też nic gorszącego. Ale IMHO wystarczy, że wyniosą ją na przystanek...    No właśnie, skoro już muszą, to albo tam powinien być dopuszczony wjazd obok przystanku (a faktycznie nie ma - wszędzie słupki) albo nie powinno tam być pogrzebów. A jeśli mimo wszystko są...  to na karawan przymknąłbym oko.    Ja wiem, że raz na milion jakieś dziecko będzie akurat biegło do przedszkola - ale to są skrajne przypadki, generalnie nic nikomu nie ma prawa się stać jeśli karawan na pięć minut wjedzie ostrożnie i bardzo powoli na chodnik. A podejrzewam jeszcze, że i pogrzeby nie odbywają się tam masowo?   OK, jasne, dura lex... no ale komentarz mam do tego chyba taki jak większość: Konfitura kiedyś w końcu wyłapie ostry wp...l i, jak tłumaczył klasyk: nie będę popierał, ale zrozumiem. A wcale nie jestem fanem kościelnych jasełek.
    • @Dikson Spotkałem się z takim czymś na początku zeszłego roku na OLX, kilka takich kont zgłosiłem i je zablokowali. Widać, że jest to walka z wiatrakami, najwidoczniej dalej udaje im się oszukiwać ludzi. 
    • Gdzie w końcu kupiłeś?  Ja akurat złotego wolę i nawet w przezroczyste etui wsadzę bo mi się bardziej podoba . 
    • Długo czytałem ten temat bez konta, ale w końcu nadszedł czas na kupno OLEDa. Do tej pory własciwie byłem nastawiony na Asusa PG27UCWM, ale ostatnio też zacząłem się jednak zastanawiać nad QD, a dokładniej Dell AW3426DW. Nastawienie na WOLEDa (czy jak to się tam teraz zwie bez white pixela) było głównie z obawy przed rysami przy czyszczeniu, ale niby w tej najnowszej generacji mocno poprawili wytrzymałość ekranu. Okno mam typowo za samym monitorem, więc z tym nie powinno być problemu, bo wprost na niego nic nie świeci + w razie czego mam rolety. Sam monitor będzie na ramieniu, więc minusy i plusy podstawy tych modeli mnie nie interesują. Mogę prosić o podpowiedzi czy warto iść w QD czy jednak poczekać np. na testy tego Asusa jak już się pojawi? Ew. może popatrzeć na jakieś inne modele QD oprócz tego Della, bo jednak do tej pory siedziałem na IPS 16:9, więc będzie to spory przeskok, ale z drugiej strony wolałbym chyba od razu przejść na 4K. Monitor będzie do grania, przeglądania internetu i okazjonalnego oglądania filmów (chociaż od tego głównie mam LG C4). Z takich dodatkowych rzeczy, to też nie mam zamiaru jakoś bardzo dostosowywać się pod monitor, jak np. ukrywanie paska windows. Mam świadomość, że szybciej się przez to może wypalić. Z góry dzięki za wszelkie podpowiedzi.
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...