Czytam właśnie ten reddit, jeden wielki rzyg, Ci ludzie są albo wyjątkowo tępi albo zwyczajnie głupi, udając albo nie widząc różnicy między tym, jak Bioware adaptowało relacje/wątki romantyczne w pierwszym DA czy ME, a jak zrobili to w Veilguardzie. Zrobić coś z klasą, a zrobić coś nachalnie; zrobić coś opcjonalnie, albo wymusić to fabularnie - to są takie małe rzeczy, które robią wielką różnicę.
Szkoda mi czasu na to buractwo, niech się głaszczą po plecach i płaczą dalej, że w tematach Cyberpunka na Judy nikt jakoś nie krzyczy.